Ilia Malinin na wyciągnięcie ręki? MŚ na żywo nie dla każdego
Fani łyżwiarstwa figurowego w Pradze cieszą się, że po 33 latach będą mogli oglądać od 24 do 29 marca na żywo rywalizację w mistrzostwach świata w tej dyscyplinie, chociaż nie będzie to tanie. Ceny karnetów na zbliżające się zawody osiągnęły niebotyczne kwoty.
2026-03-17, 13:21
- Gwiazda polskiej siatkówki wraca do kadry. "Mocno tęskniłem"
- Świątek ma ten skalp od lat. Sabalenka w połowie drogi
- Dramat Polki. Młoda gwiazda Barcelony wypada z gry na miesiące
MŚ w łyżwiarstwie figurowym. Ceny karnetów w Pradze sięgną kilku tysięcy złotych
Praga po raz trzeci będzie gościć elitę łyżwiarzy, po tym jak czempionat globu odbył się w stolicy Czech w 1962 oraz 1993 roku. Najtańsze są wejściówki na poranne treningi – zaczynają się od 102 zł (590 koron czeskich), ale bilety na popołudniowe sesje treningowe z najtańszej puli to wydatek rzędu 170 zł (990 koron czeskich) – podał dziennik "Lidove nowiny”.
Bilety na zawody zaczynają się od 135 zł (programy krótkie kobiet, mężczyzn i par sportowych), ale na program krótki par tanecznych trzeba będzie wydać minimum 200 zł, zaś na dowolny tychże oraz rywalizacji mężczyzn między 236 a 560 zł – w zależności od kategorii miejsca. Zagorzali kibice chcący zobaczyć całe mistrzostwa muszą przygotować się na znacznie wyższe wydatki – karnety kosztować będą od 1275 do 3150 zł (7490 – 18 490 koron czeskich) w zależności od kategorii miejsca.
Pokazy mistrzów wydatkiem. Wystąpi
Osobno trzeba będzie wydać niemałą kwotę na pokazy mistrzów, wieńczące zawody – od 270 do 610 zł (1590 do 3590 koron czeskich). Trzeba jednak dodać, że w praskiej O2 arenie zabraknie kilkoro mistrzów olimpijskich, m.in. dwukrotnej złotej z Mediolanu (w konkurencji drużynowej i solistek) 20-letniej Amerykanki Alysy Liu czy sensacyjnego triumfatora wśród mężczyzn Kazacha Michaiła Szajdorowa.
Będzie za to Amerykanin Ilia Malinin, broniący tytułu, który od dwóch lat dominował we wszystkich zawodach międzynarodowych, ale złoto olimpijskie w rywalizacji solistów wymknęło mu się z rąk (zdobył mistrzostwo w drużynie). Malinin prowadził w igrzyskach po programie krótkim i nic nie zapowiadało sensacji. Jednak w programie dowolnym nastąpiła katastrofa – Amerykanin przewracał się raz za razem i ostatecznie został sklasyfikowany na… ósmym miejscu.
- Cała ta presja i bycie kandydatem do złota były ogromnym obciążeniem - mówił Malinin po występie na igrzyskach. Teraz wydaje się, że przepracował porażkę i na MŚ znów chce dać show i zdobyć medal z najcenniejszego kruszcu.
"To bezlitosna lekcja dla Malinina. W sporcie doskonałość nie ma górnej granicy. Ale jej podłoga jest twarda jak lód. Jedyne, co jest nieuniknione, to zderzenie się z nią. A przekleństwem współczesnych sportowców jest pragnienie zwycięstwa" - podsumował z kolei swój tekst o gwieździe "New York Times".
Źródło: PolskieRadio24.pl/ah