Przewoźnicy i kierowcy obawiają sie polskiej konkurencji
Słowaccy przewoznicy wystosowali list do premiera Roberta Fico z protestem przeciwko wprowadzeniu elektronicznego myta.
2010-01-03, 15:00
Słowaccy przewoznicy wystosowali list do premiera Roberta Fico z protestem przeciwko wprowadzeniu elektronicznego myta.
Kierowcy przestrzegają w piśmie premiera, że w takiej sytuacji transport towarów przejmą konkurencyjni przewoznicy polscy.
Słowaccy kierowcy rozpoczną protesty w poniedziałek. W ramach akcji zablokowana zostanie część stacji benzynowych.
W liście skierowanym do premiera Roberta Fico przewoznicy napisali, że stoją na krawędzi bankructwa. W ubiegłym roku musieli pozbyć się 1500 TIR-ów zakupionych w leasingu. Tymczasem wprowadzenie opłat elektronicznych oznacza 60 procentowe zwiększenie kosztów przewozu w warunkach kryzysu ekonomicznego. "Na nasze miejsce wejdą przewoznicy z Polski, Węgier i Rumunii" - ostrzegli autorzy listu.
Zdaniem przewozników, powodem utraty konkurencyjności jest wejście Słowacji do strefy euro. Słowacja ma w porównaniu z sąsiednimi krajami najwyższy podatek akcyzowy za paliwa. Cena litra benzyny na Słowacji wynosi 1,13 euro, na Węgrzech 1 euro a w Polsce 0,96 euro. Oznacza to, ze w porównaniu ze słowackim - polski przewoznik po przejechaniu 10 tysięcy kilometrów ma niższe wydatki na paliwo o 670 euro.
Autorzy listu ostrzegli premiera, że "polscy przewożnicy nie będą tankować na terenie Słowacji i korzystać ze słowackich serwisów, lecz wynajmą bezrobotnych słowackich kierowców nie odprowadzając ani centa podatku do słowackiego budzetu. Gospodarka sąsiedniego kraju będzie zyskiwać naszym kosztem - uznali przewoznicy.
Unia Przewożników Drogowych Słowacji (UNAS) żąda obniżenia kosztów myta dla krajowych przewoznikow o 60 procent. Związek zamierza zablokować w poniedziałek 137 stacji benzynowych na terenie kraju. Apeluje także do kierowców samochodów osobowych, aby na znak protestu oflagowali w poniedziałek swoje samochody i składali podpisy pod petycją wyłożoną na stacjach benzynowych.
Kierowcy przestrzegają w piśmie premiera, że w takiej sytuacji transport towarów przejmą konkurencyjni przewoznicy polscy.
Słowaccy kierowcy rozpoczną protesty w poniedziałek. W ramach akcji zablokowana zostanie część stacji benzynowych.
W liście skierowanym do premiera Roberta Fico przewoznicy napisali, że stoją na krawędzi bankructwa. W ubiegłym roku musieli pozbyć się 1500 TIR-ów zakupionych w leasingu. Tymczasem wprowadzenie opłat elektronicznych oznacza 60 procentowe zwiększenie kosztów przewozu w warunkach kryzysu ekonomicznego. "Na nasze miejsce wejdą przewoznicy z Polski, Węgier i Rumunii" - ostrzegli autorzy listu.
Zdaniem przewozników, powodem utraty konkurencyjności jest wejście Słowacji do strefy euro. Słowacja ma w porównaniu z sąsiednimi krajami najwyższy podatek akcyzowy za paliwa. Cena litra benzyny na Słowacji wynosi 1,13 euro, na Węgrzech 1 euro a w Polsce 0,96 euro. Oznacza to, ze w porównaniu ze słowackim - polski przewoznik po przejechaniu 10 tysięcy kilometrów ma niższe wydatki na paliwo o 670 euro.
Autorzy listu ostrzegli premiera, że "polscy przewożnicy nie będą tankować na terenie Słowacji i korzystać ze słowackich serwisów, lecz wynajmą bezrobotnych słowackich kierowców nie odprowadzając ani centa podatku do słowackiego budzetu. Gospodarka sąsiedniego kraju będzie zyskiwać naszym kosztem - uznali przewoznicy.
Unia Przewożników Drogowych Słowacji (UNAS) żąda obniżenia kosztów myta dla krajowych przewoznikow o 60 procent. Związek zamierza zablokować w poniedziałek 137 stacji benzynowych na terenie kraju. Apeluje także do kierowców samochodów osobowych, aby na znak protestu oflagowali w poniedziałek swoje samochody i składali podpisy pod petycją wyłożoną na stacjach benzynowych.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)
REKLAMA