Nowa prognoza wyborcza. Takiej sytuacji nie było od lat
Polityczny pat w Sejmie to scenariusz, który wyłania się z najnowszej prognozy wyborczej przygotowanej przez Onet. Większości nie ma ani KO, ponieważ jej koalicjani spadają pod próg, ani PiS, wykluczające wspólny rząd z Grzegorzem Braunem.
2026-03-16, 11:19
Czytaj także:
- Polacy podzieleni w ocenie programu SAFE. Jest nowy sondaż
- Załamanie pogody w Polsce. Idą burze z krupą śnieżną
- Powtórka z 2022 roku? Czarny scenariusz dla konsumentów
Nowa prognoza wyborcza. KO i PiS bez większości
KO uzyskałaby najwyższe poparcie - 33,1 proc. To o 2,4 pkt proc. więcej niż w wyborach parlamentarnych w 2023 r. Drugie miejsce zajęłoby Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 26,3 proc., co oznacza spadek aż o 9,1 pkt proc.
Na trzecim miejscu znalazłaby się Konfederacja z poparciem około 13 proc. Do Sejmu mogłaby wejść także Konfederacja Korony Polskiej kierowana przez Grzegorza Brauna z wynikiem około 8,7 proc. Ostatnią partią przekraczającą próg wyborczy byłaby Lewica z poparciem 6,4 proc.
Problem zmarnowanych głosów
Prognoza Onetu wskazuje jednocześnie na poważne problemy części ugrupowań obecnej koalicji rządzącej. Pod progiem wyborczym znalazłyby się bowiem Polska 2050 (2,3 proc.) i Polskie Stronnictwo Ludowe (2,8 proc.). Do Sejmu nie weszłaby również opozycyjna Partia Razem, która może liczyć na poparcie 3,7 proc. głosujących.
Oznacza to, że głosy prawie co dziesiątego wyborcy nie przełożyłyby się na mandaty. Może to znacząco zmienić końcowy układ sił.
Pat w Sejmie
Symulacja mandatów wskazuje na możliwy pat. Koalicja Obywatelska mogłaby zdobyć około 188 mandatów, Prawo i Sprawiedliwość - 153, Konfederacja - 62, Konfederacja Korony Polskiej - 40, a Lewica - 17.
Obecna koalicja rządząca dysponowałaby w takim układzie około 205 mandatami, do większości zabrakłoby więc 26. Z kolei partie prawicowe miałyby łącznie około 255 miejsc w Sejmie, jednak stworzenie wspólnego rządu utrudniają głębokie podziały. Prezes PiS Jarosław Kaczyński deklarował, że nie zamierza utworzyć rządu z Grzegorzem Braunem, a jego partię nazwał niepoważną.
Źródło: Onet.pl