USA koncentrują siły. Atak na Iran tuż po igrzyskach?
Amerykańskie media informują, że w Białym Domu trwa dyskusja na temat terminu ataku na Iran. Prezydent Donald Trump ma się skłaniać ku uderzeniu na dużą skalę. Paweł Rakowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu i autor książki "Nowy Bliski Wschód. Po wielkiej wojnie Izraela" uważa, że jeżeli USA zdecydują się na atak, może on nastąpić tuż po zakończeniu igrzysk olimpijskich.
2026-02-19, 18:13
Najważniejsze informacje w skrócie:
- USA mogą zaatakować Iran. Amerykańskie media wskazują, że uderzenie możliwe jest nawet w sobotę
- USA gromadzą w regionie coraz większe siły i planują przenieść część personelu poza region Bliskiego Wschodu
- Ministerstwo spraw zagranicznych apeluje do Polaków o niezwłoczne opuszczenie Iranu i powstrzymanie się od wyjazdów do tego kraju
Amerykańskie media informują, że w Białym Domu trwa dyskusja na temat terminu ataku na Iran. Prezydent Donald Trump ma się skłaniać ku uderzeniu na dużą skalę. Do wybuchu wojny przygotowuje się też Izrael. W najbliższych trzech dniach Pentagon ma przenieść część personelu poza region Bliskiego Wschodu - głównie do Europy lub do Stanów Zjednoczonych. Stacja CBS News podała, że czołowi doradcy ds. bezpieczeństwa prezydenta USA powiedzieli mu, że wojsko może być gotowe do potencjalnych uderzeń na Iran już w sobotę.
W ostatnich tygodniach Donald Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją, w tym atakiem militarnym, jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia w sprawie ograniczenia programu jądrowego tego kraju. USA wzmocniły obecność militarną na Bliskim Wschodzie, a Iran zapowiadał, że w przypadku agresji odpowie atakiem na amerykańskie instalacje wojskowe w regionie. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt podsumowując wynik wtorkowych negocjacji w Genewie, stwierdziła w środę, że mimo pewnego postępu stanowiska USA i Iranu są wciąż bardzo rozbieżne.
Posłuchaj
Uderzenie, a potem rozmowy?
- Kwestią sporną jest oczywiście program atomowy, ale też problemem jest to, że Amerykanie chcą negocjować odnośnie programu rakietowego. W Iranie nie ma na to zgody z tego względu, że Iran uważa, że ma prawo mieć swój program rakietowy, który służy dla ich obrony. Izrael przekonał się w wojnie czerwcowej, że te rakiety, które Iran samodzielnie produkuje, potrafią bardzo poważnie razić - powiedział w Polskim Radiu 24 Paweł Rakowski. Zdaniem eksperta jednak "wynik potencjalnej konfrontacji jest raczej przesądzony". - Pytanie tylko, czy do niej dojdzie, kiedy do niej dojdzie? - stwierdził.
Paweł Rakowski uważa, że pojawiający się termin uderzenia w sobotę jest mało prawdopodobny. Tłumaczył, że trwa olimpiada, a to jest czas, w którym politycy raczej nie decydują się na atak. Zwrócił również uwagę, że do Tel Awiwu przylatuje w sobotę premier Indii Narendra Modi. - Trudno sobie też wyobrazić, że polityk tej rangi, jeśli chodzi o obecny układ sił, będzie ryzykował swoje życie, żeby musiał gdzieś pomiędzy rakietami lądować czy startować - powiedział.
Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że "idąc jakąś analogią z wojny czerwcowej, to można się spodziewać jakiegoś ataku kilkanaście minut czy kilka godzin po zakończeniu igrzysk". - To by miało pewną logikę. Tutaj komentatorzy nie są zgodni czy ten atak, który mógłby nastąpić byłby jakimś decydującym atakiem. Może bowiem dojść do takiej sytuacji, że będzie jakaś forma amerykańskiego uderzenia. To uderzenie będzie oczywiście celne, precyzyjne i niszczące, ale po tym uderzeniu znowu Steve Witkoff usiądzie do stołu z irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Aragczim - przyznał.
- Trump alarmuje: ta baza może być potrzebna do ataku na Iran
- Ukraińcy zdemolowali dwa bataliony NATO. WSJ ujawnia
- Mieszkanie za śmierć na froncie. Tak Kim Dzong Un nagradza "męczenników"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Paweł Michalak