Chińska "inna droga" zagraża Polsce? NASK alarmuje

- Musimy uważać, aby do Polski nie przenikała propaganda o "innej drodze", czyli sojuszu z Chinami, który rzekomo miałby zapewnić bezpieczeństwo przed Rosją - powiedziała Patrycja Krzyśpiak z NASK. Według niej chińskie treści mogą być powielane przez konta prorosyjskie.

2026-01-08, 08:11

Chińska "inna droga" zagraża Polsce? NASK alarmuje
Przywódca Chin Xi Jinping . Foto: Yan Yan/Xinhua News/East News

Ekspertka z NASK: propaganda Chin o "innej drodze" może przedostać się do Polski

Po tym, jak 3 stycznia amerykańskie siły specjalne pojmały i wywiozły z Wenezueli Nicolasa Maduro, nieuznawanego przez wiele państw prezydenta tego kraju, odpowiedzialnego m.in. za fałszowanie wyborów i prześladowanie opozycji, Pekin oskarżył Waszyngton o "łamanie" prawa międzynarodowego i "bezczelne użycie siły". Chiny, podobnie jak Rosja, od lat inwestowały w wenezuelski przemysł wydobywczy, a także m.in. w telekomunikację.

Według Patrycji Krzyśpiak z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa - Państwowy Instytut Badawczy) Pekin zareagował na amerykański pokaz siły w Wenezueli wzmocnieniem antyzachodniej, a w szczególności antynatowskiej narracji. - W chińskiej infosferze pojawi się teraz z pewnością jeszcze więcej materiałów uderzających w zasadność istnienia NATO i w jego zdolności militarne - powiedziała Krzyśpiak i zwróciła uwagę, że na chińskich kontach, które wcześniej były na przykład krytyczne wobec Polski, teraz krążą przekazy dotyczące Wenezueli.

Jej zdaniem "to nie są boty" ani anonimowi użytkownicy. Z badań chińskich operacji wpływu wynika bowiem, że takie konta propagandowe prowadzą żywi ludzie, którzy produkują "zsynchronizowany" przekaz. Jak podkreśliła Krzyśpiak, chińska propaganda wymierzona w NATO, integralność Zachodu i relacje transatlantyckie jest zbieżna z narracjami rozsiewanymi przez Rosję.

Przekazy propagandowe. Mają osłabić NATO i relacje z USA

Kremlowskie narracje, w tym także treści antypolskie i antyukraińskie, przenikają według Krzyśpiak do chińskiej infosfery za pośrednictwem głównych chińskich platform społecznościowych, takich jak Weibo, Toutiao czy Douyin (funkcjonujący tylko w Chinach odpowiednik TikToka - przyp. red.), gdzie aktywnie działają rosyjskie media, m.in. Russia Today, Sputnik czy Ruptly.

W opinii Krzyśpiak, przekazy propagandowe mające osłabić NATO i relacje z USA, które pojawiają się w Chinach w związku z amerykańską operacją w Wenezueli, będą także wykorzystywane w polskiej infosferze, na przykład do podawania w wątpliwość zasadności członkostwa Polski w sojuszu północnoatlantyckim i w Unii Europejskiej. - Musimy bardzo uważać na to, czy nie przenika do nas propaganda o "innej drodze", o sojuszu z Chinami, który rzekomo zapewniłby nam w Polsce bezpieczeństwo od Rosji. Takie opowieści pojawiały się już wcześniej, a teraz mogą przybrać na sile - podkreśliła analityk z NASK i dodała, że w dłuższej perspektywie "zakorzenienie" w debacie takich narracji może być korzystne dla Rosji i Chin.

Wpisy o "prawie" Chin do przejęcia Tajwanu zalały internet

Jak zauważyła Krzyśpiak, chińskie przekazy dezinformacyjne mogą być powielane m.in. przez konta prorosyjskie, które w Polsce są wciąż bardziej aktywne niż prochińskie i są znane od 2022 r. z antyukraińskiej propagandy. Niektóre z nich, m.in. na platformie X, bardzo szybko nagłośniły według ekspertki wpisy o "prawie" Chin do ataku na Tajwan w następstwie operacji USA w Wenezueli, które zalały chiński internet.

Jak podała stacja CNN, do poniedziałkowego wieczoru ponad 650 milionów wyświetleń na platformie Weibo dotyczyło schwytania Maduro i m.in. tego, czy Chiny nie mogą zrobić "tego samego" co USA w Wenezueli i "przejąć Tajwanu". Według Krzyśpiak ten wątek pojawił się w sinosferze jeszcze przed oficjalnym komunikatem chińskiego MSZ potępiającym USA i mógł być, przynajmniej na początku, spontaniczny, "biorąc pod uwagę stopień antyzachodnich nastrojów w Chinach". Z drugiej strony analityk przyznała jednak, że treści niepożądane przez władze są zawsze moderowane zgodnie z tym, co zdecyduje Departament Propagandy i Komunistyczna Partia Chin, a wpisy o Tajwanie nie były przez władze ograniczane, a więc mogły mieć "odgórną" akceptację.

Czytaj także:

Źródło: PAP/mg

Polecane

Wróć do strony głównej