Superpuchar Hiszpanii: Real Madryt przypieczętował kolejny triumf w fantastycznym stylu

Czy w tej chwili jakakolwiek drużyna na świecie jest w stanie zatrzymać Real Madryt? Czy to najlepsza ekipa "Królewskich" w historii futbolu? Takie pytania wydają się jak najbardziej na miejscu po tym, jak podopieczni Zinedine'a Zidane'a sięgnęli po Superpuchar Hiszpanii po zwycięstwie w dwumeczu z Barceloną 5:1.

2017-08-17, 02:30

Superpuchar Hiszpanii: Real Madryt przypieczętował kolejny triumf w fantastycznym stylu

Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy piłkarze Realu mają jeszcze motywację, by wygrywać kolejne puchary - zostały one błyskawicznie rozwiane. Najpierw "Królewscy" zdobyli Superpuchar Europy po zwycięstwie z Manchesterem United 2:1. Teraz zdobyli kolejne trofeum deklasując wręcz swoich arcyrywali z Katalonii.


Powiązany Artykuł

real 1200.jpg
Wstęp do sezonu dla Realu. Słaby debiut trenera Barcelony

Już w pierwszym meczu na Camp Nou w niedzielę nie było wątpliwości, kto jest faworytem do wygranej. 3:1 po fantastycznej grze i to pomimo wielu błędów sędziego, które sprawiły, że Real kończył ten mecz w osłabieniu po czerwonej kartce dla Ronaldo. Portugalczyk był tak wściekły na arbitra za otrzymanie kartonika, że w emocjach odepchnął go i wiadomo było, że w rewanżu nie będzie mógł pomóc swoim kolegom z drużyny. Tuż przed meczem hiszpańska federacja podtrzymała karę zawieszenia dla gwiazdy "Królewskich" - Ronaldo został zawieszony na aż 5 spotkań.

Real do drugiego meczu podchodził więc bez swojej największej gwiazdy i tylko w tym Barcelona mogła upatrywać cień szansy na remontadę. Na dodatek francuski szkoleniowiec Zinedine Zidane postanowił dać odpocząć innemu liderowi drużyny - Garethowi Bale'owi. Na ławce usiedli też Isco i Casemiro. Jeśli goście mieli jakąś nadzieję to wykorzystać - szybko te plany wybił im z głowy Marco Asensio, który podobnie, jak w pierwszym meczu - pokonał bramkarza "Dumy Katalonii" fantastycznym strzałem niemal w same okienko bramki. Była 4. minuta spotkania i właściwie w tym momencie szefom FC Barcelony nie pozostało nic innego, jak rzucić biały ręcznik i poddać mecz.

Takiej możliwości jednak w piłce nożnej nie ma, więc kompletnie rozbici goście musieli do końca gry starać się przynajmniej o zachowanie twarzy. Na ich nieszczęście - rywale byli dalecy od zakończenia swoich popisów. Fantastyczne kontry kilka razy zmarnował Lucas Vazquez - niezwykle aktywny w tym meczu. 26-letni Hiszpan w 35. minucie był nawet sam-na-sam z golkiperem Marc-Adre ter Stegenem, ale piłka po jego uderzeniu odbiła się jedynie od słupka. Chwilę później kapitalnie wykończył już akcję Karim Benzema. 29-letni francuski napastnik ośmieszył obrońcę FC Barcelony - Samuela Umtitiego pięknym przyjęciem piłki ze zwodem i zmieścił piłkę w siatce. 


Powiązany Artykuł

Cristiano Ronaldo 1200 F.jpg
Kara dla Ronaldo podtrzymana. Kontrowersje też pozostają

Real Madryt w tym momencie wyglądał jak drużyna z kompletnie innej galaktyki. W środku pola dzielił i rządził Chorwat Luka Modrić - chyba najlepszy rozgrywający w tej chwili na świecie. W jego ciężkiej pracy świetnie wspomagał go jego rodak - Mateo Kovacić, czy Niemiec - Toni Kroos. Bardzo groźnie na skrzydłach prezentowali się wspomniani - Asensio i Vazquez, których często w ofensywie wspierali boczni obrońcy - Dani Carvajal i Marcelo. Na środku obrony murem nie do przejścia byli Sergio Ramos i Raphael Varane. Kompletnie bezrobotny był bramkarz "Królewskich" - Keylor Navas. A Karim Benzema jakby starał się udowodnić, że nie pora jeszcze na sprowadzanie Kyliana Mbappe z Monaco, bo on wciąż ma jeszcze w sobie pokłady umiejętności do wykorzystania.

Przy tej ekipie - podopieczni Ernesto Valverde wyglądali jak "chłopcy do bicia" a nie jedni z najlepszych piłkarzy na świecie. Lionel Messi nie potrafił sobie znaleźć miejsca na boisku - świetnie odcinany od podań i kapitalnie kryty. Luis Suarez próbował stworzyć zagrożenie pod bramką gospodarzy, ale bezskutecznie. Środek pola FC Barcelony przypominał za to czarną dziurę, a defensywa - dzieci we mgle. To, że pierwsza połowa zakończyła się jedynie rezultatem 2:0 dla Realu zakrawa niemal na cud.

Druga część gry była zdecydowanie wolniejsza. Piłkarze Realu Madryt zdawali sobie sprawę, że Superpuchar jest już na wyciągnięcie ręki a też nie starali się pognębić bardziej rywali. Raczej nie chcieli marnować zbyt wielu sił przed zbliżającym się ligowym sezonem. Zidane na boisko wprowadził zmienników - Casemiro oraz dwóch bardzo młodych, przyszłościowych piłkarzy - 21-letniego Hiszpana Dani Ceballosa (sprowadzony z Betisu) oraz 19-letniego Francuza Theo Hernandeza (sprowadzony z Atletico Madryt).

W tym czasie "Duma Katalonii" próbowała zdobyć chociaż kontaktowego gola. Niewiele zabrakło - Messi najpierw uderzył w poprzeczkę, a niedługo później Luis Suarez obił słupek bramki "Królewskich". To było jednak wszystko na co stać było tego dnia piłkarzy gości, którzy wyglądali na drużynę o klasę słabszą od swoich rywali. Końcowy wynik na Santiago Bernabeu - 2:0 nie odzwierciedla przepaści, jaka dzieliła te dwa kluby - szczególnie w pierwszej połowie spotkania.

To czarny prognostyk dla Barcelony przed rozpoczęciem ligowych zmagań. W takiej formie ekipa Valverde może mieć problemy nawet z zajęciem drugiego miejsca w tabeli. Real Madryt wygląda natomiast na absolutnego faworyta rozgrywek La Liga. W końcu jeszcze na dobre nie zaczął się sezon, a piłkarze Zinedine'a Zidane'a mają już dwa nowe trofea na koncie - Superpuchar Europy i Superpuchar Hiszpanii.


Powiązany Artykuł

Marcin Nowak.jpg
Marcin Nowak - blog Na Spalonym

Francuski szkoleniowiec zdaje się redefiniować futbol na nowo i to po raz kolejny. Najpierw robił to jako absolutny geniusz środka pola, gdy grał w Realu Madryt. Teraz czyni to z ławki trenerskiej "Królewskich". Chyba nigdy w historii futbolu nie było takiej gwiazdy piłki, która okazała się też tak kapitalnym szkoleniowcem. Od stycznia 2016 roku, gdy Zidane przejął pierwszą drużynę Realu (wcześniej szkolił drużynę rezerw "Królewskich") po tragicznym Rafie Benitezie, minęło prawie 20 miesięcy. W tym czasie Francuz doprowadził klub z Santiago Bernabeu do zdobycia aż 7 trofeów - w tym dwukrotnie z rzędu - triumfu w Lidze Mistrzów (po raz pierwszy od powstania tych rozgrywek).

Czy jest ekipa, która powstrzyma Real Madryt? Odpowiedź wydaje się prosta. Na tę chwilę, w takiej formie piłkarzy "Królewskich" - nie wydaje się to możliwe. Czy to najlepszy Real w historii futbolu? Zobaczymy. Na pewno jest na najlepszej ku temu drodze.

Więcej na blogu autora - Na Spalonym.

Marcin Nowak, PolskieRadio.pl

Polecane

Wróć do strony głównej