Ulubiony sport zimowy Polaków. Łączyli go z dziwnym zachowaniem

Najważniejszy był śnieg, ale dawne zimy przynosiły go w obfitości. Należało poczekać na karnawał, zwłaszcza na jego końcówkę, tradycyjnie najbardziej zwariowaną. Potrzebne były sanie i coś, co je poruszy. Wtedy ruszały kuligi.

2026-02-06, 08:43

Ulubiony sport zimowy Polaków. Łączyli go z dziwnym zachowaniem
Kulig w Krakowie, lata międzywojenne. Foto: NAC

"Ciągną, ciągną sanie"

Mogło być tak, jak to bywało na wioskach w czasach PRL: ciągnik z rodziny Ursus i połączone sznurami sanki pełne rozbawionej młodzieży (należy założyć optymistycznie, że zachowywano wówczas wszelkie normy bezpieczeństwa, wszak gwałtowne zahamowanie rozpędzonej maszyny mogło się różnie skończyć).

Mogło być tak, jak w popularnej piosence zespołu Skaldowe: "Ciągną, ciągną sanie, góralskie koniki, hej, jadą w saniach panny, przy nich janosiki". Albo tak, jak to opisał Stefan Żeromski w "Popiołach": "Łańcuch kilkudziesięciu sań budził całą okolicę radosnym głosem dzwonków, trzaskaniem batów na cztery konie, wrzawą okrzyków, bębnów, fujarek, melodią śpiewów i muzyki".

Choć kuligi z natury rzeczy łączyły się z niczym nieskrępowaną zabawą i szaleństwem, te dawniejsze bywały jednak zadziwiające.

Bywały za PRL i kuligi z samochodem. Na zdj. kulig w Ojrzanowie w 1966 r. Fot. PAP/Afa Pixx/Mirosław Stankiewicz Bywały za PRL i kuligi z samochodem. Na zdj. Fiat 600, kulig w Ojrzanowie w 1966 r. Fot. PAP/Afa Pixx/Mirosław Stankiewicz

Dzień dobry, tu horda sąsiadów

Obraz jednego z takich najbardziej rozhukanych kuligów zachował się u niezastąpionego Jędrzeja Kitowicza w jego "Opisie obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III". Kuligi te ruszały w czasie karnawału (czyli w staropolskie zapusty), a szczególnie w te kilka dni po tłustym czwartku, które zostawały do Środy Popielcowej. Rzecz rozgrywała się, a jakże, w społeczności szlacheckiej w pierwszej połowie XVIII wieku.

Przepis na kulig był prosty. Umawiało się dwóch, trzech sąsiadów, pakowali na sanki (zresztą, na wszystko: kolaski, karety, wózki, na konie) swoje rodziny, z wyjątkiem małych dzieci, i służbę. Tak objuczone i okute, bo zima, towarzystwo jechało bez zaproszenia czy zapowiedzi do wybranego sąsiada. I się zaczynało.

"Tam go zaskoczywszy, rozkazywali sobie dawać jeść, pić, koniom i ludziom, bez wszelkiej ceremoniji właśnie jak żołnierze na egzekucyji, póty u niego bawiąc, póki do szczętu nie wypróżnili mu piwnicy, śpiżarni i spichlerza. Gdy już wyżarli i wypili wszystko, co było, brali owego nieboraka z sobą z całą jego familiją i ciągnęli do innego sąsiada, któremu podobnież pustki zrobiwszy ciągnęli dalej".

Ponoć najsławniejsze tego typu kuligi-najazdy odbywały się w województwie rawskim (w zachodniej części Mazowsza). Może ich sława brała się z rekordowego poziomu alkoholowego odurzenia, do jakiego tam dochodziło. "Jeżeli się kto obcy przez niewiadomość wmieszał do tego kuligu, a nie mógł wystarczyć zdrowiem pijaństwu, wypędzili go, jakoby dla słabego zdrowia niegodnego tak dzielnej kompaniji".

Kuligowa przyjemność

Jak pisała Jagoda Peregończuk z Muzeum Wsi Radomskiej, te połączone z pijaństwem (a co za tym idzie bijatykami) szlacheckie kuligi były piętnowane w dawnej literaturze. Być może również z tego powodu późniejsze kuligi były już nie tak "spontanicznie nachalne" i ucywilizowały się, choć wciąż ostał się w nich pierwotny element zabawy.

Bo przyjemność płynąca z szybkiej jazdy saniami, w mroźny czas (nie jest jednak zimno, bo chronią nas już może nie sobolowe futra, ale odzież termoaktywna i inne wynalazki) – przyjemność taka jest uczuciem uniwersalnym.

Zobacz zdjęcia

Obraz Józefa Brandta "Wyjazd z Wilanowa Jana III i Marysieńki Sobieskich" (1897) bywał tytułowany na międzywojennych pocztówkach jako "Kulig z czasów Jana Sobieskiego". Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie Obraz Józefa Brandta "Wyjazd z Wilanowa Jana III i Marysieńki Sobieskich" (1897) bywał tytułowany na międzywojennych pocztówkach jako "Kulig z czasów Jana Sobieskiego". Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
"Kulig". Pocztówka z przełomu XIX i XX wieku. Fot. Polona "Kulig". Pocztówka z przełomu XIX i XX wieku. Fot. Polona
Świąteczna pocztówka, 1936 r. Fot. Polona Świąteczna pocztówka, 1936 r. Fot. Polona
Kulig w Krakowie, lata międzywojenne. Fot. NAC Kulig w Krakowie, lata międzywojenne. Fot. NAC
Kulig (wersja minimalistyczna) w Krakowie, lata międzywojenne. Fot. NAC Kulig (wersja minimalistyczna) w Krakowie, lata międzywojenne. Fot. NAC
Żony oficerów z dziećmi na kuligu na terenie koszar, 1932 r. Fot. NAC Żony oficerów z dziećmi na kuligu na terenie koszar, 1932 r. Fot. NAC
Kulig dla dzieci i dorosłych na błoniach Stadionu Dziesięciolecia. Sanki ciągnie traktor Ursus C-325, Warszawa 1972 r. Fot. PAP/Afa Pixx/Mirosław Stankiewicz Kulig dla dzieci i dorosłych na błoniach Stadionu Dziesięciolecia. Sanki ciągnie traktor Ursus C-325, Warszawa 1972 r. Fot. PAP/Afa Pixx/Mirosław Stankiewicz

Źródło: Polskie Radio/jp

Jagoda Pregończuk, "Z kopyta kulig rwie", www.muzeum-radom.pl.

Polecane

Wróć do strony głównej