Miny na granicy zagrożeniem dla cywilów? Ekspert o scenariuszu południowokoreańskim
Polska wypowiedziała konwencję ottawską, otwierając możliwość użycia min przeciwpiechotnych w sytuacji zagrożenia. Zdaniem eksperta z UAM decyzja ma służyć wyłącznie celom obronnym i wynika ze zmieniającej się sytuacji bezpieczeństwa. W rozmowie z portalem Defence24.pl odpowiedział też, czy cywile mają się czego obawiać.
2026-02-20, 11:45
Polska wychodzi z konwencji ottawskiej
Polska oficjalnie przestaje być stroną Konwencji ottawskiej 20 lutego. Decyzja ta otwiera drogę do stosowania min przeciwpiechotnych w sytuacjach zagrożenia, ale jedynie w ściśle określonych warunkach i na ograniczonym terenie. W rozmowie z portalem Defence24.pl dr Tomasz Raburski z Wydziału Filozoficznego UAM podkreślił, że chodzi o inną sytuację niż ta, która pierwotnie skłoniła społeczność międzynarodową do zakazu min.
Jak wskazał ekspert, Konwencja ottawska była znaczącym sukcesem moralnym w stosunkach międzynarodowych, ale obecna sytuacja geopolityczna wymaga przemyślenia naszego podejścia. Jego zdaniem wypowiedzenie traktatu nie oznacza rezygnacji z etycznej odpowiedzialności. - Występując z konwencji ottawskiej Polska chce, w razie zagrożenia, móc stosować miny przeciwpiechotne dla obrony, zgodnie z planem i na ograniczonym terenie - wskazał.
Miny przeciwpiechotne to konieczność obronna?
Miny przeciwpiechotne były pierwotnie zakazane, ponieważ nie rozróżniają cywilów i żołnierzy, a ich pozostawione w terenie zagrażają ludności przez wiele lat po zakończeniu konfliktu. W latach 90. problem dotyczył głównie krajów rozwijających się i regionów ogarniętych wojną domową, takich jak Wietnam, Kambodża i Kaukaz. Miny pozostawione w chaotyczny sposób powodowały masowe migracje i uniemożliwiały powrót do domów.
Czy miny będą groźne dla cywilów? Według Raburskiego warto się przyjrzeć, jak to obecnie wygląda w Korei Południowej. - Tam początkowo, w okresie wojny koreańskiej, miny stosowano bardzo intensywnie, ale obecnie ofiar jest bardzo niewiele. Według danych z ostatnich dziesięciu lat od zera do pięciu rocznie, najczęściej nie dochodzi do żadnych wypadków. Zaminowany, umocniony, zdemilitaryzowany pas między Koreą Południową i Północną pozostaje zupełnie wyłączony z użytku i jest pod ścisłym nadzorem wojska - przekonywał rozmówca Defence24.pl.
Dr Raburski wskazał, że w obecnym kontekście Polska stoi przed innym wyzwaniem. - Powodem naszego powrotu do min są przygotowania do obrony, a nie ataku - tłumaczył. Co więcej, w naszym regionie podejście do zakazu min zmieniła wojna w Ukrainie. Ekspert przekazał, że w przypadku naszego kraju należy brać pod uwagę problem "bardzo niepewnej granicy".
- Polska wyszła z konwencji ottawskiej. Szef MON: to wyraźny sygnał
- Polska zmieni doktrynę obronną? "Wykonaliśmy krok"
- 48 godzin na zaminowanie wschodniej granicy. Przełomowa decyzja Polski
Źródła: Defence24/PolskieRadio24.pl/tw