Timothée Chalamet powiedział za dużo? O tych sprawach mówiło się już wcześniej
Nominowany do Oscara aktor Timothée Chalamet stał się w ostatnim czasie słynny ze swojej kontrowersyjnej wypowiedzi na temat opery i baletu. I tak dzięki niefortunnym kilku słowom do medialnej debaty wróciły na chwilę tematy ważne i bardzo uniwersalne.
2026-03-15, 20:42
Co powiedział Timothée Chalamet?
"Nie chcę pracować w balecie albo operze czy przy rzeczach, o których mówi się: »hej, utrzymajmy to przy życiu, chociaż nikogo to już nie obchodzi«. Z całym szacunkiem dla ludzi związanych z baletem i operą…" – powiedział Timothée Chalamet pod koniec lutego br. podczas spotkania na Uniwersytecie Teksańskim w Austin.
Słowa te dzięki potędze mediów społecznościowych rozeszły się po świecie i wywołały ogólnoświatową krytykę. W różny sposób, w tym ironicznie, zareagowały największe instytucje operowe i baletowe świata – w tym nowojorska Metropolitan Opera, Opera Paryska, brytyjska The Royal Ballet and Opera, opery Rzymu, Wiednia czy mediolańska La Scala.
View this post on Instagram
Niektórzy zorganizowali nawet specjalne akcje marketingowe. Ballet Austin na przykład zaproponował darmowe bilety na swoją nową premierę wszystkim o imieniu Timothy (Timothée rzecz jasna też wchodził w grę).
Jak można potraktować słowa Timothéego Chalameta?
Opinia Timothéego Chalameta została krytycznie skomentowana przez gwiazdy nie tylko świata opery czy baletu, lecz także kina oraz muzyki rozrywkowej. Tak czy inaczej tych kilka słów hollywoodzkiego aktora przywróciły, na moment, do medialnej debaty tematy, o których się raczej za często nie mówi. Ta nieobecność nie oznacza, że sztuka opery czy baletu "nikogo już nie obchodzi". Jest żywotna i obecna, ale w innych niż popularne rejestrach.
Zresztą, wśród komentatorów opisanej wyżej "afery" znaleźli się i tacy, którzy zwrócili uwagę, że w tej niefortunnej wypowiedzi Timothéego Chalameta kryje się ziarno prawdy. Choćby w sensie zbyt małego, jak na walory operowo-baletowej sztuki, zainteresowania, jakie budzi ta artystyczna dziedzina. Że jest za mało dostępna, za mało propagowana. Że bywa stereotypowo traktowana jako coś niezrozumiałego, sztucznego, dla elit.
Potraktujmy tę rzadką okazję, kiedy wśród internetowych trendów pojawiają się opera czy balet, by przypomnieć, że dyskusje wokół tych form artystycznej ekspresji mają swoją historię. Dla zawężenia tematu skupmy się tylko na operze. A dla poszerzenia kontekstu – przywołajmy materiał z radiowej Dwójki, dzięki której bilet do świata opery może mieć każdy.
>>> Podcastu "Anatomia Opery" posłuchasz na platformie podcasty.polskieradio.pl
Czego ludzie szukają w operze?
"Śmierć opery" krytycy muzyczni czy publicyści ogłaszają przynajmniej od kilkudziesięciu lat. Niektórzy nawet twierdzą, że przewidywania kresu operowej sztuki są tak dawne, jak ona sama. W czasach nam współczesnych być może najmocniejsze słowa na ten temat padły w książce (uprzedźmy od razu, że mocno krytykowanej) Slavoja Žižka i Mladena Dolara "Druga śmierć opery": "Opera nigdy nie stała w zgodzie ze swym czasem, od samego początku postrzegano ją jako formę przestarzałą (…). Była anachroniczna już w samym swym pojęciu".
"To nie o anachronizm tu chodzi", mówią inni, znacząco bardziej przychylni tezie o żywotności opery, "ale o konwencję". Bo opera ze swojej natury jest sztuką, w której istotą jest konwencja: wyśpiewywane monologi i dialogi (w gniewie, żalu, euforii, a nawet w scenie konania), wyrazista, pełna emocji gra aktorska, kostiumy z epoki i bogata scenografia (przynajmniej w tradycyjnych adaptacjach).
Nowy Jork, Metropolitan Opera, 2024 rok. Próba opery „Aida”. W roli Radamesa: Piotr Beczała. Fot. Wojciech Kubik/East News Kto podda się tej konwencji, może zyskać wiele.
– Ludzie szukają dziś w operze tego samego, czego szukali 400 czy 300 lat temu – mówił w Dwójkowej debacie o operze Szymon Paczkowski, muzykolog. – Szukają emocji, szukają piękna, szukają jakiegoś odejścia od dnia codziennego, szukają prawdziwej sztuki. Opera chyba jest czymś, co pozwala oderwać się od czasami doskwierającej rzeczywistości. I opera oczywiście jest sztuką iluzji, tak jak teatr.
Posłuchaj
Opera dziś – kicz czy żywe doświadczenie sztuki? Audycja Marcina Majchrowskiego i Piotra Matwiejczuka z udziałem Piotra Gruszczyńskiego i Szymona Paczkowskiego (PR, 27.01.2015) 1:15:14
Dodaj do playlisty
Opera w XXI wieku
Dyskusja, czy opera jest dziś "sztuką przebrzmiałą, martwą" (czy "nikogo już nie obchodzi") – czy jednak wręcz przeciwnie, mogłaby mieć bardzo wiele wątków.
- Na ile była i jest rozrywką elitarną (ze względu na swoją wymagającą formę, ale i choćby ze względu na ceny biletów)?
- Czy popularne wśród dzisiejszych reżyserów przenoszenie akcji operowej do świata współczesnego świadczy o żywotności gatunku opery czy o jego wyczerpaniu?
- Czy usprawiedliwione są opinie tych, którzy zarzucają konwencji operowej "przesadę", sztuczność, a nawet kicz?
Wymienione powyżej kwestie były poruszane we wspomnianej radiowej debacie o operze. Mówiono tam również – i tu wracamy do Timothéego Chalameta i do bliskiego mu świata – o relacji opera-kino, o wzajemnym oddziaływaniu tych sztuk.
– Opera nie przegrywa rywalizacji z filmem. Ona serwuje swoim odbiorcom zupełnie inne emocje niż film – podkreślał Szymon Paczkowski. – Pamiętajmy też o tym, że film bardzo dużo czerpie z opery. Że ta synteza sztuk, która jest możliwa w operze i która pozostawała u korzeni idei opery, to zostało w jakiś sposób przeniesione do filmu.
A na zakończenie tego krótkiego przeglądu pytań o kondycję opery – również na tle sztuki filmowej, bo przecież to jest kontekst kontrowersyjnej wypowiedzi Timothéego Chalameta – przywołajmy fragmenty prasy sprzed wieku. Na długo przed czasami mediów społecznościowych i przed burzami, które potrafią wywoływać.
Oto felieton z 1931 roku. Jego autor przywołuje opinię Fiodora Szalapina, słynnego wówczas śpiewaka operowego, ale i aktora, który z jednej strony mówił o "zmierzchu opery", z drugiej zaś: o potędze filmu dźwiękowego, wschodzącego właśnie nowego artystycznego medium. "Przyszłość należy do filmu dźwiękowego i mam wrażenie, że film dźwiękowy stanie się spadkobiercą opery", głosił operowy artysta 100 lat temu.
"Polska Zachodnia", Katowice, 12 lipca 1931 r. Fot. domena publiczna
Źródło: Polskie Radio/jp
S. Žižek, M. Dolar, "Druga śmierć opery", tłum. S. Królak, Warszawa 2008.