"Biegnij, albo cię zabiję". Wstrząsające nagranie z frontu
Rosyjscy dowódcy nie liczą się z życiem podwładnych. - Biegnij, to zajmie dwie minuty - zachęca dowódca na froncie. Gdy żołnierz prosi o odłożenie szturmu na rano z powodu zagrożenia, słyszy groźby śmierci. Dramatyczną rozmowę przechwycił ukraiński wywiad wojskowy.
2026-01-09, 19:10
Przechwycona rozmowa. Żołnierz wysyłany na śmierć
Ukraiński wywiad wojskowy przechwycił rozmowę żołnierzy armii Rosji walczących w tymczasowo okupowanym obwodzie donieckim. Dokładnej lokalizacji nie podano.
W opublikowanym nagraniu dowódca każe podwładnemu biec, twierdząc, że pokona dystans w dwie minuty. Ten prosi o przełożenie natarcia na pozycję na rano ze względu na ryzyko śmierci podczas nocnego marszu.
- Czy mogę iść o 6 rano, proszę? Nie chcę ryzykować o tej porze, ledwo odszedłem do tej piwnicy - pyta. To oznacza, że dopiero co udało mu się przeżyć, po wykonaniu innego ryzykownego zadania.
W odpowiedzi otrzymuje ostrą odmowę - Jeszcze jedno słowo, a ja cię potem rozniosę na (…) , sam po ciebie przyjdę. Biegiem, powiedziałem, nie słyszałeś (...) - wrzeszczy dowodzący. Potem dowódca dodaje, że "przyjechał na tę wojnę sprawdzić jakim jest bohaterem, to niechaj sprawdza" i "do przodu". - Jesteś mężczyzną, rób, co do ciebie należy - dodaje.
Rosjanie traktują ludzi jak mięso armatnie
Z wielu przechwyconych nagrań, ale także z obserwacji sposobu prowadzenia walki przez Moskwę, wynika jasno, że rosyjscy dowódcy traktują żołnierzy jak mięso armatnie. Do jedno lub dwuosobowych szturmów posyłają żołnierzy bez broni, czasem nawet rannych, licząc się z ich niemal pewną śmiercią. Zakładają jednak, że duża liczba pojedynczych "celów osobowych" wyczerpie zasoby Ukrainy i któremuś z posłanych na śmierć uda się przedrzeć dalej. Wiele filmów, pokazywanych przez ukraińską armię z perspektywy drona, pokazuje tego rodzaju sytuację. Giną żołnierze pojedynczo atakujący na froncie. Do szturmu nie raz posyłani też żołnierzy o kulach.
W innym przechwyconym niedawno wideo, major Jewhienij Dmitrijew, były handlarz narkotyków, służący w kompanii karnej, a teraz zaangażowany w przemyt broni przez Krym, opowiada, że jednego z rosyjskich żołnierzy posłano do szturmu mimo, że miał założony na kończynie tzw. stabilizator Ilzarowa. Zakłada się go w przypadku ciężkich złamań, gdy nawet gips nie jest w stanie pomóc. Są to pierścienie mocowane do szkieletu.
Czytaj także:
- Hipersoniczne uderzenie blisko granicy Polski. "Rosja wysyła wyraźny sygnał"
- Ukraiński generał: to obecnie najcięższy kierunek na froncie
Źródło: X/HUR/Informnapalm/inne