Wiedźmin ma 38 lat. "Sapkowski to literacki syn Sienkiewicza"

W grudniu 1986 roku na łamach "Fantastyki" ukazało się pierwsze opowiadanie o Geralcie z Rivii. Z tej okazji przypominamy rozmowę z nieżyjącym już wieloletnim kierownikiem działu literatury polskiej miesięcznika Maciejem Parowskim, który zadecydował o opublikowaniu przełomowego dzieła Andrzeja Sapkowskiego.

Bartłomiej Makowski

Bartłomiej Makowski

2024-12-17, 05:45

Wiedźmin ma 38 lat. "Sapkowski to literacki syn Sienkiewicza"
Henry Cavill jako Geralt z Rivii w serialu Netfliksa. W tle opowiadanie "Wiedźmin" w grudniowej "Fantastyce" z 1986 roku.Foto: Polskie Radio na podstawie Forum/NETFLIX / Planet / Forum

Macieja Parowskiego odwiedziliśmy z kamerą w 2017 roku, niedługo po ogłoszeniu planów nakręcenia serialu na podstawie dzieł Sapkowskiego, żeby zapytać akuszera polskiej fantastyki, człowieka, przez którego blat biurka i redaktorski ołówek przeszło przez cztery dekady setki literackich prób, o początki świata Geralta z Rivii z jego perspektywy. 

ZOBACZ NAGRANIE:

- Na początku była niewiara, że będzie dalszy ciąg - wspominał Parowski. - Było znakomite. Nikt rozsądny nie mógł przypuszczać, że to się rozwinie w kilka zbiorów opowiadań i wielotomową sagę. Ujawnił się czubek góry lodowej, która się wydawała fascynująca i jedyna w swoim rodzaju. 

Co ciekawe, opowiadanie Sapkowskiego zostało nadesłane na konkurs literacki "Fantastyki" i... zajęło dopiero II miejsce. Zwyciężyło opowiadanie "Wrocieeś Sneogg, wiedziaam..." Marka S. Huberatha. Na kolejne dzieło Sapkowski kazał czekać czytelnikom dwa lata.

Trudne początki 

- Pamiętam, że kiedy drugie opowiadanie przyniósł do redakcji mój kumpel i rywal Rafał Ziemkiewicz, to zapytał mnie, czy zgadnę, czyje to opowiadanie. Zgadłem po chwili namysłu - mówił redaktor. 

REKLAMA

"Droga, z której się nie wraca", bo taki był tytuł opowiadania, nie traktowała jednak o Geralcie, jego główną bohaterką była druidka Visenna. Nowelka została wpleciona w cykl wiedźmiński wtórnie poprzez samego Sapkowskiego, który nawiązywał do jej treści w późniejszych dziełach o białowłosym pogromcy potworów. Z kolei uczynienie drugiego bohatera opowiadania, wojownika Korina, ojca Geralta to już wymysł Parowskiego, który zamieścił ten wątek w komiksie przygotowanym przez trio Andrzej Sapkowski-Maciej Parowski-Bogusław Polch. 

Jak na międzynarodowy fenomen, początki nie były jednak łatwe. 

- Próbowałem dać to opowiadanie do tomiku. Redaktorka "Książki i wiedzy" powiedziała, że sukces "Wiedźmina" był niepowtarzalny, to drugie opowiadanie jest wyraźnie gorsze i ona nie chce go do tomiku. To był wielki błąd, ale takie błędy zdarzają się redaktorom - wspominał Parowski.

Sekretem jest bohater 

Na czym polega fenomen całego uniwersum, które rozrosło się wokół "Wiedźmina"? Zdaniem Parowskiego jest to zasługa znakomicie nakreślonej centralnej postaci Geralta. 

REKLAMA

- Sekret jest taki, że jest to bohater przełamany. Bohater, który przypomina nieco Chandlerowskiego Marlowe'a. Bohater, o którym pani profesor Małgorzata Szpakowska pisze jako o bohaterze Conradowskim. To człowiek, który przyjmuje wyzwania świata i próbuje ten świat troszeczkę naprawić, ale sam jest troszeczkę popsuty: bo jest bezpłodny; bo jego trening zawierał elementy okrutne; bo jego praca, polegająca na szlachtowaniu potworów, polega na szlachtowaniu istot i zapominaniu o tym, że są to istoty. Kat jest postacią ciekawą, ale nie jest postacią czystą - wyjaśniał redaktor. 

Powiązany Artykuł

Bagiński1200.jpg
"Wiedźmin" – Tomasz Bagiński o pracy przy serialu

Literacki syn Sienkiewicza 

Wieloletni redaktor "Fantastyki" zwracał też uwagę na podobieństwo stylistyczne prozy Sapkowskiego z pisarstwem Henryka Sienkiewicza.

- Andrzej ma znakomite wyczucie dialogu, porównywalne tylko z Sienkiewiczem i Raymondem Chandlerem. Ma bardzo ciekawy dar budowania konfliktów: opowiadanie sprowadza się do podchodów i finałowej gry o wielką stawkę. To się w literaturze nie starzeje - wyliczał Parowski. - Sapkowski sam z siebie swojej Sienkiewiczowskiej prozy nie wymyślił. On tę prozę przeczytał, wchłonął i przetrawił. Byłem świadkiem, jak na jakimś konwencie on i Marcin Wolski, również zakochany w Sienkiewiczu, przerzucali się cytatami z Sienkiewicza. Było jeszcze kilka osób, które się włączyły w tę zabawę, tyle że one odpadły po pięciu minutach, a Andrzej z Marcinem tokowali jeszcze przez godzinę. To nie jest wstydliwa, ujawniona niechętnie zależność. To jest manifestowany zachwyt i poczucie dziedzictwa, synostwa.

W prozie Sapkowskiego Parowski dostrzega też analogie do stylu ojca czarnego kryminału, amerykańskiego pisarza Raymonda Chandlera.

REKLAMA

- Z Chandlera z kolei jest ten dialog, który sam się sobą bawi, sam się sobą cieszy. Andrzej powiedział mi kiedyś, kiedy zapytałem go o zależność jego prozy od kina, o malowanie świata literacką kamerą: "po co mi malowanie świata, skoro mam bohaterów, którzy ze sobą rozmawiają" - dodawał redaktor. 

Same szóstki 

Maciej Parowski konstatował, że w literackim fachu potrzebny jest też łut szczęścia, intuicja, by trafić w gusta czytelników. 

- Andrzej potrafi tę prozę, staroświecką jeśli chodzi o entourage, jeśli chodzi o świat, który pokazuje, uczynić bardzo współczesnym. Jest też wiele innych ingrediencji tego sukcesu, gdyby dało się je nazwać, to dobrych pisarzy byłoby znacznie więcej. To jest loteria, a Andrzej to jest gość, któremu wychodzą systematycznie szóstki - oceniał. 

Zobacz też - wszystko, czego nie wiedziałeś o Wiedźminie: 

bm

REKLAMA


Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej