Bohater sylwestra w Alpach. 55-latek uratował dziesiątki osób

Co najmniej 20 osób uratował 55-letni Włoch Paolo Campolo podczas pożaru w alpejskim kurorcie Crans-Montana. Mężczyzna, mieszkający w pobliżu lokalu, natychmiast ruszył na ratunek uwięzionym w płonącym klubie, pomagając ewakuować ludzi mimo gęstego dymu i ognia. Obecnie przebywa w szpitalu z powodu poważnego podrażnienia dróg oddechowych.

2026-01-03, 08:13

Bohater sylwestra w Alpach. 55-latek uratował dziesiątki osób
Eksplozja i pożar miały miejsce w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Foto: MAXIME SCHMID/AFP/East News

Pożar w Alpach. Włoch uratował co najmniej 20 osób

Bohater tragicznej nocy sylwestrowej w Alpach, 55-letni Włoch Paolo Campolo, który mieszka w pobliżu baru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, gdy tylko zorientował się, że wybuchł pożar, natychmiast chwycił gaśnicę i pobiegł pod klub. Razem z innymi ratownikami zaczął wyciągać z lokalu uwięzione w nim osoby. Ponieważ dobrze znał to miejsce, od razu skierował się w kierunku tylnego wyjścia. Tam rozgrywała się tragedia. Młodzi ludzie we wszystkich językach wzywali pomocy.

- Tam nie można było normalnie wejść, zaledwie metr, dwa od drzwi zaczęliśmy wyłapywać znajdujące się tam osoby i je wyciągać na zewnątrz - powiedział Campolo, który leczony jest obecnie w szpitalu w mieście Sion. Jak wyjaśnił, razem z innymi osobami, wyciągnął z płonącego lokalu co najmniej 20 osób. Uratował między innymi narzeczonego córki swojej partnerki. - On jest w szpitalu, chyba w Bazylei - zaznaczył. Dziewczyna uniknęła tragedii, bo zatrzymała się dłużej u swojej matki i, jak dodała, uratowało ją świąteczne ciasto panettone, które postanowiła z nią zjeść.

- Mam przed oczami obraz wielu osób ciężko poparzonych - dodał Campolo. Zapamiętał, że wiele z tych osób miało ciężko poparzone głowy.

Tragiczny pożar w Szwajcarii. Około 40 ofiar śmiertelnych

W czwartek w nocy około godziny 1.30, w barze Le Constellation w kurorcie narciarskim Crans-Montana w kantonie Valais w południowo-zachodniej Szwajcarii, wybuchł pożar. Kilka sekund później jeden ze świadków skontaktował się z centrum powiadamiania ratunkowego, aby zgłosić pożar. Natychmiast ogłoszono czerwony alarm, aby wezwać straż pożarną. Pierwsi funkcjonariusze policji i żandarmerii z okręgu Crans-Montana przybyli na miejsce zdarzenia o godzinie 1.32 w nocy i wkrótce otrzymali wsparcie innych służb ratunkowych.

Bilans pożaru to około 40 ofiar śmiertelnych i 119 rannych, w tym około stu ciężko. Ranny został także Polak.

Prowadząca śledztwo prokuratorka kantonalna Beatrice Pilloud podkreśliła, że "rozważane są wszystkie możliwości, żadna nie jest pomijana". - Wszystko wskazuje jednak na to, że pożar wybuchł od ogni bengalskich, przymocowanych do butelek z szampanem i trzymanych zbyt blisko sufitu. Od tego momentu wszystko zaczęło się palić, nastąpił bardzo gwałtowny i rozległy pożar - powiedziała. W Szwajcarii trwa żałoba narodowa.

Brytyjski dziennik "The Sun" opublikował nagranie, na którym wstrząsający moment wybuchu pożaru. Wszystko pochłania ogień, ludzie uciekają w panice.

Czytaj także:

Źródło: PAP/nł

Polecane

Wróć do strony głównej