Problemy finansowe Nowoczesnej. Adam Szłapka: musimy ciąć koszty
Adam Szłapka w wywiadzie dla portalu interia.pl skomentował aktualną sytuację finansową swojego ugrupowania. - Nowoczesna ma problemy finansowe i musimy ciąć koszty - powiedział nowy przewodniczący partii.
2019-12-01, 10:41
O problemach finansowych ma świadczyć zmiana partyjnej siedziby, co Adam Szłapka nazywa "racjonalizowaniem kosztów".
Powiązany Artykuł
2 mln zł długu Nowoczesnej. PKW domaga się wyegzekwowania pieniędzy
>>>[CZYTAJ RÓWNIEŻ] Katarzyna Lubnauer zrezygnowała. Nowoczesna wybrała nowego przewodniczącego
- Zmieniamy biuro. Ale daleko się nie przenosimy, raptem kilka kamienic w stronę Świętokrzyskiej, wciąż na Nowym Świecie. Będziemy współpracować z biurem poselskim naszej warszawskiej posłanki, czyli Katarzyny Lubnauer. Nie potrzebujemy tak dużej powierzchni, jaką mamy teraz - stwierdził przewodniczący Nowoczesnej.
Adam Szłapka odniósł się również do długów, w które popadło jego ugrupowanie po tym, jak straciło subwencje partyjną. - To są przede wszystkim zobowiązania wobec banku PKO BP. Nieco ponad połowa tego kredytu pozostała nam do spłacenia - powiedział.
REKLAMA
"Chcemy spłatę rozłożyć w czasie"
Chodzi o dwa miliony długu, za który odpowiedzialny jest pełnomocnik finansowy z 2015 roku - Michał Pihowicz, prywatnie mąż byłej już przewodniczącej klubu parlamentarnego Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz.
- Będziemy to negocjować, bo chcemy spłatę zadłużenia rozłożyć w czasie. Poza tym czekamy na rozstrzygnięcie w Strasburgu. Złożyliśmy skargę, bo uważamy, że kara za błąd popełniony w 2015 roku jest niewspółmiernie duża do tego błędu. Finansujemy się przez darowizny, składki i sami też spłacamy dług. Z punktu widzenia podatnika jesteśmy więc absolutnie najoszczędniejszą partią w kraju - ocenił Adam Szłapka.
Powiązany Artykuł
Prof. Łukasz Młyńczyk o zmianach w Nowoczesnej: nie udało się stworzyć Platformy-bis
Zobowiązania, o których mówi przewodniczący finansowały kampanię Nowoczesnej w 2015 roku. Błędne ich rozliczenie odrzuciła Państwowa Komisja Wyborcza, przez co ówczesna partia Ryszarda Petru nie otrzymała zwrotu środków z budżetu państwa.
REKLAMA
jp/interia.pl
REKLAMA