Wybory na Węgrzech zakłócone. Telefony z groźbami
Węgierskie media informują o dwóch incydentach wyborczych, które spowodowały przerwanie głosowania w dwóch lokalach. Chodziło o groźbę podłożenia materiałów wybuchowych. W obu przypadkach o rzekomej bombie informowano telefonicznie.
2026-04-12, 19:46
Alarmy bombowe w Miszkolcu i Peczu
Chodzi o lokale wyborcze w Miszkolcu na północnym wschodzie kraju oraz w miejscowości Pecz na południu Węgier. Funkcjonariusze z Miszkolca otrzymali anonimowe zgłoszenie o bombie podłożonej w jednym z lokali w mieście. Komisja natychmiast przerwała głosowanie.
W toku przeszukania na miejscu nie odnaleziono żadnych niebezpiecznych materiałów. Głosowanie zostało wznowione po przerwie, która potrwała 20 minut - poinformował węgierski dziennik "Nepszava".
Analogiczna sytuacja miała miejsce w Peczu. Tam również miał miejsce anonimowy telefon z informacją o bombie. Głosowanie oczywiście przerwano, a lokal został przeszukany. Nie ujawniono śladów materiałów wybuchowych, w związku z czym podjęto decyzję o kontynuowaniu głosowania.
Rekordowa frekwencja
Do godz. 18.30 swój głos oddało 77,8 proc. Już to stanowi frekwencyjny rekord, a głosowanie zakończono o godz. 19. Ponadto wszyscy wyborcy, którzy o tej godzinie stali już w kolejkach do lokali, będą mogli zagłosować.
W węgierskim systemie wyborczym każdy uprawniony obywatel ma do dyspozycji dwa głosy. Jeden z nich może oddać na kandydata w jednomandatowym okręgu wyborczym, a drugi na listę partyjną lub narodowościową. Druga opcja dotyczy obywateli, należących do jednej z zarejestrowanych na Węgrzech mniejszości narodowych. Z kolei wyborcy przebywający za granicą mają do dyspozycji wyłącznie jeden głos na listę ogólnokrajową.
- Koniec głosowania. Kto wygrał wybory na Węgrzech?
- Wybory na Węgrzech. Kto wygrał? Sondażowe wyniki
- Magyar wybrał Polskę. Jasna deklaracja w dniu wyborów
Źródło: Polskie Radio/PAP/egz