Ramzan Kadyrow w fatalnym stanie. Kreml szuka następcy

Stan zdrowia przywódcy Czeczenii Ramzana Kadyrowa znacznie się pogorszył - z powodu niewydolności nerek przechodzi dializy, a lekarze nie są w stanie przedstawić żadnej prognozy.

2026-01-11, 14:01

Ramzan Kadyrow w fatalnym stanie. Kreml szuka następcy
Ramzan Kadyrow. Foto: PAP/ EPA/EVGENIA NOVOZHENINA / POOL

Ramzan Kadyrow choruje

Jak poinformowały agencję Interfax-Ukraina źródła w Głównym Zarządzie Wywiadowczym Ministerstwa Obrony Ukrainy, Kadyrow przebywa obecnie w prywatnym szpitalu w Czeczenii – zebrali się tam członkowie jego rodzinnego klanu (tejpu), w tym z innych krajów.

Źródła wskazały, że najbardziej prawdopodobnymi i odpowiednimi kandydatami na Kreml są Magomed Daudow, Apti Ałauddinow i najstarszy syn Ramzana, Achmat Kadyrow.

Jak donosi źródło "Nowej Gaziety" 25 grudnia Kadyrow planował wziąć udział w posiedzeniu Rady Państwa pod przewodnictwem Władimira Putina. Jego plany pokrzyżowała hospitalizacja w trybie nagłym. Według doniesień medialnych, 24 grudnia przybył do Moskwy, a w nocy 25 grudnia jego stan zdrowia nagle się pogorszył. Przywódca Czeczenii został przetransportowany karetką do Centralnego Szpitala Klinicznego Departamentu Administracyjnego Prezydenta Rosji. Informacje o złym stanie zdrowia Kadyrowa pojawiały się także wcześniej, w poprzednich latach.

Awanse dzieci Kadyrowa

Ramzan Kadyrow informował w poniedziałek, że mianował swojego 20-letniego syna, Achmata Kadyrowa, na pełniącego obowiązki wicepremiera republiki. Achmat Kadyrow zachował stanowisko ministra kultury fizycznej i sportu Czeczenii, które objął w 2024 roku w wieku 18 lat. Od zimy 2024 roku pełnił również funkcję regionalnego ministra ds. młodzieży.

Młodszy brat Achmata Kadyrowa, 18-letni Adam Kadyrow, w ciągu ostatnich dwóch lat objął co najmniej siedem oficjalnych stanowisk. Został mianowany szefem ochrony swojego ojca w 2023 roku, kiedy to zyskał rozgłos za napaść na nastoletniego więźnia oskarżonego o spalenie Koranu.

Czytaj także:

Źródło: Interfax/Ukrinform/Moscow Times/inne

Polecane

Wróć do strony głównej