"Biblijna zagłada" w Grecji. Władze walczą z czasem

Na greckich wyspach Morza Egejskiego trwają intensywne prace porządkowe i odbudowa po największych od dwóch dekad nawałnicach, które w ostatnich dniach nawiedziły ten region. Urzędnicy oraz służby robią wszystko, co w ich mocy, by przywrócić infrastrukturę do porządku przed nadchodzącą falą turystów spodziewaną jeszcze w tym miesiącu.

2025-04-04, 19:52

"Biblijna zagłada" w Grecji. Władze walczą z czasem
Prace porządkowe po nawałnicach i wywołanych przez nie powodziach. Foto: John Liakos/Associated Press/East News

Grecja. Walka z czasem przed Wielkanocą

Burmistrz Paros, Costas Bizas, cytowany przez "Guardiana", określił sytuację jako "totalnie katastrofalną". - Potrzebujemy wszelkiej możliwej pomocy - zaapelował. Brytyjski dziennik podkreślił, że takiej pogody na wyspie Paros, najbardziej dotkniętej przez żywioł, "nie widziano od dziesięcioleci". Gazeta nadmieniła, że na Paros i Mykonos, które są najpopularniejszymi kierunkami wśród turystów, trwa wyścig z czasem, aby uporządkować region przed przybyciem podróżnych na Wielkanoc. Jeszcze kilka dni temu wydawało się to niemożliwe. "Morze i ląd stały się jednością" - czytamy w "Guardianie", relacjonującym jeden ze sztormów.

Port stał się "jeziorem błota"

Świadkowie opowiadali o "apokaliptycznych scenach". Na Paros, jak opisał brytyjski dziennik, "widzieli samochody, motocykle i meble z restauracji przy plaży pędzące do morza, gdy ulewne deszcze zalewały sklepy i domy, a ulice zamieniały się w strumienie pełne gruzu". Ratownicy opowiadali, że port Naoussa, który jest określany jako malownicza perła Paros, "zamienił się w jezioro błota".

"Biblijna zagłada". Skutek gwałtownych burz

Na Mykonos powstały osuwiska. Był to skutek gwałtownych burz, podczas których intensywnie padał grad, a "błotnista woda powodziowa spływała po bielonych uliczkach". Siłę żywiołu odczuli też mieszkańcy (i turyści) na Krecie i Rodos - na pierwszej z wysp, zalane ulice, szpitale i instytucje sprawiły, że na ich widok "urzędnicy mówili o biblijnej zagładzie". Na kilku wyspach zamknięto szkoły, a "mieszkańcy w czwartek przedzierali się przez zasypane mułem ulice" - podał "Guardian". - To naprawdę niewiarygodne, że nie było ofiar - mówił jeden z urzędników, cytowany przez brytyjski dziennik.

REKLAMA

Niejednoznaczne przyczyny katastrofy

Grecki ekolog i były europoseł, Kriton Arsenis, zauważył, że na Paros do ogromnej skali zniszczeń przyczyniły się nie tylko zmiany klimatyczne, ale też "niezrównoważone budownictwo". - Paros zostało nadmiernie rozbudowane w dramatycznym tempie. Wille, hotele, drogi i baseny zastąpiły tarasy z suchego kamienia, które kiedyś gromadziły wodę, spowalniały spływ i utrzymywały glebę przy życiu - wyjaśnił ekspert w rozmowie z "Guardianem".

Czytaj także:

Źródło: "Guardian"/łl

REKLAMA

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej