Exposé Sikorskiego w Sejmie. Oto priorytety polskiej polityki zagranicznej
Radosław Sikorski przedstawił w Sejmie założenia polskiej polityki zagranicznej na 2026 rok. Rząd przyjął je 27 stycznia. Co dokładnie powiedział w exposé szef MSZ?
2026-02-26, 10:58
Sikorski wskazał na zagrożenie
- Wszyscy dostrzegamy zagrożenie. Sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować, lub mobilizować. Na paraliż nie wolno nam sobie pozwolić. Pasywność, lub liczenie na innych, to zaproszenie do eskalacji. Tak samo, jak wykrzykiwanie, że "to nie nasza wojna". W nocy z 18 na 19 listopada na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol, zginęła wraz z mamą siedmioletnia Amelia - obywatelka naszego kraju - rozpoczął Radosław Sikorski.
- Zadania przed nami są niebywale złożone. Wielkie przewroty polityczne, gospodarcze, technologiczne, które zmieniają świat, dokonują się na naszych oczach. Przypominam - bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa. Tymczasem w różnych krajach Europy padają coraz głośniejsze ostrzeżenia przed - powiedzmy to wprost - wojną - kontynuował szef resortu spraw zagranicznych.
Przypomniał przy tym wypowiedź premier Danii o tym, że "Europa, która nie ma możliwości i woli samoobrony, w pewnym momencie umrze", czy też słowa szefa francuskiego sztabu, który stwierdził, że kraje europejskie muszą być "gotowe na utratę dzieci" w potencjalnym konflikcie zbrojnym z Rosją. Zdaniem szefa MSZ należy być gotowym na konflikt na skalę, "jakiej doświadczyli nasi dziadkowie i pradziadkowie".
Dywersja i akty sabotażu
- Już teraz na całym kontynencie doświadczamy aktów dywersji i sabotażu. Polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony. Doszło do podpaleń, a nawet próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy działali na zlecenie obcego wywiadu. Poczucie dezorientacji wzmaga agresja w przestrzeni informacyjnej, oraz kampanie fake newsów i manipulacji w internecie - ocenił.
- Ministerstwo cyfryzacji informuje, że Polska doświadcza od dwóch, do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Ogromną większość z nich udaje się odeprzeć, ale skala zjawiska powinna niepokoić. Cel wroga jest prosty - nastraszyć, podzielić, nastawić różne grupy Polaków przeciwko sobie i osłabić zaufanie do władz politycznych - tłumaczył.
Wymienił przy tym różne sposoby rozprowadzania dezinformacji - przede wszystkim w przestrzeni internetowej. - Arsenał jest znany - sieci botów rozpowszechniające fałsz i nienawiść, używanie sztucznej inteligencji do tworzenia nieprawdziwych materiałów imitujących rzetelne informacje, wykorzystywanie kryptowalut do finansowania operacji hybrydowych, ataki na infrastrukturę krytyczną i wreszcie - pożyteczni idioci powielający groźne kłamstwa - mówił Sikorski.
Radosław Sikorski w Sejmie (PAP/Albert Zawada) - Po tym jak na nasze niebo wtargnęły rosyjskie drony, ruszyła kampania dezinformacyjna. Jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników polskiego internetu. Sprawcy chcieli zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Niestety, znaleźli posłuch także tu - na tej sali. Podobne działania podjęto po eksplozji na linii kolejowej Warszawa-Lublin w listopadzie. Kreml nie ustąpi. Będzie testował kolejne granice. W tej walce ogromnie ważne jest budowanie odporności naszego społeczeństwa. Dlatego od najmłodszego do najstarszego - mieszkańcy i mieszkanki Polski muszą być uzbrojeni w wiedzę, jak radzić sobie z niebezpieczeństwem w internecie. Świadomość tego, kto, co i w jakim celu publikuje, a także solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy, patriotyczny obowiązek - wyjaśnił.
"Putin nie chce pokoju"
Minister Spraw Zagranicznych przekonywał, że wolna i należąca do Zachodu Ukraina jest w interesie Polski. Stwierdził, że taka sytuacja jest "szansą na wyrwanie kłów rosyjskiemu imperializmowi, wzmocnienie wspólnej obrony i intensywną współpracę gospodarczą". - Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie - popełniacie błąd. Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie - powiedział szef polskiej dyplomacji.
Przypomniał również o barbarzyńskich metodach, stosowanych przez Rosję przeciwko cywilom w Ukrainie. - Ataki na ludność cywilną, na budynki mieszkalne, szkoły, pociągi czy szpitale, to pogwałcenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego - podkreślił. Zdaniem Radosława Sikorskiego "Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji".
- Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie. Gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło - przekonywał. - Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem. Na wzmacnianie obrony własnego terytorium musielibyśmy przeznaczać o wiele więcej pieniędzy niż dziś kosztuje nas pomoc Ukrainie - dodał.
Nowy układ sił
Według szefa MSZ stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego kraju. Według niego chodzi również o to, kto będzie trzecim - obok USA i Chin - filarem nowego układu sił na świecie. Wyraził przy tym chęć pomocy Ukrainie w jej dążeniach do dołączenia do Unii Europejskiej. - Dostosowywanie się do unijnych standardów, poprawa funkcjonowania państwa, transparentność administracji, wyplenienie korupcji - Ukraińcy mają przed sobą jeszcze dużo pracy. Wynika to z obowiązku wdrożenia umowy stowarzyszeniowej. Wiemy to i chcemy pomóc, pamiętając, ile wysiłku wymagały od nas te same procesy - wskazał.
Szef MSZ mówił również o skuteczności sankcji. - Koalicja państw wspierających Ukrainę może być z siebie dumna: mocno przyłożyliśmy się do hamowania rosyjskiej ofensywy oraz do osłabienia jej gospodarki. Zamroziliśmy blisko 340 miliardów dolarów rezerw Rosyjskiego Banku Centralnego, bo sankcje to narzędzie, które działa - powiedział.
Exposé Radosława Sikorskiego (PAP/Albert Zawada) - Gdyby Moskwa nie rozpętała wojny w 2014 roku, jej PKB byłby dziś większy o nawet 20 procent. Nie byłoby problemów z dostępem do siły roboczej, a Moskwa nie musiałaby ratować się uzależnieniem od Chin. Rosja popełnia historyczny błąd - na ołtarzu niepotrzebnej wojny składa swoją przyszłość. Rosyjski dyktator pomylił miłość własną z interesem kraju - ocenił.
Szef MSZ zwrócił się do eurosceptyków
Radosław Sikorski przekonywał, że obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie to polska racja stanu. Według niego, choć Europa potrzebuje reform, to przyszłość kontynentu musi być budowana na UE, a nie na jej gruzach. Zapewnił również, że członkostwo Polski w strukturach europejskich jest suwerennym i strategicznym wyborem.
- Tym, którzy chcieliby Unii słabej, albo Unii bez Polski, zwracam uwagę na oczywisty paradoks. Kiedy po latach Bruksela zaczyna realizować nasze postulaty - w sprawie migracji stawiając nacisk na kontrolę granic, w polityce środowiskowej wycofując się z nadmiernych obciążeń, a w relacjach z Rosją sięgając po stanowcze środki, w tym obronne, niektórzy polscy politycy sieją antyeuropejską propagandę i chcą nas z Unii wyprowadzić - mówił.
Zdaniem szefa polskiej dyplomacji, gdyby nie struktury UE, w krajach zapanowałby egoizm. Wówczas zderzenie interesów poszczególnych państw byłoby znacznie niebezpieczniejsze. - Bez instytucji unijnych, które łagodzą napięcia między interesami państw członkowskich, egoizm jednych zderzyłby się z egoizmem innych. Groźne dla bezpieczeństwa i rozwoju Polski konsekwencje łatwo przewidzieć. Nie dajmy sobie wmówić, że członkostwo w Unii jest dla Polski szkodliwe lub, tym bardziej, że zagraża suwerenności (...). To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej - zapewnił.
Relacje z USA
Szef MSZ szeroko odniósł się do relacji polsko-amerykańskich. Zauważył, że obecna administracja skupia się na ochronie własnego terytorium i regionie Indo-Pacyfiku, niż na Europie. Przy tym postrzega Rosję jak zagrożenie regionalne i potencjalnego partnera w przyszłych zmianach gospodarczych.
- Doceniam otwartość i bezpośredniość obecnej administracji. Zgadzam się, że Europa Zachodnia zbyt długo korzystała z dywidendy pokoju. Zgadzam się, że cała Europa powinna wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Zgadzam się, że jako kontynent ludny i zamożny jesteśmy w stanie to zrobić. Tym bardziej, że Europa nie potrzebuje armii równej amerykańskiej. Wystarczą nam siły, które odstraszą Putina - ocenił.
- Pamiętamy o historii wsparcia dla Polski ze strony takich prezydentów jak Woodrow Wilson czy Ronald Reagan, kiedy w różnych okolicznościach walczyliśmy o niepodległość. Ale pamiętamy też o Jałcie. Po upadku nazistowskich Niemiec, prezydent Franklin Roosevelt chciał pozyskać pomoc Stalina do walki z Japonią. Uzyskał ją, ale kosztem wolności tej części Europy. Amerykański interes narodowy zrealizowano. My zapłaciliśmy cenę - przypominał.
Nadmienił przy tym, że Stany Zjednoczone we wtorek wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie nienaruszalności granic Ukrainy. - Jeśli Japonię z roku 1945. zastąpić dzisiejszymi Chinami, to czy mamy pewność, że interes Stanów Zjednoczonych będzie tożsamy z polskim? Byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki. Ale nie możemy być frajerami - powiedział Sikorski.
Polska bazą dla sił Amerykańskich?
Szef resortu dyplomacji zwrócił uwagę na znaczące zwiększenie wydatków Polski w dziedzinie bezpieczeństwa. W dużej mierze zostały one poniesione na poczet wzmocnienia kluczowego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi. Pod względem zbrojeń i bezpieczeństwa Polska często jest stawiana za "modelowego sojusznika" przez USA. Sikorski przekazał, że obecnie na wzmacnianie obronności przeznaczane jest 4,8 proc. PKB, czyli ok. 200 mld zł. Ponad połowa tych środków to wydatki na nowy sprzęt wojskowy, co stawia Polskę w czołówce NATO.
Czytaj także:
- Jeśli - jak zakładamy - działania Putina będą w dalszym ciągu destabilizować Europę i świat, Polska jest gotowa pełnić rolę regionalnego centrum dla sił USA - gościć bazy, misje, ćwiczenia i utrzymywać sprzęt kluczowy dla wschodniego skrzydła NATO. Korzyści z tego partnerstwa mają charakter dwustronny - ocenił.
- Prezydent Trump zadeklarował wobec prezydenta Nawrockiego utrzymanie, a nawet możliwość zwiększenia liczebności amerykańskich wojsk w Polsce. Na każdym spotkaniu przypominam amerykańskim partnerom, że utrzymanie ich wojsk w Polsce jest tańsze niż ich utrzymanie w USA - wskazał. Polska - jak przypomniał - jest największym odbiorcą amerykańskiego gazu w tej części Europy. Ponadto przyszła elektrownia atomowa będzie budowana w oparciu o amerykańską technologię.
Interesy Polski na Bliskim Wschodzie
Wicepremier powiedział w czasie swojego wystąpienia, że dyplomatyczna aktywność w kwestii wygaszania konfliktów na Bliskim Wschodzie jest w interesie Polski. Wskazał, że wsparcia Polski oczekuje dziś m.in. Syria i Palestyna. - Ta pierwsza, aby nie dopuścić do fragmentacji państwa wzdłuż podziałów etnicznych i religijnych oraz aby wzmacniać jej administrację i gospodarkę. Ta druga, aby zakończyć katastrofę w Strefie Gazy oraz stworzyć warunki, w których państwo palestyńskie - uznane przez Polskę już w 1988 roku - będzie mogło skutecznie sprawować kontrolę nad swoim terytorium - tłumaczył.
Bliski Wschód jako całość jest zdaniem Sikorskiego kluczowym regionem dla świata. - To już od dawna nie tylko rezerwuar ropy i gazu, to także rosnące lawinowo inwestycje w energię odnawialną i najnowsze technologie pozwalające na rozwój sztucznej inteligencji. Widzimy w tych zmianach duży potencjał do zaangażowania polskich firm, czemu sprzyjają nie tylko ożywione kontakty bilateralne, ale też zacieśnianie współpracy między Unią Europejską a Radą Współpracy Zatoki Perskiej - wymieniał.
Odnosząc się do działalności Izraela podkreślił, że istotne są nie tylko kwestie handlowe, ale również budowanie partnerskich relacji między społeczeństwami. - Uznajemy nienaruszalne prawo Izraela do obrony, w szczególności przed zagrożeniem terrorystycznym. Jednak podkreślamy wymóg stosowania się do przepisów prawa międzynarodowego, w tym międzynarodowego prawa humanitarnego - mówił.
Polska w G20
Szef MSZ przypomniał, że od kilku miesięcy Polska bierze udział w pracach grupy G20. Jak wyjaśnił, jest to efekt wspólnych starań rządu i prezydenta. Dlatego - ponad podziałami politycznymi - będzie reprezentowana w tej grupie.
- Ma to szczególne znaczenie, ponieważ tegoroczna amerykańska prezydencja w tym gronie priorytetowo traktuje obszary kluczowe także z naszej perspektywy, czyli deregulację, stworzenie konkurencyjnych łańcuchów dostaw, wspieranie rozwoju nowych technologii - przekazał.
- Prezydent Karol Nawrocki będzie reprezentował Polskę w czasie Szczytu Liderów G20, który ma się odbyć w grudniu na Florydzie. Przedstawiciele rządu będą zaangażowani w prace przez cały okres amerykańskiej prezydencji oraz wezmą udział w szczytach organizowanych na poziomie ministerialnym - dodał.
Co z nominacjami dla ambasadorów?
Radosław Sikorski skorzystał z obecności prezydenta Karola Nawrockiego w Sejmie, aby zwrócić się do niego bezpośrednio w sprawie nominacji ambasadorskich. - Po raz kolejny apeluję do pana prezydenta Nawrockiego o podpisanie złożonych zgodnie z ustawą wniosków o nominacje ambasadorskie. Prawo się nie zmieniło. Czy spośród 49 kandydatów nie ma ani jednego, który spełnia wymagania? Nie nadają się nawet ci, którzy pełnili te role za rządów Zjednoczonej Prawicy? - pytał.
Karol Nawrocki podczas exposé Radosława Sikorskiego (PAP/Albert Zawada) Podziękował jednocześnie Andrzejowi Dudzie za podpisanie 24 nominacji ambasadorskich w ostatnim roku urzędowania. Wskazał przy tym, że jeśli wysiłki na rzecz rozwoju kraju nie będą równoległe z działaniami zmierzającymi do wzmacniania europejskiej jedności, to nie przyniosą pożądanych efektów. - NATO i Unia Europejska to dwa filary naszego bezpieczeństwa i dobrobytu, oba niezbędne dla realizacji polskiej racji stanu - podkreślał.
- Sukces na arenie międzynarodowej jesteśmy w stanie osiągnąć tylko wspólnym wysiłkiem "my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej". Przed nami jeden cel - Polska silna, zamożna i solidarna. Polska, która pnie się w górę. A więc mniej sekciarstwa, więcej współpracy. Taką Polskę możemy zbudować tylko razem - podumował swoje wystąpienie Radosław Sikorski.
Źródła: PolskieRadio24.pl/IAR/PAP