Bunt więźniów w Sobiborze. "Nie masz prawa wyjść stąd żywy"
Niemcy zakładali, że żaden więzień obozu koncentracyjnego nie miał prawa żywy opuścić obozu. Posłuchaj wspomnień Tomasza "Toivi" Blatta - jednego z byłych więźniów obozu w Sobiborze, który przeżył ucieczkę.
2024-10-14, 05:45
81 lat temu, 14 października 1943 roku, więźniowie obozu koncentracyjnego w Sobiborze zorganizowali bunt, w wyniku którego wielu z nich udało się zbiec. Sobibór to stacja kolejowa na linii Chełm - Włodawa, niedaleko Bugu, na dzisiejszej granicy polsko-ukraińskiej. W marcu 1942 roku hitlerowcy rozpoczęli tam budowę obozu, który zaczął funkcjonować dwa miesiące później. Podobnie, jak obóz w Treblince, podlegał on dowódcy SS i policji dystryktu lubelskiego - Odilowi Globocnikowi.
W obozie zamontowano, według różnych źródeł, od czterech do dziewięciu komór gazowych. Początkowo przywożono tam Żydów z Krasnegostawu, Chełma i Hrubieszowa oraz z okolic tych miast, później z całego dystryktu Galicji, a także z Belgii, Holandii, Francji, Austrii, Czech i Ukrainy. Do obozu trafiali także Polacy.
W Sobiborze zamordowano co najmniej 250 tysięcy Żydów. Działała tam niezwykle sprawna machina mordu – ludzie przywożeni w transportach byli niemal natychmiast uśmiercani, głównie w komorach gazowych, a w samym obozie przebywała wyłącznie kilkusetosobowa grupa wybranych więźniów, wykorzystywanych przez Niemców do prac pomocniczych.
REKLAMA
Ich sytuacja była szczególna – w każdej chwili groziła im śmierć, ale nie przydzielano im "pasiaków", swoim wyglądem mieli utwierdzać przywożonych Żydów w przekonaniu, że Sobibór jest tylko etapem przejściowym, a nie obozem zagłady. 14 października 1943 ponad 300 więźniów zorganizowało ucieczkę.
Była to jedyna w czasie II wojny światowej udana akcja na taką skalę, okupiona jednak wieloma ofiarami.
14 października 1943 roku w obozie, w którym przebywało wówczas siedmiuset więźniów, rozpoczął się zbrojny bunt, kierowany przez oficera sowieckiego Aleksandra "Saszę" Peczerskiego i byłego przewodniczącego Judenratu w getcie w Żółkwi Leona Feldhendlera. O wyznaczonej godzinie do warsztatów rzemieślniczych i magazynów ściągnięto część strażników obozowych, których zamordowano.
Powiązany Artykuł
German Death Camps - zobacz serwis edukacyjno-społeczny
Ponad trzystu więźniów rzuciło się do ucieczki. Pozostali, zwłaszcza starsi i chorzy, nie zdecydowali się na ten krok. Zostali zamordowani w kolejnych dniach, podczas masowych egzekucji. Wielu uciekinierów zginęło od niemieckich kul, a także przy forsowaniu drutów, fos i na polach minowych.
REKLAMA
49 osobom ucieczka się powiodła - kilkunastu zginęło potem w walce z okupantem w oddziałach partyzanckich, około 30 doczekało końca wojny. W czasie buntu zginęło co najmniej 10 Niemców, dwóch volksdeutschów i 8 strażników ukraińskich.
Powiązany Artykuł
Pamięci Polaków Ratujących Żydów - zobacz serwis historyczny
Po stłumieniu buntu Niemcy natychmiast podjęli decyzję o likwidacji obozu zagłady, do czego wykorzystali więźniów z Treblinki. Baraki zostały rozebrane, teren zaorano i posadzono drzewa, zatarto wszelkie ślady.
Od 1993 roku w Sobiborze istnieje Muzeum Byłego Hitlerowskiego Obozu Zagłady. Tomasz "Toivi" Blatt, były więzień obozu koncentracyjnego w Sobiborze, jeden z nielicznych, którzy przeżyli ucieczkę, opowiadał o pierwszych chwilach wolności poza obozem, walce o jedzenie i ucieczce przed polowaniem na Żydów z Sobiboru. Wspominał też kilka miesięcy spędzonych za pieniądze u polskiego gospodarza i o tym, jak ten sam Polak zabił jego kolegów i strzelił do niego.
- Do dziś nie wyobrażam sobie, jak takie masowe mordowanie ludzi w ogóle mogło mieć miejsce – mówił Tomasz "Toivi" Blatt. – Wkrótce nas, świadków tego wszystkiego nie będzie, zostanie tylko pisana historia.
REKLAMA
Posłuchaj
Tomasz "Toivi" Blatt zmarł 31 października 2015. W Polsce ukazały się trzy jego wspomnieniowe książki: "Z popiołów Sobiboru. Historia przetrwania" (2002), "Sobibór – zapomniane powstanie" (2003), "Ucieczka z Sobiboru" (2010). Powstanie w Sobiborze stało się też kanwą filmu "Ucieczka z Sobiboru" (1987) w reżyserii Jacka Golda.
mk/im
REKLAMA