Kobieta musiała przyjąć nazwisko męża. "To upokorzenie i krzywda"

Dziś wydaje się to oczywiste, że Polka może po zawarciu małżeństwa pozostać przy swoim nazwisku – choć z prawa tego korzysta zdecydowana mniejszość kobiet. Sto lat temu sytuacja była jednak zupełnie, i niewyobrażalnie jak na współczesne standardy, inna. 

2026-03-09, 08:01

Kobieta musiała przyjąć nazwisko męża. "To upokorzenie i krzywda"
Jakie obowiązują dziś zasady w kwestii ustalenia nazwisk po ślubie? Kiedy zaczęło obowiązywać prawo do zachowania przez kobietę swojego nazwiska przy zamążpójściu? . Foto: EAST NEWS

Mężczyźni uważają za rodzaj wspaniałomyślności danie kobiecie swego nazwiska i podniesienie jej przez to do tak zwanej "godności" żony…

("Ster: organ równouprawnienia kobiet polskich", 1911)

Zaczęło się od Lucy Stone. Przyjmuje się, że ta XIX-wieczna amerykańska działaczka (sufrażystka) jako pierwsza rzuciła wyzwanie normom i postanowiła zachować swoje nazwisko po zamążpójściu. Ale musiało jeszcze minąć bardzo wiele czasu, nim kobiety wywalczyły równouprawnienie i w tej kwestii – prawa do niezmieniania nazwiska po ślubie.

Jakubowa, żona Jakuba

Jak to wyglądało w Polsce? Trwającą przed wieki kulturową i społeczną nadrzędność mężczyzny wobec kobiety doskonale ilustrują pewne mechanizmy językowe. Mężatka była identyfikowana przede wszystkim na podstawie nazw odmężowskich. Wystarczyła końcówka -owa – pochodząca, uwaga, od przymiotników informujących o przynależności kogoś do kogoś.

Dzięki -owej kobieta otrzymywała miano czy to od nazwiska męża (Paluchowa, Wilkowa, Orzeszkowa), od jego zawodu lub funkcji (Kowalowa), czy nawet od jego imienia (Janowa, Jakubowa, Włodzimierzowa).
Oprócz tej radykalnego sposobu – językowo niwelującego pierwotną tożsamość kobiety, jej autonomię – istniały rzecz jasna inne, mniej spektakularne. Najbardziej powszechny był ten z dodaniem żeńskiej końcówki -a do nazwiska męża (Bracka, Jabłkowska). Poradzono sobie i z nazwiskami męskimi zakończonymi na -a. By nawet i tu pokazać "odmężowską identyfikację", kobiety musiały dumnie nosić nazwiska typu Sapieżyna (od Sapiehy) czy Zarembina (do Zaremby).

W dawnych wiekach w Polsce jedynie wdowy mogły czasem używać nie tyle nazwiska aktualnego męża, ile pozostać przy nazwisku z pierwszego małżeństwa (lub nawet przy swoim nazwisku rodowym).

Dodajmy przy tym, że jeszcze w 1930 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło specjalne wskazówki w sprawie tworzenia nazwisk rodowych żeńskich – te miały pochodzić, rzecz jasna, od męskich wzorców. Przypomniano tu między innymi, że istnieje językowa identyfikacja nie tylko dla mężatek, ale i dla kobiet, które jeszcze w stan ów nie wstąpiły – do nazwisk panien dodawać należało końcówkę -ówna lub -anka.


Florian Piekarski, "Z ziemi sieradzkiej. Panna młoda", ok. 1910 r. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/domena publiczna Florian Piekarski, "Z ziemi sieradzkiej. Panna młoda", ok. 1910 r. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/domena publiczna

"Staje się podległą mężowi"

Prawo do zachowania własnego nazwiska po zamążpójściu Polki otrzymały dopiero po II wojnie (choć następowało to, o czym na koniec, etapami, aż do końcówki XX w.). Wcześniej obowiązujące regulacje prawne w tym zakresie były bardzo złożone – odziedziczono je po kodyfikacjach poszczególnych zaborców. II Rzeczpospolita nie zdołała ujednolicić tych zapisów, stąd obywatele mieli nad sobą zapisy o różnej, pruskiej, rosyjskiej czy austriackiej, proweniencji. Ta legislacyjna mozaika prawa małżeńskiego miała jednak swój wspólny mianownik: żona musiała przyjąć nazwisko męża.

Ale nawet jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości pojawiały się sygnały, że ta sytuacja powinna być zmieniona. Zresztą, kwestia nazwisk była jednym z wielu rażących przejawów braku równouprawnienia kobiet w ówczesnym prawie cywilnym. Informacje na ten temat można było znaleźć w zaangażowanych źródłach – jak choćby na łamach warszawskiego pisma "Ster. Organu równouprawnienia kobiet polskich" (1911, nr 8-9). Jeden z zamieszczonych tu artykułów punktował prawne nierówności (biorąc pod uwagę reguły obowiązujące w ówczesnym zaborze rosyjskim):

  • "Kobieta z chwilą zamążpójścia staje się podległą mężowi", "zobowiązana jest m.in. mieszkać z mężem i iść za nim, gdzie mu się zostawać podoba",
  • "W razie różnicy zdań [co do spraw rodzicielskich – przyp. red.] zdanie i wola ojca przeważa",
  • "W razie rozwiązania małżeństwa bez winy obojga małżonków, ojciec otrzymuje opiekę nad dziećmi".

Jakże znaczące było to, że w motywach do "Kodeksu cywilnego" tłumaczono, że "nie z przemocy mężczyzn znajduje się przyczyna przewagi, jaką im powszechne prawa przyznają, lecz w samym od natury pochodzącym ukształceniu płci obojej". "Zakreśliło przyrodzenie dla niewiast pewien rodzaj podległości", podkreślali cierpliwie kodyfikatorzy.

"To upokorzenie i krzywda"

Również we wspomnianym "Sterze" (1911, nr 7) ukazał się pełen polemicznej pasji artykuł poruszający kwestię zmiany nazwiska przez kobiety wychodzące za mąż.

"Mężczyźni uważają za rodzaj wspaniałomyślności danie kobiecie swego nazwiska i podniesienie jej przez to do tak zwanej »godności« żony. Ja zaś to uważam za upokorzenie i krzywdę wyrządzoną kobiecej indywidualności. Krzywdę i ze względu na dzieci, które noszą nazwisko ojca tylko, choć są również dziećmi swojej matki", pisała podpisana jedynie inicjałami publicystka.

"Zmiana lub nawet dodawanie nazwiska męża jest niepotrzebne zupełnie. Przyzwyczajenie to tylko, a przynoszące szkodę kobiecie. Przypuszczam też, że z czasem następstwem noszenia dwóch nazwisk będzie pozostawanie każdego z małżonków przy swoim własnym nazwisku wyłącznie", dodawała, w pewnym sensie proroczo, autorka.


Ślub Wiktora Chrząstowskiego z hrabianką Wandą Skórzewską, 1937 r. Fot. NAC/domena publiczna Ślub Wiktora Chrząstowskiego z hrabianką Wandą Skórzewską, 1937 r. Fot. NAC/domena publiczna

Zmiana nazwiska po ślubie – takie były zmiany

Proroczo, choć minąć musiało wiele dekad, zanim polskie prawo w tej kwestii wprowadziło realne równouprawnienie. Proces zmian zaczął się tuż po II wojnie:

  • Dekret z 25 września 1945 r. – "Żona przybiera nazwisko męża". Ale tu z ważnym uzupełnieniem pozwalającym przynajmniej na nazwisko dwuczłonowe: "Może je [nazwisko męża] dodać do swego rodowego, jeżeli w akcie małżeństwa oświadczy, że zachowuje swe nazwisko rodowe",
  • Kodeks rodzinny z 27 czerwca 1950 r. – "Żona przybiera nazwisko męża". I dalej w podobnym co pięć lat wcześniej duchu: "Może jednak zachować nazwisko, które nosiła przed zawarciem małżeństwa, dodając do niego nazwisko męża, jeżeli w akcie małżeństwa złoży w tej mierze stosowne oświadczenie",
  • Kodeks rodzinny i opiekuńczy z 25 lutego 1964 r. – Przełom! Na mocy oświadczenia złożonego przy zawarciu małżeństwa żona mogła w końcu "zachować swoje dotychczasowe nazwisko". Albo "dodać do niego nazwisko męża". Mogła rzecz jasna również przyjąć nazwisko męża. Brak ww. oświadczenia skutkował tym, że kobieta otrzymywała nazwisko swojego małżonka,
  • Ustawa z dnia 19 grudnia 1975 r. o zmianie ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy – Tu kolejny przełom: "Jeżeli żona zachowuje swoje dotychczasowe nazwisko, mąż może przez oświadczenie złożone przy zawarciu małżeństwa dodać do swojego nazwiska nazwisko żony; może również przybrać nazwisko żony".

Ślub Teodora Mukułowskiego z Marią Sławską, 1935 r. Fot. NAC/domena publiczna Ślub Teodora Mukułowskiego z Marią Sławską, 1935 r. Fot. NAC/domena publiczna

Zmiana nazwiska po ślubie – obecne zasady

Obowiązujące dziś reguły w sprawie ustalenia nazwisk małżonków oparte są na zmianach w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym z 24 lipca 1998 roku. Jak podkreślają znawcy, był to krok ku pełnemu równouprawnieniu obojga małżonków, jeśli chodzi o wybór nazwiska. Oto najważniejsze zasady:

  • "O nazwisku, które każdy z małżonków będzie nosił po zawarciu małżeństwa, decyduje jego oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Oświadczenie może być złożone bezpośrednio po zawarciu małżeństwa albo przed sporządzeniem przez kierownika urzędu stanu cywilnego zaświadczenia stwierdzającego brak okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa",
  • "Małżonkowie mogą nosić wspólne nazwisko będące dotychczasowym nazwiskiem jednego z nich",
  • Każdy z małżonków może zachować swoje dotychczasowe nazwisko albo połączyć z nim dotychczasowe nazwisko drugiego małżonka" (nazwisko utworzone w wyniku połączenia nie może składać się z więcej niż dwóch członów - kolejność takiego połączenia jest dowolna),
  • "W razie niezłożenia oświadczenia w sprawie nazwiska, każdy z małżonków zachowuje swoje dotychczasowe nazwisko".

Według statystyk w 2015 roku ok. 5 procent Polek zachowało przy zawieraniu małżeństwa jedynie swoje nazwisko – w 2021 roku było ich już ponad 7,5 procenta.

Źródło: Polskie Radio/jp

"Ster: organ równouprawnienia kobiet polskich", crispa.uw.edu.pl; ISAP – Internetowy System Aktów Prawnych, isap.sejm.gov.pl; Leonarda Dacewicz, "Rozchwianie tradycji polskiej w zakresie nazewnictwa kobiet pod zaborem rosyjskim w kontekście historycznym i współczesnym", "Studia Wschodniosłowiańskie", t. 21/2021; Alicja Czajkowska, "Zmiana imienia i nazwiska. Geneza. Komentarz. Orzecznictwo", 2010 r.; Anna Odrowąż-Coates, Joanna Pawłowska, "Nazwiska zamężnych kobiet a emancypacyjny charakter zmian społecznych", "Studia Pedagogiczne. Problemy społeczne, edukacyjne i artystyczne", 2022, t. 40; Zofia Kowalik-Kaleta, "Historia nazwisk polskich na tle społecznym i obyczajowym (XII-XV w.)", t. 1., Warszawa 2007; Piotr Kasprzyk, "Zmiana imienia i nazwiska w prawie polskim: (wstęp do problematyki)", "Studia Prawnoustrojowe", nr 6, 45-92, 2006.


Polecane

Wróć do strony głównej