"Strefa Wpływów". Zaproszenie do Trumpa. "Polska uniknęła tego wariantu"
Donald Trump podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos oficjalnie zainaugurował Radę Pokoju. Zaproszenie do udziału w gremium, które otrzymał Karol Nawrocki komentowano w podcaście Polskiego Radia "Strefa Wpływów". - Co jeśli za pół roku właśnie na tym gremium będzie decydowała się przyszłość Ukrainy? Nieobecni nie mają głosu - mówił Roch Kowalski. Renata Grochal zwracała uwagę, że odnośnie samej Rady Pokoju i jej przyszłej działalności nie znamy zbyt wielu szczegółów.
2026-01-23, 18:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Jednym z najważniejszych wydarzenia polityczne minionego tygodnia było Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, gdzie Donald Trump zawiązał Radę Pokoju
- Temat nie pozostał bez echa w Polsce, a to za sprawą zaproszenia do gremium Karola Nawrockiego
- O tym czy Polska powinna przyjąć zaproszenie rozmawiali w "Strefie wpływów" Renata Grochal i Roch Kowalski
OGLĄDAJ. "Strefa wpływów"
Ostatnie dni zdominował temat Rady Pokoju, zainaugurowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Zaproszenie od amerykańskiego przywódcy otrzymał Karol Nawrocki. Chociaż prezydent w ceremonii uczestniczył, dokumentu nie podpisał. Wcześniej przekazał, że chociaż udział Polski w Radzie Pokoju "jest ważny i potrzebny", to "porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną". W sprawie porozumiał się z premierem Donaldem Tuskiem, wydana została również opinia MSZ. Emocje wokół udziału wzbudziło także wysłanie zaproszeń przez Donalda Trumpa do Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki.
Posłuchaj
"Strefa Wpływów" 52:46
Dodaj do playlisty
Pojednanie wokół Rady Pokoju?
W "Strefie wpływów" Roch Kowalski zapytał Renatę Grochal, czy przy okazji szczytu w Davos i niezręcznego zaproszenia do Rady Pokoju doszło do pojednania, resetu lub współpracy pomiędzy prezydentem a premierem. - To nie jest tajemnicą. Zarówno prezydent, jak i premier mówili, że porozumiewali się, byli w kontakcie w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos - mówiła. Jak zwróciła uwagę, było to pierwsze spotkanie w Davos zdominowane przez politykę i geopolitykę. - I Donalda Trumpa - dodał Roch Kowalski. - Tak, było bardzo długie wystąpienie Donalda Trumpa, które właściwie pozbawia złudzeń, że Donald Trump widzi zupełnie inaczej sytuację na świecie, sytuację NATO. Wydaje mu się, że Ameryka jakiś prezent zrobiła Europie, że jest Sojusz Północnoatlantycki - przekazała Grochal, wskazując, że gdy doszło do uruchomienia art. 5 po atakach terrorystycznych 11 września, sojusznicy nie mieli żadnych wątpliwości i zachowali się zgodnie z zapisami traktatu.
- To jest ewidentne, Trump nie jest zainteresowany Europą. On jest zainteresowany robieniem biznesów, dla niego polityka to jest biznes. Chce, żeby zachodnia półkula była jego strefą wpływów, reszta nasza, w domyśle Europa, niech się martwi sama o siebie - mówiła Renata Grochal. Jak zaznaczyła, z drugiej strony, taki zimny prysznic, spowoduje, że kraje europejskie zaczną się zbroić. Prowadząca przytoczyła słowa przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, która powiedziała: żyjemy dziś w świecie zdominowanym przez surową siłę, gospodarczo-wojskowo-technologicznie i geopolitycznie w tym coraz bardziej bezprawnym świecie Europa potrzebuje własnych dźwigni i siły. - Widać wyraźnie, że europejscy przywódcy zdają sobie sprawę z tego, że musimy iść swoją drogą, że z Ameryką nasza droga nie jest wspólna, Ameryka ma swoje interesy i zamierza swoje interesy realizować. Tylko, że Europa też ma swoje interesy i bardzo dobrze, że doszło do zimnego prysznica i że sobie europejscy przywódcy zdali sprawę na czym stoimy - oceniła.
Roch Kowalski odnosząc się do słów von der Leyen stwierdził, że na sytuacje można też patrzeć pozytywnie. - W publicystycznym obrocie także specjalistów od spraw amerykańskich powtarza się, że koniec końców Trump zawsze tchórzy, jeśli spotka się z siłą. Mam poczucie, być może ono jest naiwne lub na wyrost, ale chciałbym, żeby było tak, że Donald Trump zmierzył się z siłą sojuszu europejskiego, że musiał w Davos usłyszeć stanowcze nie, bo kiedy do Davos leciał, mówił, że musi mieć Grenlandię na własność, że nie wycofa się z taryf wobec państw europejskich niechcących przyznać mu Grenlandii, a koniec końców z Davos wyleciał z jakimś rzekomo porozumieniem dotyczącym inwestycji na części obszarów Grenlandii i bez taryf. Może UE pokazała siłę - mówił. - Pytanie, czy na dłużej nie zabraknie tej determinacji i tej jedności - dodał, zwracając uwagę na premiera Węgier Viktora Orbana, który wyłamał się i usiał w pierwszym rzędzie Rady Pokoju Donalda Trumpa.
"Dzięki bogu, że mieliśmy się czym wesprzeć"
Zdaniem Grochal widać było wyraźnie w Davos, że wśród europejskich przywódców "jest prąd myślenia, żeby Trumpa ignorować". Jak przypomniała, Ursula von der Leyen i prezydent Francji Emmanuel Macron wyjechali zanim przyleciał Donald Trump. - Premier Wielkiej Brytanii w ogóle nie przyleciał do Davos. Było widać, że oni chcą Trumpa izolować - dodała. - Tylko, że Trumpa nie da się izolować. Trump jest liderem największego mocarstwa na świecie. Polska musi się z nim liczyć, bo Polska jest uzależniona od pomocy militarnej USA, Stany Zjednoczone są gwarantem naszego bezpieczeństwa - zaznaczyła, wskazując, że Polska musi układać z USA relacje tak, by ich do sobie nie zrażać. - Wydaje mi się akurat, że lekki slalom Karol Nawrocki wykonał - oceniła Renata Grochal.
- Wydaje mi się, że to janusowe wyjście z tej sytuacji. I przyjęliśmy to zaproszenie, tak rozumiem, że Karol Nawrocki powiedział Donaldowi Trumpowi, że my chcemy, jesteśmy chętni, że to super propozycja, ale teraz to my nie możemy - przekazał Roch Kowalski. - Bo u nas jest droga ratyfikacji, taka, że to parlament się musi na to zgodzić, rząd itd. - dodała Grochal. - Dzięki bogu, że mieliśmy się czym wesprzeć, tą drogą ratyfikacji, że jednak prezydent nie musiał podejmować decyzji "tak" lub "nie", że mogliśmy i nie podpaść Donaldowi Trumpowi i nie rozbijać europejskiej jedności. Ta gra na dwóch fortepianach, gdyby ona była dłużej zręcznie wykorzystywana w ten sposób, to mogłaby przynieść Polsce duże profity - zauważył dziennikarz. Renata Grochal wskazała, że relacje transatlantyckie tak będą wyglądały. - Nie mamy żadnego interesu w tym, żeby mieć złe relacje z USA. Oni jednak są gwarantem naszego bezpieczeństwa - zaznaczyła.
Przyjąć zaproszenie czy nie?
Roch Kowalski ocenił, że ze względów ideowych Polska nie powinna wstępować do Rady Pokoju. - Pragmatycznie niedołączenie zamyka nam pewne furtki. Co jeśli za pół roku właśnie na tym gremium będzie decydowała się przyszłość Ukrainy? Nieobecni nie mają głosu - podkreślił. Renata Grochal przypomniała znane słowa, które wykorzystywał wcześniej m.in. Radosław Sikorski i premier Kanady: albo siedzisz przy stole, albo jesteś w menu. - Ja przede wszystkim chciałabym usłyszeć, czy to jest ciało, które ma być konkurencją dla ONZ. Jest zgoda Rady Bezpieczeństwa ONZ, jest uchwała zatwierdzająca Radę Pokoju? To w ogóle nie zostało opowiedziane czym ma być Rada - mówiła Grochal. - Ja nie wiem, czy to ma nie być jakiś klub adoracyjny Donalda Trumpa - wtrącił Kowalski. - Ja tego nie wiem, tego chciałabym się dowiedzieć. Jakie ma mieć uprawnienia, co tam ma się dziać, bo Trump ma być tam dożywotnio, ma być stała obecność, za którą trzeba zapłacić miliard dolarów - mówiła.
Prowadzący zgodził się, że problematyczną kwestią jest to, że szczegóły dotyczące Rady Pokoju nie są znane. - Najbardziej się cieszę, że uniknęliśmy, jako Polska, scenariusza, którego się bardzo obawiałem, jak przyszło to zaproszenie, że dojdzie do totalnego rozjazdu, że prezydent Karol Nawrocki w Davos powie prezydentowi Nawrockiemu "tak, jesteśmy w Radzie Pokoju, jesteśmy tutaj, siadam i podpisuję", a w Polsce Donald Tusk by był na zupełnie przeciwległym biegunie. Bardzo się cieszę, że Polska uniknęła tego wariantu - zaznaczył.
- Ja się w ogóle tego nie obawiałam, było już wcześniej stanowisko Kancelarii Prezydenta, że owszem Karol Nawrocki weźmie udział w uroczystości, ale nie podpisze żadnego dokumentu. Uważam, że w naszym życiu publicznym jest za dużo emocji, a za mało analizy, za mało mówi się o faktach i problemach, a za dużo mówi się o personaliach o emocjach. Mnie nie interesują emocje polityków, mnie interesuje, jakie oni sprawy załatwiają - mówiła Renata Grochal. - Co do zasady się zgadzam, ale pytanie - które rzucam w przestrzeń - czy w obecnych okolicznościach te emocje z punktu widzenia Donalda Trumpa, bo tam fakty nie mają znaczenia, znaczenie ma tylko to, czy Donald Trump cię lubi czy cię nie lubi i to, jak ciebie postrzega - powiedział Roch Kowalski. Z jego słowami nie zgodziła się Renata Grochal. - Donald Trump realizuje interesy amerykańskie tak, jak je widzi, a my powinniśmy realizować swoje interesy i Europa powinna realizować swoje interesy - podkreśliła.
**
"Strefa wpływów" to wspólny podcast polityczny radiowej Jedynki, radiowej Trójki i Polskiego Radia 24. Renata Grochal, Jacek Czarnecki i Roch Kowalski analizują najważniejsze wydarzenia.
Każdy odcinek "Strefy wpływów" dostępny jest na platformie podcastowej Polskiego Radia i na kanale YouTube Polskiego Radia 24.
Czytaj także:
- Największy problem USA wybrzmiał w Davos? "Gospodarka amerykańska jest pusta"
- Forum w Davos w cieniu wojen handlowych. "To się może źle skończyć dla USA"
- Przemówienie Trumpa w Davos. "Długie dygresje nie wiadomo o czym"
Źródło: Polskie Radio
Prowadzący: Renata Grochal, Roch Kowalski
Opracowanie: Aneta Wasilewska