Cytat na dziś. Antoni Słonimski: radjo-manjaków poznać można po...
Wiosną 1926 roku w "Tygodniku Ilustrowanym" ukazał się na poły poważny, na poły ironiczny artykuł Antoniego Słonimskiego "Radjo" wraz z wierszem pod tym samym tytułem. W tekstach tych poeta dał wyraz swojej fascynacji radiem, a zarazem w zabawny sposób opisał wpływ nowego medium na społeczeństwo.
2026-04-18, 08:00
"Fala zwycięskiej przyszłości"
Opublikowany 22 maja 1926 roku artykuł rozpoczyna się od konstatacji, że w ciągu wcześniejszych kilku dekad dokonał się nadzwyczajny skok technologiczny. "Pozwolono nam żyć w niezwykłych czasach. Nie było przed nami kolei, samochodów, telefonów, aeroplanów, łodzi podwodnych, radja i kinematografu" – pisze Antoni Słonimski (zapis "radjo" był wówczas wzorcowy, dopiero reforma ortografii w 1936 roku wprowadziła współczesną pisownię).
Autor szczególnie dużo uwagi poświęca radiofonii, jako że zaledwie miesiąc wcześniej - 18 kwietnia 1926 roku - rozpoczęła działalność Rozgłośnia Polskiego Radia w Warszawie.
Posłuchaj
Pierwszej części tekstu towarzyszą zachwyt nad potęgą ludzkiej wynalazczości oraz wyznanie wiary, że rozwój cywilizacyjny niechybnie przyczyni się do "wiosny zbratania ludów", do zapanowania pokoju i wolności na całym świecie. Dziś wiemy, jak naiwna była ta nadzieja, ale wiele mówi ona o atmosferze epoki, w której co chwilę ogłaszano nowy cud techniki.
W tym samym optymistycznym tonie utrzymany jest także "wiersz wygłoszony przez autora na audycji radjowej dnia 4 b. m.":
"Człowiek, który ujarzmił
Powietrze i morskie głębiny,
Zwycięży, przełamie, obali
Zło, które nas dzieli!
Szukajcie, szukajcie fali
Radosnej wielkiej Nowiny,
Braterstwa, rozumu, miłości,
Słyszycie, już szumi w oddali
Fala zwycięskiej przyszłości".
Wiersz Antoniego Słonimskiego "Radjo" opublikowany w "Tygodniku Illustrowanym" z dnia 22 maja 1926 roku (nr 21). Fot. Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Łódzkiego/domena publiczna "Szał radjowy"
Słonimskiemu udaje się przełamać patos w drugiej części artykułu, który w żartobliwy sposób opisuje narodziny "zapału radjowego" w Polsce. "Jak każda rzecz nowa - radjo swą nagłą inwazją w życiu codziennem wiele poczyniło zamieszania. Staje się u nas coraz popularniejszy typ radjo-manjaków, ludzi opętanych przez szał radjowy" – relacjonuje, dodając, że "poszukiwacze fal głupieją na wszystkie inne głosy świata" i że jest to pewien rodzaj nałogu.
"W odróżnieniu od pijaków, których poznaje się po zaczerwienionym nosie - radjo-manjaków poznać można po uszach zaczerwienionych od słuchawek" – pisze Słonimski. "Radjo-manjak nie odpowiada na pytania i nie obcuje ze znajomymi, tłumacząc się, że zamiast słuchać głupich uwag najbliższej rodziny woli słuchać przemówienia Lloyd George'a lub deklamacji Moissiego" – dodaje w innym miejscu.
Autor przytacza także kilka anegdot związanych z owymi radioholikami, zarówno krajowymi, jak i zagranicznymi. Wspomina m.in. znajomego "radjo-manjaka", który podczas wizyty "w bardzo przyzwoitym domu" rozkręcił gospodarzom radioodbiornik, a także fanatyka z Anglii, który jeździł po Europie, by osobiście poznać każdego spikera radiowego na kontynencie.
Cały artykuł Antoniego Słonimskiego wraz z jego wierszem można przeczytać tutaj.
Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski