"Naciski na pilotów zdarzały się często"
Z zeznań pilotów 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego wynika, że często zdarzały się naciski polityków na lotników.
2011-03-11, 06:31
Dziennik "Polska The Times" dotarł do przesłuchań świadków, zeznających w śledztwie dotyczącym przyczyn katastrofy smoleńskiej. Dokumenty sporządzono w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jeden z pilotów z 36. pułku mówi między innymi, że był świadkiem, jak premier Leszek Miller rozmawiał z dowódcą pułku w celu skłonienia załogi do wykonania lotu wbrew przepisom.
Dodaje, że z rozmów z kolegami wie, iż takie praktyki były często stosowane. Leszek Miller widzi tę sytuację nieco inaczej. Twierdzi, że nie naciskał na pilotów, a tylko raz, w 1997 roku, zapytał, dlaczego pilot śmigłowca nie ma pozwolenia na start. Okazało się, że pogorszyła się pogoda w rejonie lądowania i lot się nie odbył.
Według dziennika "Polska The Times" o tym, że polityk czuje się w powietrzu niczym pan i władca, świadczą także wspomnienia Roberta Latkowskiego, najstarszego stażem w Polsce pilota Tu-154, kiedyś dowódcy 36. pułku, opublikowane w książce "Ostatni lot". Opisane są w niej między innymi naciski wywierane na polityków między innymi przez szefa gabinetu prezydenta Mieczysława Wachowskiego, ministra obrony Jana Parysa i szefa Kancelarii Urzędu Rady Ministrów Jana Rokitę.
IAR, sm
REKLAMA