Narodziny Solidarności w reportażu "Polski Sierpień" Janiny Jankowskiej

W sierpniu 1980 roku, wbrew zakazom kierownictwa, dziennikarka Polskiego Radia Janina Jankowska pojechała do Stoczni Gdańskiej dokumentować wydarzenia na Wybrzeżu. Stworzony przez nią reportaż to opowieść o powstaniu Solidarności, ruchu, od którego rozpoczął się upadek komunizmu z Polsce.

2025-08-31, 07:14

Narodziny Solidarności w reportażu "Polski Sierpień" Janiny Jankowskiej
Z lewej: Janina Jankowska w 1981 roku. Z prawej: flaga z logo Solidarności na tle Pomnika Poległych Stoczniowców 1970. Foto: PAP/Maciej Belina Brzozowski / PAP/CAF/Stefan Kraszewski

Pomnik Grudnia '70

"Polski Sierpień" Janiny Jankowskiej, skupiony na strajkach w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, to jednocześnie podsumowanie poprzedzającej sierpień 1980 roku dekady. Była to epoka tworzenia się niezależnych od władz ruchów, komitetów i organizacji społecznych w cieniu represyjnej - i często zbrodniczej - polityki PZPR. Reportaż wyraźnie wskazuje, które wydarzenia najbardziej wpłynęły na proces tworzenia się Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność".


Posłuchaj

"Polski Sierpień" - historia strajków w Stoczni Gdańskiej i podpisanie porozumień z komunistyczną władzą 31 sierpnia 1980. Reportaż Janiny Jankowskiej. (PR, 1981) 1:14:22
+
Dodaj do playlisty

 

Nieprzypadkowo jednym z pierwszych postulatów strajkujących była budowa pomnika upamiętniającego stoczniowców poległych w grudniu 1970 roku. Tragedia ta stała się jednym z najboleśniejszych punktów historii PRL, szczególnie na Wybrzeżu, gdzie wojsko i milicja zabiły 41 osób.

Dla środowisk robotniczych przywrócenie pamięci o tej tragedii było postrzegane jako obowiązek narodowy. Już podczas strajku prowadzono społeczne zbiórki pieniędzy na budowę pomnika. Dla władz, winnych tej tragedii, obiekt taki był oczywiście niewygodny, jednak pod presją strajku generalnego partia zgodziła się na powstanie monumentu. Zbudowano go w ekspresowym tempie, aby był gotów na 10. rocznicę grudnia 1970 roku.

W reportażu Janiny Jankowskiej wysłuchać możemy przeprowadzonej 15 sierpnia 1980 roku rozmowy strajkujących, reprezentowanych przez Lecha Wałęsę, z dyrekcją stoczni, która początkowo twierdzi, że nie ma kompetencji, by podjąć decyzję w sprawie pomnika, ale później informuje, że bliżej nieokreślone władze zgodziły się na budowę.

src="http://static.prsa.pl/3ab8a157-2f35-48fb-bac0-16cf62734030.file"

Opozycja wchodzi do akcji

Jedną z wielu bezpośrednich przyczyn strajków sierpniowych były drastyczne podwyżki cen żywności, które na władzach wymusił szalejący kryzys gospodarczy. Recesja narastała od połowy lat 70., wraz ze wzrastającym zadłużeniem zagranicznym w walutach wymienialnych. Nie było to pierwsze podniesienie cen. Już w czerwcu 1976 roku strajkowało 97 zakładów produkcyjnych, głównie w Radomiu, Ursusie i Płocku, a w ślad za tym na ulice wyszli zwykli obywatele. ZOMO brutalnie tłumiło demonstracje.

Nikt nie zginął, ale partia po raz kolejny pokazała, że - wbrew przymiotnikowi "robotnicza" - jest wrogo nastawiona do ludu pracującego, gdy ten wyraża niezadowolenie z warunków życia w kraju. Rządowe represje dotknęły wielu organizatorów i uczestników strajków z 1976 roku. Ludzi zamykano w więzieniach i zwalniano z pracy, utrudniano im załatwianie wielu spraw.

W obliczu tej sytuacji nastąpiła rzecz, która wcześniej była nie do pomyślenia. O prawa robotników zaczęli upominać się opozycyjni intelektualiści, do tej pory raczej izolujący się od proletariatu, w XX wieku wziętego na sztandary przez komunistów. Rozpowszechniali oni demokratyczne idee za pośrednictwem prężnie rozwijającego się tzw. drugiego obiegu wydawniczego, w którym drukowano książki i inne materiały z pominięciem oficjalnej cenzury państwowej.

Już w 1976 roku powstał Komitet Obrony Robotników, rok później Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Obok nich pojawiły się m.in. Studenckie Komitety Solidarności, Towarzystwo Kursów Naukowych, Wolne Związki Zawodowe, Ruch Młodej Polski, Konfederacja Polski Niepodległej. Społeczeństwo PRL zaczęło dowiadywać się o swoich prawach i uczyć się samorządności. Wtedy właśnie został przygotowany właściwy grunt pod powstanie Solidarności.

Ale prawdziwą iskrą zapalną okazało się wydarzenie, którego nie spodziewali się ani komuniści, ani opozycjoniści.

"Odnowi oblicze tej ziemi"

16 października 1978 roku podczas konklawe po śmierci papieża Jana Pawła I polski kardynał Karol Wojtyła został wybrany nowym biskupem Rzymu i przyjął imię Jana Pawła II. Dla wielu był to znak kościelnego wsparcia dla antykomunistycznych działań obywateli bloku wschodniego. W Polsce zapanował powszechny entuzjazm - oczywiście poza szeregami partii, dla których wybór Polaka na Ojca Świętego był co najmniej niewygodny.

Euforię zwykłych obywateli PRL wzmocniła pielgrzymka do ojczyzny, którą Jan Paweł II odbył już w czerwcu 1979 roku. Przemawiając do wiernych, Ojciec Święty wypowiedział słynne zdania: "wołam ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch twój! Niech zstąpi Duch twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!".

Podniesieni na duchu Polacy nabrali energii, by dokonywać kolejnych prób egzekwowania sprawiedliwości. A sytuacja w kraju przedstawiała się bardzo źle. Ceny rosły, płace stały w miejscu, zima stulecia (1978/1979) dodatkowo pogrążyła gospodarkę. Gdy tu i ówdzie wybuchały strajki, władze szły na częściowe ustępstwa. Choć żaden kompromis nie był wymarzony z punktu widzenia robotników, to skłonność partii do porozumień dawała nadzieję, że społeczeństwo polskie zaczęło się liczyć we własnym państwie.

Rządowa propaganda rzecz jasna wciąż zamiatała pod dywan kwestie robotniczego niezadowolenia, ale oficjalny przekaz był osłabiony dzięki drugoobiegowym wydawnictwom. Gdy więc w połowie sierpnia 1980 roku na wybrzeżu wybuchły strajki, wieści o nich szybko rozeszły się nie tylko wśród mieszkańców Gdańska, Gdyni czy Sopotu, a społeczna odpowiedź na działania robotników była bardzo pozytywna.

– Pomagałem stoczniowcom z własnej woli, wspólnie z sąsiadami i tak dalej – wspominał jeden z bohaterów reportażu "Polski Sierpień". – W nocy zawieźliśmy do stoczni 51 bochenków chleba, bo tyle mogliśmy o tej porze załatwić. To był jeden kurs gdzieś przed dwudziestą czwartą. Na drugi dzień, zaraz z rana, zamówiliśmy 160 chlebów, jeszcze gorących, do tego marmoladę, cukier, trochę smalcu – dodał.

Wiele osób oddolnie organizowało dostawy żywności, leków i innych artykułów dla strajkujących. Nierzadko z tego powodu spotykały ich milicyjne szykany. A jednak, mimo wielu obaw, mimo tego, że pamiętano, co stało się w grudniu 1970 roku, skala wparcia dla stoczniowców i innych robotników było ogromna. I to między innymi sprawiło, że strajki odniosły taki sukces.

Solidarność narodziła się więc z jednej strony w cieniu kryzysu, w którym znalazł się kraj w epoce Gierka i który bardzo ciążył wszystkim Polakom, z drugiej strony w atmosferze wielkiego entuzjazmu i nadziei, że być może będzie lepiej. Dlatego podpisanie porozumień sierpniowych spotkało się z tak wielkim wybuchem radości, że kolejne miesiące przeszły do historii Polski jako "karnawał Solidarności".

Niestety, okres ten, trwający około 16 miesięcy, został brutalnie zakończony w dniu 13 grudnia 1981 roku wraz z wprowadzeniem przez komunistów stanu wojennego w Polsce.

src="http://static.prsa.pl/b6ddb546-4b99-4821-a5b8-58b852e8eee3.file"


Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski

Polecane

Wróć do strony głównej