Ponad 100 tys. "osadników" zaleje Ukrainę. Oto plan Rosji

Około 114 tys. Rosjan ma zostać przesiedlonych na okupowane ukraińskie tereny w czterech obwodach. Znane są fragmenty planów rosyjskich instytucji, m.in. banku Wnieszekonombank, zakładających budowę mieszkań, dróg, połączeń kolejowych i renowację lotnisk.

2026-04-20, 12:43

Ponad 100 tys. "osadników"  zaleje Ukrainę. Oto plan Rosji
Prorosyjskie uroczystości w Mariupolu, jednym z miast, do którego sprowadzani są Rosjanie. Foto: REUTERS

Wielki plan kremlowskich instytucji. Chcą ściągnąć tysiące Rosjan do Ukrainy

Wnieszekonombank oraz rosyjski Instytut Planowania Przestrzennego opracowały strategię, której założenia obejmują 15 planów generalnych oraz 10 projektów zagospodarowania przestrzennego. Przedsięwzięcia miałyby zostać zrealizowane na kontrolowanych przez Rosję terenach czterech ukraińskich obwodów: donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego. Cel? Umożliwienie przesiedlenia 114 tys. Rosjan na te ziemie do 2045 roku.

Wśród założeń instytucji jest m.in. wybudowanie 13 milionów metrów kwadratowych nowych mieszkań, powstać mają też łącznie setki takich placówek jak szkoły, przedszkola czy przychodnie medyczne. Planowana jest budowa 3270 kilometrów dróg i 430 kilometrów torów kolejowych. Zakłada się też przebudowę czterech lotnisk. W efekcie, podaje Radio Swoboda, powstaną warunki do tworzenia miejsc rozwoju technologii, przemysłu czy rolnictwa.

Jednocześnie w planach zupełnie pominięto miejscowości, które są całkowicie zniszczone przez działania wojenne. Chodzi m.in. o Awdijiwkę, Bachmut, Popasną czy Kurachowe. Albo nie ma ich w harmonogramach, albo inwestycje w tych miastach nie mają żadnych konkretnych ram czasowych.

Miały być wielkie projekty, są niewypały

Radio Swoboda cytuje Petra Andriuszczenkę, szefa Centrum Badań nad Okupacją. Jego zdaniem trudno jest stwierdzić, na ile takie zamiary Rosjan są realne. Podkreślił, że wpływają na to i czas trwania wojny, i sytuacja gospodarcza Rosji. Wskazał, że na okupowanych terenach od początku "prezentowano fantastyczne projekty", nie wynikły z nich jednak konkrety. Przykładem jest linia kolejowa "Mariupol – Berdiańsk – Melitopol – Krym". Choć okupanci rokrocznie wracają do tego planu, to jak dotąd nie wydzielono nawet działek pod budowę. - Według planu, który został opublikowany w 2023 roku, pociągi powinny już tam jeździć - zauważył Andriuszczenko.

Jak wskazał 114 tys. osób, które mają przybyć na okupowanie ziemie, to zbyt mało, by zrekompensować braki ludzkie w tych obwodach.

Kreml inwestuje tereny okupowane. Bardziej niż w rosyjskie regiony

Uznaje się, że strategicznym celem Rosji jest zmiana składu etnicznego populacji w tych miejscach. Według Centrum Narodowego Sprzeciwu miałoby to "jeszcze mocniej przywiązać te terytoria do siebie". Powstał więc system zachęt, Rosjanie jeżdżą tam pracować na budowach, pojawiły się programy dla nauczycieli i lekarzy. Opcje te przewidują wyższe zarobki oraz mieszkania.

Petro Andriuszczenko wskazuje na dwa kluczowe miasta, gdzie napływa najwięcej Rosjan. To Mariupol i Ługańsk. Buduje się tam najwięcej mieszkań, a kredyty na nie są niżej oprocentowane niż na terenie Federacji Rosyjskiej. Plany zakładają, że w tym pierwszym ośrodku przybędzie do 2027 roku nawet 50 tys. mieszkańców.

Na rozwój infrastruktury w obwodach: donieckim, ługańskim, zaporoskim i chersońskim Rosja przeznaczyła 11,8 miliardów dolarów w latach 2024-2026. Radio Swoboda podaje, powołując się na wyliczenia agencji Reuters, że to prawie trzykrotnie więcej niż dostało 20 rosyjskich regionów w ramach podobnych projektów. Inwestowanie skupia się na miejscach o strategicznym znaczeniu. - Tam, gdzie nie ma gospodarki i gdzie Rosjanie nie są zainteresowani utrzymywaniem armii, nie będzie żadnych inwestycji - wskazał Andriuszczenko. Dlatego Kreml nie szykuje się do odbudowy zniszczonych miast niemających znaczenia militarnego lub ekonomicznego.

Czytaj także:

Źródło: Radio Swoboda/ms

Polecane

Wróć do strony głównej