Stawką jest podium. Tylko czy to dziś interesuje Igę Świątek?
W Stuttgarcie toczy się nie tylko walka o kolejne zwycięstwa, ale i o miejsce na podium rankingu WTA — a rywalizacja między Igą Świątek a Coco Gauff jest wyjątkowo zacięta i rozstrzyga się na granicy pojedynczych punktów. Tyle że w przypadku Polki pojawia się kluczowe pytanie: czy w tym momencie sezonu to właśnie ranking jest dla niej najważniejszy?
2026-04-17, 10:17
- Fibak mówił o reakcjach Roiga na grę Świątek. "Nie spodziewał się"
- To dlatego Świątek nie może trenować w Polsce. Powiedziała to głośno
- Trudne chwile Jana Bednarka. Portugalczycy piszą o zdradzie
Ranking WTA. Każdy mecz Świątek i Gauff ma znaczenie
Jeszcze przed turniejem w Stuttgarcie przewaga między nimi wynosiła zaledwie kilkanaście punktów. Sytuacja była o tyle interesująca, że zarówno Polka, jak i Amerykanka broniły identycznej liczby punktów za ubiegłoroczny wynik. To oznacza jedno: o tym, która z nich zakończy turniej na podium rankingu, zdecyduje po prostu lepszy rezultat w Stuttgarcie.
Iga Świątek jako pierwsza wykonała swój ruch, pokonując Laurę Siegemund i na chwilę wyprzedzając rywalkę w zestawieniu „na żywo”. Odpowiedź Coco Gauff przyszła jednak bardzo szybko. Amerykanka awansowała do ćwierćfinału, ponownie minimalnie wyprzedzając Polkę — ma obecnie 7278 punktów, podczas gdy Świątek 7263.
Do finału Świątek i Gauff toczą korespondencyjny pojedynek
Sam mecz Gauff z Ludmiłą Samsonową nie był dla niej spacerkiem. Początek był nerwowy — Amerykanka szybko przegrywała 0:3 — ale potrafiła odwrócić losy seta i wygrała go 7:5. W drugiej partii dominowała już wyraźnie, zwyciężając 6:1 i pieczętując awans do najlepszej ósemki.
Układ drabinki sprawia, że bezpośrednie starcie Świątek z Gauff możliwe jest dopiero w finale. Do tego czasu obie będą rywalizować korespondencyjnie — każda kolejna runda może oznaczać kolejną zmianę w rankingu. Jeśli odpadną na tym samym etapie, trzecią pozycję utrzyma Gauff. Jeśli jednak któraś zajdzie dalej, to właśnie ona zakończy turniej jako trzecia rakieta świata.
Świątek chce iść do przodu
Te rankingowe kalkulacje rozpalają wyobraźnię kibiców i mediów, ale trudno uwierzyć, by to właśnie na nich skupiała się dziś Świątek. Polka jest w trakcie procesu zmian — rozpoczęła współpracę z nowym trenerem i konsekwentnie pracuje nad poprawą swojej gry.
- Nie wiem, czy to jest zmiana, która może wejść w życie w tydzień, ale daję sobie czas i mam nadzieję, że ten proces "zaskoczy". Nie jest jednak tak, że musi się to zdarzyć w tym tygodniu czy w przyszłym — oceniła już w Stuttgarcie.
Jej celem wydaje się coś znacznie większego niż chwilowe przetasowania w rankingu: powrót do formy, w której dominowała rywalki i była niekwestionowaną liderką światowego tenisa. - Czuję, że jestem to drodze, która może zaprowadzić mnie do przodu — dodała Świątek.
Kolejny mecz podopiecznej Francisco Roiga w piątek 17 kwietnia. Rywalką Raszynianki będzie Mirra Andriejewa.
Źródło: PolskieRadio24.pl/ah