Dron spadł na jednostkę wojskową w Przasnyszu. Żandarmeria Wojskowa wydała komunikat
Na teren jednostki wojskowej w Przasnyszu spadł bezzałogowy statek powietrzny, który nie spowodował żadnych szkód i najprawdopodobniej był zwykłym dronem-zabawką. Taką informację potwierdziła Żandarmeria Wojskowa. MON uspokaja, że incydent nie stanowił zagrożenia i nie miał charakteru szpiegowskiego.
2026-02-02, 19:28
Dron na terenie jednostki w Przasnyszu. Jest stanowisko Żandarmerii Wojskowej
Żandarmeria Wojskowa poinformowała, że obiekt, który 28 stycznia spadł na teren Placówki Żandarmerii Wojskowej w Przasnyszu, nie spowodował żadnych zniszczeń i według wstępnych ustaleń był jedynie dronem-zabawką. Sprawą zajmuje się miejscowa placówka ŻW, która prowadzi dochodzenie wyjaśniające okoliczności zdarzenia. Według ustaleń Radia ZET, służba dyżurna obserwowała bezzałogowiec krążący nad jednostką. W pewnym momencie dron spadł na teren bazy, ok. 70 m od magazynu uzbrojenia, po czym został zabezpieczony przez pełniących wartę żołnierzy.
Jak przekazała Żandarmeria Wojskowa w komunikacie opublikowanym na platformie X, "Placówka Żandarmerii Wojskowej Przasnysz prowadzi dochodzenie w sprawie BSP (bezzałogowego statku powietrznego), który 28 stycznia br. spadł na teren tamtejszej Jednostki Wojskowej, nie wyrządzając żadnych szkód". Wskazano także, że "ze wstępnych ustaleń wynika, iż był to dron-zabawka, pozbawiony karty pamięci i karty SIM". Żandarmeria Wojskowa zaznaczyła również, że obecnie "trwają czynności procesowe".
MON uspokaja: nie było zagrożenia ani działalności szpiegowskiej
Do sprawy odniósł się także rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Janusz Sejmej. W rozmowie z Polską Agencją Prasową podkreślił, że po dokładnym sprawdzeniu obiektu ustalono, iż nie znajdowały się w nim "żadne urządzenia niezbędne do obserwacji czy do sczytywania jakichkolwiek danych". Jak dodał, "nie było to w żaden sposób jakiekolwiek zagrożenie dla tej jednostki, a raczej zabawka, która uciekła komuś z mieszkańców".
Rzecznik MON stanowczo zdementował pojawiające się spekulacje o możliwym charakterze szpiegowskim incydentu. - Uspokajam wszystkich tych, którzy powtarzają informacje, że był to dron mający cechy obserwacyjne czy też wręcz szpiegowskie. Nic takiego nie miało miejsca - zapewnił.
Czytaj także:
- Obrona antydronowa SAN. "System nigdy nie jest gotowy"
- Parafia sprzedała grunt pod Maltą za 421 mln zł. Co z 600 mieszkańcami osiedla?
- Pełczyńska-Nałęcz na czele Polski 2050. "Tusk nie pogratulował"
Źródła: PAP/X/Radio ZET/tw