Tak werbują obce służby. "Celują na górze, na dole i w nastolatków"
Sprawcy fałszywych alarmów w Polsce nie musieli być powiązani z rosyjskimi służbami, ale ich działanie wywołało pożądany przez Moskwę efekt. Tak uważa Tomasz Awłasewicz, dziennikarz Onetu, pisarz i specjalista od służb specjalnych. W Polskim Radiu 24 tłumaczył, jak działają tajni agenci w Polsce, kogo warto jest zwerbować i jakimi sposobami.
2026-05-29, 11:55
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Służby specjalne werbują zarówno ważne osoby na stanowiskach, jak również te, które sprzątają w biurach i mają dostęp do różnych urządzeń. Sięgają nawet po nastolatków
- Główną motywacją do współpracy z obcym wywiadem są pieniądze oraz wysokie ego - tłumaczy Tomasz Awłasewicz
- Służby są w stanie zwerbować nawet te osoby, które myślą, że są nie do zwerbowania - przyznał
Policja zatrzymała już czwartą osobę z grupy zgłaszającej służbom fałszywe alarmy o zagrożeniach, które wywoływały interwencje służb w różnych miejscach. Cyberprzestępcy brali na celownik między innymi polityków prawicy. W Polsce doszło na tym tle do politycznych sporów. Ze strony opozycji padały zarzuty między innymi pod adresem służb i szefa MSWiA.
Posłuchaj
Rosja osiągnęła oczekiwany efekt
- Nadal nie wiemy, czy osoby zatrzymane mają powiązania z Rosjanami. Nie podano takiej informacji. Natomiast na pewno wydarzyło się to wszystko, na co Rosjanie liczyli w tych ostatnich dniach. Ogromna dyskusja, zarzucanie sobie nawzajem jakichś przewinień, niedociągnięć. Skłóciliśmy się - powiedział Tomasz Awłasewicz. Dodał, że obce służby nie muszą stać za tymi osobami, ale "jeżeli Rosjanie przeprowadziliby taką operację, to wyglądałoby to dokładnie tak samo". - Z ust ważnych osób słyszałem komentarze, że te prowokacje są zaplanowane np. przez premiera Tuska. Jeżeli padają takie słowa, to osoba je wypowiadająca albo zupełnie nie rozumie tego, co służy Rosji, albo jest w stanie zaryzykować robienie tego, co Rosjanie chcą, żeby zbijać sobie kapitał polityczny - powiedział dziennikarz Onetu.
Tomasz Awłasewicz tłumaczył w Polskim Radiu 24, że niestety dla Polski Rosjanie mają potężne służby, które już teraz precyzyjnie planują działania obliczone na szybki efekt, ale również i na czas za 5-20 lat. - Jesteśmy w stanie wojny hybrydowej, która polega na wprowadzaniu chaosu i testowaniu reakcji. Jeżeli dzisiaj wyłączą nam przysłowiową elektrownię i zobaczą, jak reagujemy, mogą się przygotować na wyłączenie tej elektrowni w warunkach wojny pełnoskalowej - zaznaczył.
Pieniądze i ego
Zdaniem gościa Polskiego Radia 24 rosyjskie służby, ale nie tylko "są w stanie wpływać na ludzi, którzy myślą, że nie są do zwerbowania". Tłumaczył, jak może wyglądać potencjalne zbliżenie się agenta do osoby, którą zamierza zwerbować. - Na przykład ktoś istotny dla wywiadu wpisuje w wyszukiwarkę oferty związane z obrazami i ich kupnem. To potem może się w jego życiu pojawić osoba, która takimi obrazami się interesuje, taki obraz mu sprzeda. I po miesiącu, dwóch, trzech, czterech albo po roku okaże się oficerem obcego wywiadu. I będzie już za późno, bo już ta przyjaźń będzie zawiązana (...). Oficerowie wywiadu są bardzo przyjaźni zazwyczaj. To nie są ludzie, którzy będą nam przystawiali pistolet do głowy, tylko będą sprawiali, żebyśmy my ich kochali. Już po roku znajomości na przykład jakiś wojskowy może być już na tyle zaprzyjaźniony z takim oficerem obcego wywiadu, że inaczej podejdzie do oferty werbunkowej - tłumaczył.
Dziennikarz przyznał, że najczęściej za skutecznym werbunkiem stoją jednak "pieniądze i ego". - Widziałem wielokrotnie takie przypadki, opisując różne historie, że ewidentnie ktoś brał pieniądze nie dlatego, że ich potrzebował, tylko dlatego, że to wzmacniało jego ego - powiedział. - Są ludzie, którzy tak bardzo chcą współpracować z obcym wywiadem - tak zwani oferenci - którzy sami proponują możliwość współpracy - dodał. Przyznał również, że są oczywiście i takie osoby, których żaden wywiad nie zwerbuje. - Oni nie zaprzedadzą duszy diabłu - powiedział.
Celują nawet w nastolatków
Awłasewicz uważa, że dla obcego wywiadu cenny może być niemal każdy. - Oczywiste jest, że polityk, który wyjdzie na salę obrad i powie coś pod dyktando, co jest im na rękę jest wartościowym agentem. Natomiast osoba, która jest w stanie podpiąć coś pod jakiś system, bo tylko sprząta w jakimś pomieszczeniu, też jest w stanie im pomóc. I na górze, i na dole celują. A teraz wiemy, że nawet celują w nastolatków. Załóżmy hipotetycznie, że osoby, które wykonywały te fałszywe alarmy to jest agentura rosyjska. Można powiedzieć, że to jest niezbyt cenna agentura, a jednak wykonująca bardzo cenne działania - podkreślił.
- Sprawcy alarmów chcieli sławy. "Służby mniej mówią, więcej robią"
- "Ludzie dzwonią, aby zamówić pizzę". Jak wygląda praca operatora numeru 112?
- Interwencja w domu rodzinnym Karola Nawrockiego. Szef straży pożarnej o szczegółach
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Paweł Michalak