NATO wyśle okręty do Cieśniny Ormuz? Tego żąda Trump. "To głos rozpaczy"

Donald Trump chce, aby kraje NATO wysłały okrety do eskortowania tankowców w Cieśninie Ormuz. - Statki płyną tam w tempie 20-30 km/h najszybciej. Jeśli by towarzyszyły im okręty wojenne, to byłby wymarzony cel dla irańskich rakiet, nawet niezbyt skomplikowanych. Straty byłyby, i nie tylko wśród tankowców, ale również wśród okrętów - powiedział w Polskim Radiu 24 Mariusz Borkowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

2026-03-16, 14:25

NATO wyśle okręty do Cieśniny Ormuz? Tego żąda Trump. "To głos rozpaczy"
Iran grozi statkom, które wpłyną do Cieśniny Ormuz. Na zdjęciu zaatakowany tajski masowiec "Mayuree Naree". Foto: HANDOUT/AFP/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Prezydent USA zaapelował o wsparcie NATO w walce z irańskimi dronami oraz minami morskimi w Ciesninie Ormuz
  • Mariusz Borkowski uważa, że okrety NATO w Cieśninie Ormuz "to wymarzony cel dla irańskich rakiet"
  • Ekspert tłumaczył, że Amerykanie przeliczyli się, jeśli chodzi o starcie z Iranem i osiągnięcie założonych celów, a koszty tej wojny stają się dla nich olbrzymie

Donald Trump wyraził oczekiwanie, że kraje, którym najbardziej daje się we znaki prowadzona przez Iran blokada Cieśniny Ormuz, powinny wysłać w ten rejon okręty wojenne, by usprawnić transport z Zatoki Perskiej. Prezydent USA wymienił sojuszników, a także Chiny, Japonię, Koreę Płd., Francję oraz Wielką Brytanię. W niedzielę przekazał, że USA rozmawiają z siedmioma krajami na temat pomocy w zabezpieczeniu żeglugi przez Ormuz. Prezydent USA zagroził, że jeśli państwa Sojuszu nie włączą się w działania zmierzające do odblokowania cieśniny, "NATO musi liczyć się z konsekwencjami". W reakcji na apel Trumpa szef dyplomacji Iranu Abbas Aragczi zaapelował o "powściągliwość i powstrzymanie się od działań, które mogłyby prowadzić do zaostrzenia konfliktu".

Szef polskiego MSZ Radosław Sikorski powiedział, że kiedy tylko do kwatery głównej NATO wpłynie prośba Stanów Zjednoczonych o ochronę Cieśniny Ormuz, to sojusznicy ją rozważą. Apel Trumpa skomentował w audycji "Bez Uników" w radiowej Trójce także wiceszef MON Cezary Tomczyk.

Posłuchaj

Mariusz Borkowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu gościem Krzysztofa Grzybowskiego (Temat dnia) 16:21
+
Dodaj do playlisty

"Głos rozpaczy" 

Mariusz Borkowski powiedział w Polskim Radiu 24, że domaganie się wsparcia od sojuszników i groźby Donalda Trumpa wobec NATO to "głos rozpaczy". - Dlaczego? Wojskowi, nie tylko europejscy, ale również amerykańscy, twierdzą, że tak naprawdę pomysł Trumpa, żeby eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz, jest nierealny - powiedział. Tłumaczył, że Cieśnina Ormuz ma 33 km szerokości, ale faktyczny szlak żeglowny jest znacznie węższy i ma około 8 km. W dodatku znajduje się bardzo blisko wybrzeży Iranu. - Statki płyną tam w tempie 20-30 km/h najszybciej. Jeśli by towarzyszyły im okręty wojenne, to byłby wymarzony cel dla irańskich rakiet, nawet niezbyt skomplikowanych. Straty byłyby, i nie tylko wśród tankowców, ale również wśród okrętów. Generałowie amerykańscy już sygnalizowali w zeszłym tygodniu Trumpowi, że pomysł eskortowania jest z punktu widzenia wojskowego mało szczęśliwy i może generować straty, i to duże. Również wojskowi europejscy twierdzą, że wchodzenie w ten kanał i stanie się ofiarą rakiet irańskich jest groźne - podkreślił.

Mariusz Borkowski przekazał, że eksperci wojskowi uważają, że ten konflikt trzeba jak najszybciej zakończyć. - Prezydent Trump ma skłonność do ogłaszania, że każda jego akcja to jest sukces polityczny i militarny. W związku z tym należy znaleźć jakiś pretekst, żeby powiedzieć: "zrobiliśmy już wszystko, wygraliśmy wojnę, koniec działań". Trump już trzy dni temu mówił o tym, że zbombardowano w Iranie właściwie wszystko, nędzne resztki zostały i można je zbombardować, a można nie. Czyli już pewien pretekst, taki sygnał był - zauważył.

"Amerykanie się kompletnie przeliczyli"

Gość Polskiego Radia 24 przyznał natomiast, że - wbrew temu, co podkreślał prezydent USA - reżim Iranu nie błaga go wcale o rozmowy. - Szef dyplomacji irańskiej mówił: "nie będziemy teraz z Amerykanami rozmawiali, kiedy nas bombardują" - zauważył Borkowski. Jego zdaniem reżim przetrwa, a "Amerykanie się kompletnie przeliczyli". - Nie spodziewano się tego, że reżim ajatollahów zostanie zastąpiony przez reżim nacjonalistyczno-militarny, w rodzaju hunty wojskowej. Strażnicy Rewolucji to elitarny korpus, ponad 400 tys. ludzi, który de facto nie tylko stanowi trzon obrony wierny reżimowi, ale sprawuje realną władzę. Sekretarz Rady Obrony Ali Larijani to jest tak naprawdę numer dwa w państwie (…) Część establishmentu, która doszła teraz do władzy w wyniku wybicia ich poprzedników, to są ludzie twardzi, to są wojskowi, mający za sobą karierę, często również w walkach przeciwko Irakowi w latach 80. Ci ludzie są nieustępliwi i ci ludzie mają opracowaną strategię. Dla nich nie są istotne ciosy, które ponoszą - tłumaczył.

Borkowski zwrócił uwagę, że Iran liczy na ekonomiczne wyczerpanie USA w wyniku rosnących kosztów wojny, które już - jak wskazuje część ekspertów - mogły wynieść nawet 50 miliardów dolarów.

Teheran blokuje Ormuz od 28 lutego, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciw Iranowi, a ze względów bezpieczeństwa wielu armatorów zaczęło unikać tej trasy. Znaczące ograniczenie transportu ropy naftowej z Zatoki Perskiej spowodowało gwałtowny wzrost cen tego surowca na świecie. W normalnych warunkach przez Ormuz transportuje się około jednej piątej światowych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Krzysztof Grzybowski
Opracowanie: Paweł Michalak

Polecane

Wróć do strony głównej