"To była męczarnia". Małysz zapowiada "pewne decyzje"
Sezon Pucharu Świata był dla polskich skoczków rozczarowujący, ale już w połowie kwietnia mogą zapaść kluczowe decyzje dotyczące przyszłości kadry. Zapowiedział je Adam Małysz, który jednocześnie wskazał, co jego zdaniem wymaga pilnej poprawy.
2026-03-30, 09:18
- Małysz dotrzymał słowa. PZN przyszykował nagrodę dla Kamila Stocha
- Pożegnał Kamila Stocha nietypowo. Tylko Norweg użył takich słów
- Stało się, Iga Świątek spada. Potężne zmiany w rankingu WTA
Małysz zapowiada zmiany
Prezes Polskiego Związku Narciarskiego nie ukrywał, że minione miesiące były trudne do wytłumaczenia. – To jedna wielka niewiadoma – przyznał podczas finału sezonu w Planicy. Szczególnie że w tym samym czasie Polacy znakomicie zaprezentowali się na igrzyskach olimpijskich we Włoszech, skąd przywieźli aż trzy medale.
W Pucharze Świata sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. W żadnym z 29 konkursów indywidualnych Biało-Czerwoni nie stanęli na podium. – To była męczarnia – ocenił Małysz, podkreślając, że po udanych igrzyskach spodziewano się wyraźnego progresu, a tymczasem wyniki znów zaczęły rozczarowywać.
Zdaniem prezesa PZN kluczowe problemy leżą w sprzęcie i technice. Zwrócił uwagę na wyraźne różnice prędkości na progu między Polakami a czołówką, które przekładają się na dziesiątki metrów straty. Istotną rolę odgrywają także kombinezony, które – jak zasugerował – mogą dawać przewagę niektórym zawodnikom.
- Jak widzimy, że prędkość na progu naszych skoczków jest o 2,5 km mniejsza od zawodników z czołówki, co oznacza spokojnie różnicę 20-30 metrów na skoczni do lotów, że rywale skaczą w „workach”, a nasi w obcisłych kombinezonach, to mówi samo za siebie. I przekłada się na technikę skoku – analizował Małysz w Planicy.
Dlatego jedną z najważniejszych zapowiadanych zmian jest nowy sposób pomiaru skoczków. System, który ma być testowany przez FIS, zakłada dokładniejsze mierzenie zawodników – od stóp dociśniętych do ściany aż po kość ogonową. Ma to ograniczyć możliwość manipulacji sprzętem i wyrównać szanse. - Nowy pomiar jest obecnie testowany. Wydaje się, że będzie bardziej sprawiedliwy i będzie mniej możliwości do manipulacji przy kombinezonach. Widzimy przecież, że niektórzy zawodnicy nadal mają krok zdecydowanie za nisko - zauważył.
Maciusiak pozostanie trenerem?
To jednak nie koniec możliwych korekt. Małysz zapowiedział, że w połowie kwietnia zapadną konkretne decyzje dotyczące funkcjonowania kadry. Niewykluczone są zmiany organizacyjne, a także wzmocnienie sztabu szkoleniowego – być może o specjalistę z zagranicy. W mediach już pojawiło się nazwisko, byłby to wielki powrót do kadry skoczków.
Na razie prezes PZN broni trenera Macieja Maciusiaka, podkreślając, że pracuje z kadrą zbyt krótko, by ponosić pełną odpowiedzialność za wyniki. - Minęło osiem-dziewięć miesięcy, odkąd Maciek zaczął pracować, więc trudno winić go za pewne rzeczy. Z drugiej strony deklarował, że walczy o medal olimpijski, a przywiózł trzy - przypomniał. Jednocześnie prezes jasno dał do zrozumienia, że nadchodzące tygodnie będą kluczowe dla przyszłości polskich skoków.
Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/ah