Trump chce przejąć wybory w USA. "To absurdalnie nielegalne"

Donald Trump wezwał Republikanów do "przejęcia" i "unarodowienia" wyborów. Już samo to wywołało falę krytyki w kontekście zbliżających się wyborów środka kadencji do Kongresu. Prezydent na tym jednak nie poprzestał, ponieważ wypowiedział szereg fałszywych twierdzeń dotyczących głosowania. 

2026-02-03, 13:35

Trump chce przejąć wybory w USA. "To absurdalnie nielegalne"
Donald Trump wezwał Republikanów do "unarodowienia" wyborów. Foto: Alex Brandon/Associated Press/East News

"Powinniśmy przejąć głosowanie"

W wywiadzie dla byłego szefa FBI Dana Bongino prezydent Stanów Zjednoczonych nawoływał do "unarodowienia" procesu wyborczego. Jego zdaniem jest to konieczne ze względu na "nielegalny wpływ osób, niebędących obywatelami USA na wyniki". 

- Republikanie powinni powiedzieć: chcemy przejąć władzę. Powinniśmy przejąć głosowanie w co najmniej 15 miejscach. Republikanie powinni znacjonalizować głosowanie. Mamy stany, które są tak skorumpowane, a oni liczą głosy - mówił.

"Z igły widły"?

Od kilku miesięcy Republikanie z Donaldem Trumpem na czele przekonują, że w kraju panuje "plaga" głosowania przez cudzoziemców. Szereg dochodzeń wykazał coś zupełnie odwrotnego - takie przypadki są niezwykle rzadkie. Mimo tego środowisko skupione wokół prezydenta przekonuje, że może to przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Demokratów. 

Audyt przeprowadzony w stanie Georgia, gdzie zarejestrowanych jest 8,2 mln wyborców, ujawnił, że w wyborach stanowych doszło do 9 przypadków głosowania przez nieuprawnione osoby. W stanie Iowa na 2,3 mln wyborców wykazano 87 takich incydentów. 

Trump nie wyjaśnił, w jaki sposób chciałby "unarodowić" wybory. Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson w rozmowie ABC News zapewniła, że "prezydent Trump bardzo troszczy się o bezpieczeństwo wyborów" w USA. 

- Dlatego też wezwał Kongres do uchwalenia ustawy SAVE Act i innych projektów ustaw, które ustanowiłyby jednolity standard okazywania dokumentów tożsamości ze zdjęciem do głosowania, zakazałyby głosowania korespondencyjnego bez usprawiedliwienia i położyły kres praktyce zbierania głosów - przekonywała. 

Wypowiedź Trumpa wywołała oburzenie

Mimo tłumaczeń rzeczniczki słowa Trumpa zostały bardzo negatywnie odebrane. Odniósł się do nich m.in. lider demokratycznej opozycji w Senacie Chuck Schumer. - Zaledwie kilka godzin temu Donald Trump powiedział, że chce znacjonalizować wybory w całym kraju. To właśnie powiedział. Myślicie, że wierzy w demokrację? - pytał ironicznie. 

- Powiedział: chcemy przejąć władzę, Republikanie powinni znacjonalizować głosowanie. Czy Donald Trump potrzebuje kopii Konstytucji? To, co mówi, jest absurdalnie nielegalne - kontynuował czołowy Demokrata w Senacie. 

Trump boi się impeachmentu?

Wybory środka kadencji (midterms) dla większości stanów odbędą się 3 listopada 2026 roku. O rosnących obawach prezydenta w tym kontekście świadczyć może również wtorkowa wypowiedź. Przestrzegł w niej Republikanów, że jeśli nie wygrają tych wyborów, to Demokraci doprowadzą do jego impeachmentu. 

Jesienią Amerykanie wybiorą 135 przedstawicieli do Izby Reprezentantów i 35 senatorów. Nazwa "wybory środka kadencji" odnosi się do okresu urzędowania prezydenta Stanów Zjednoczonych. Te wybory odbywają się zwyczajowo w okolicy jego półmetka. Ponadto traktowane są jako swoisty "papierek lakmusowy" opinii społeczeństwa na temat kursu wyznaczanego przez administrację prezydenta. 

Ewentualna porażka Republikanów mogłaby spowodować poważne komplikacje dla Donalda Trumpa w kontekście jego planów i programu. Stąd też retoryka prezydenta odbierana jest jako przygotowywanie gruntu pod torpedowanie ewentualnego zwycięstwa Demokratów

Czytaj także:

Źródła: Polskie Radio/ABC News/egz

Polecane

Wróć do strony głównej