Płacono mu, by kłamał na temat szczepień dzieci. Ryzyko nagle wzrosło

To, co początkowo wyglądało na nierzetelny artykuł naukowy, okazało się wstępem do zaplanowanej kampanii dezinformacyjnej. Chodziło - jak zwykle - o pieniądze. Jeden człowiek uznał, że jego zysk finansowy jest ważniejszy od zdrowia i życia tysięcy dzieci.

2026-03-31, 10:13

Płacono mu, by kłamał na temat szczepień dzieci. Ryzyko nagle wzrosło
Dziecko otrzymuje szczepionkę. Foto: MICROGEN IMAGES/Science Photo Library RF/East News

Szczepionki, autyzm i Internet

Ruchy antyszczepionkowe są tak stare, jak same szczepienia, ale prawdziwy rozkwit działalności osób rozpowszechniających pseudonaukowe teorie o wakcynacji nastąpił dopiero pod koniec XX wieku. Zbiegło się to w czasie z kilkoma zmianami, które wpłynęły na kształt i atmosferę kolejnych dekad.

Po pierwsze - na przełomie lat 80. i 90. w USA znacząco zwiększono finansowanie badań medycznych, w związku z czym pojawiło się mnóstwo diagnoz autyzmu. Zarazem w 1988 roku temat ten przebojem wdarł się do popkultury za sprawą "Rain Mana", filmu o autystycznym geniuszu, który zdobył serca widzów, uznanie krytyków i najważniejsze branżowe nagrody.

Po drugie - dwa lata później zaczęła powstawać sieć WWW, która w niedługim czasie stała się jedną z najpoważniejszych globalnych rewolucji społecznych, na zawsze zmieniając sposób wymiany informacji i organizowania wiedzy, a także wpływając na funkcjonowanie modeli demokratycznych w wielu krajach.

W takim świecie pojawiło się nazwisko brytyjskiego lekarza Andrew Wakefielda, który został guru współczesnego ruchu antyszczepionkowego, głosząc m.in. zmyśloną tezę, że tzw. szczepionka MMR (trójskładnikowy preparat przeciw odrze, śwince i różyczce) jest w stanie wywołać autyzm u dzieci poddanych szczepieniu.

Błędy mogą się zdarzyć

Wszystko zaczęło się od artykułu opublikowanego w 1998 roku w czasopiśmie medycznym "Lancet". Andrew Wakefield, specjalizujący się wcześniej w chirurgii, wraz z 12 współpracownikami przedstawił wyniki badań 12 dzieci, sugerując związek szczepienia MMR z całościowymi zaburzeniami rozwoju, przede wszystkim autyzmem.

Nie były to badania eksperymentalne ani obserwacyjne, tylko studia przypadków. Przeprowadzone potem na dużych próbach pacjentów testy i analizy wieloletnich obserwacji wykluczyły, aby istniało powiązanie między szczepieniem MMR i rozwojem autyzmu u dzieci.

Samo to nie przekreślało jeszcze naukowej wartości artykułu Wakefielda i współpracowników. Tego typu publikacje mogą okazać się cenne, gdy zwracają uwagę na nierozpoznane wcześniej cechy środków medycznych, które pierwotnie uważane były za zupełnie bezpieczne. W tym przypadku okazało się, że przypuszczenia Wakefielda były błędne.

Zanim jednak naukowcy to ogłosili, lekarz zdążył przedstawić swoje rewelacje na konferencji prasowej, co w krótkim czasie wpłynęło na radykalizację antynaukowych nastrojów na całym świecie. Teorie o szkodliwości MMR rozciągnięto na szczepionki w ogóle. W ślad za tym znaczący odsetek rodziców w kolejnych latach świadomie zrezygnował ze szczepienia dzieci, czego widocznym skutkiem jest dziś nawrót odry w wielu krajach, w których te chorobę udało się wyrugować właśnie dzięki wakcynacji.

Odra może okazać się śmiertelnie niebezpieczna dla niezaszczepionych. Ta wysoce zakaźna choroba miewa bardzo ostry przebieg, ale najgroźniejsze są powikłania, które występują u jednej trzeciej chorych. Obejmują one m.in. zapalenie ucha środkowego, płuc, mózgu i mięśnia sercowego, drgawki oraz ślepotę. W nielicznych przypadkach odra może doprowadzić do zgonu.

Tezy Wakefielda przyczyniły się więc do wzrostu zachorowań na odrę, a tym samym do znaczącego zwiększenia ryzyka ciężkich powikłań. O ile jednak w dziejach medycyny nie raz opierano się na błędnych rozpoznaniach, które dopiero po czasie korygowano, o tyle "błędy" Brytyjczyka, jak się okazało po latach, nie były przypadkowe.

Jednak oszustwo

Dwanaścioro małych pacjentów opisanych przez Wakefielda i współautorów zostało specjalnie dobranych do badań. Były to dzieci osób, które za pośrednictwem kancelarii adwokackiej zamierzały walczyć o odszkodowania od firm produkujących szczepionki MMR. Podstawą pozwu miała być naukowo udowodniona zależność między przyjęciem preparatu a występującymi mniej więcej w tym samym czasie pierwszymi objawami autyzmu.

Właśnie tym "naukowym udowodnieniem" miał zając się Andrew Wakefield. Wynik jego "badań" był więc z góry ustalony przez prawników, lekarz miał jedynie podeprzeć go swym autorytetem (mimo że nie był pediatrą), a potem powtórzyć tezy o szkodliwości MMR w sądzie. Aby go zmotywować, kancelaria wypłaciła mu w sumie 435 tysięcy funtów (niecałe dwa i pół miliona złotych w 1998 roku).

Na początku zresztą ujawniono znacznie niższą kwotę, ale już samo to wystarczyło, by 10 z 12 współautorów wycofało się z opublikowanej w "Lancecie" interpretacji badań. Samo czasopismo oświadczyło wówczas, że faktycznie Wakefield, wbrew zasadom, nie poinformował o finansowaniu swoich badań, ale nie uznało, by były one nierzetelne.

Jednak wraz z nowymi ustaleniami, że lekarze jednak naruszyli etykę lekarską i zwyczajnie opublikowali nieprawdę, "Lancet" w 2010 roku oficjalnie wycofał artykuł (wciąż jest do wglądu na stronie czasopisma, opatrzony adnotacją "retracted", czyli "wycofany"). To oczywiście nie przeszkodziło Wakefieldowi brylować jako guru antyszczepionkowców i kontynuować sianie dezinformacji.

Co ciekawe, choć w tym czasie wiele niezależnych badań wykazało, że szczepionki nie wywołują autyzmu, nikt ze środowiska naukowego nie podjął się weryfikacji samych badań, metodologii i interpretacji Wakefielda i współpracowników. Dopiero dziennikarz śledczy Brian Deer naprawdę zagłębił się w sprawę i odkrył jeszcze więcej faktów na temat kłamstw brytyjskiego medyka. Skala oszustwa okazała się na tyle poważna, że postanowiono wyciągnąć konsekwencje.

Na podstawie zgromadzonych przez lata zarzutów, po wielomiesięcznym postępowaniu przed sądem lekarskim, brytyjska Główna Rada Lekarska (General Medical Council) w 2010 roku odebrała Andrew Wakefieldowi prawo do wykonywania zawodu. Były już lekarz zamierzał odwołać się od wyroku, ale prawnicy uświadomili mu, że nie ma szans na wygraną.

Wówczas zaczął powtarzać znaną wśród hochsztaplerów formułę: "próbowano mnie uciszyć". Kto próbował? Na to antyszczepionkowcy też mają odpowiedź: "koncerny farmaceutyczne". W świecie teorii spiskowych firmy produkujące szczepionki są bowiem demonicznymi instytucjami do zarabiania na "wymyślonych chorobach".

Oszustwo Wakefielda stało się podstawą propagandy przeciwników szczepień, którzy dziś bez przeszkód rozpowszechniają nieprawdziwe informacje o wakcynacji za pośrednictwem Internetu. Od 1998 roku ruch antyszczepionkowy urósł w siłę i ma już wielu innych medialnych przedstawicieli, ale można przypuszczać, że to właśnie chciwy na pieniądze i łasy na pochwały tłumu Brytyjczyk dał sygnał do rozpoczęcia nowej krucjaty przeciwko rozumowi i nauce.

Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski

Bibliografia:

  1. Brian Deer, "Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat", Poznań 2020
  2. T. S. Sathyanarayana Rao, Chittaranjan Andrade, "The MMR vaccine and autism: Sensation, refutation, retraction, and fraud", w: "Indian Journal of Psychiatry", 2011, 53(2)

Polecane

Wróć do strony głównej