"Likwidator" Czarnobyla dla Polskiego Radia. "Nie mówiono nam prawdy"
Dziś mija 40 lat od katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Na śmiertelnie niebezpieczne promieniowanie narażone zostało dziesiątki tysięcy osób.
Paweł Buszko
2026-04-26, 13:22
40 lat od wybuchu w Czarnobylu. Historia, która wciąż szokuje
Największe dawki promieniowania otrzymali ci, którzy bezpośrednio po wybuchu likwidowali skutki katastrofy i zabezpieczali uszkodzony reaktor.
Do gaszenia pożaru i budowy betonowego sarkofagu nad zniszczonym reaktorem wysłano żołnierzy, strażaków i robotników. Nazywa się ich likwidatorami. Wśród nich był strażak Mykoła Mykytenko. Jak wspominał w rozmowie z Polskim Radiem, był w pobliżu elektrowni od 5 maja 1986 roku, przez 20 kolejnych dób.
"Likwidatorzy" zapłacili najwyższą cenę
Zadaniem jego brygady było robienie zaprawy betonowej do sarkofagu i odpompowywanie skażonej wody. Jak podkreśla, nie mówiono wówczas prawdy o tym jakie było promieniowanie, ale, organizmy na nie reagowały - likwidatorzy mieli zawroty głowy i silne wymioty. Potem, jak wspomina Mykoła Mykytenko, wielu likwidatorów umarło. Jako pierwszy - po miesiącu - kierowca ich wozu.
Oprócz tych, którzy likwidowali skutki katastrofy bezpośrednio po wybuchu, w zabezpieczaniu reaktora i pracach wokół Czarnobyla uczestniczyło kilkaset tysięcy pracowników. Po katastrofie z terenów zagrożonych skażeniem wysiedlono ponad 300 tysięcy osób.
Źródło: Polskie Radio/Paweł Buszko