Donald Tusk o reformie Państwowej Inspekcji Pracy. "Sprawę uważam za zamkniętą"
Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy - poinformował premier Donald Tusk. Według niego rozwiązania przygotowane przez koalicjantów z Nowej Lewicy dawałaby zbyt duże kompetencje urzędnikom.
2026-01-06, 19:41
Losy reformy PIP przesądzone
Szef rządu uważa, że wejście w życie projektu przyjętego w grudniu przez Stały Komitet Rady Ministrów miałoby negatywny wpływ na gospodarkę. Tusk przypomniał, że projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw zakłada zwiększenie uprawnień PIP.
To m.in. nadanie Inspekcji możliwości przekształcania na mocy decyzji administracyjnej umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Premier zaznaczył, że "w wersji skrajnej" odbywałoby się to bez pytania o zgodę i akceptację zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy.
Tusk: przesadna władza urzędników byłaby destrukcyjna
- Przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydowali o tym jak się, kto zatrudnia (...) byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy. I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Tak że sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą - oświadczył na konferencji po wtorkowym szczycie "koalicji chętnych" w Paryżu.
Zgodnie z projektem reformy, to inspektorzy pracy mieli decydować o przekształcaniu umów B2B w stosunek pracy, a przedsiębiorców, którzy opieraliby się decyzjom urzędników, karałby sąd. Propozycjom Lewicy sprzeciwia się również Polskie Stronnictwo Ludowe. Nowe przepisy miałyby stanowić realizację kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy.
Źródło: Polskie Radio/PAP/ms