PREMIUM

Ignacy Mościcki chrzestnym kilkuset dzieci. Kto mógł się załapać?

Ignacy Mościcki w 1926 toku zaproponował, że zostanie ojcem chrzestnym siódmego syna w rodzinie. Z zaszczytem tym wiązało się wiele korzyści, ale by go dostąpić, należało spełnić pewne warunki.

Tomasz Horsztyński
Tomasz Horsztyński
30.05.2026, 07:036 min czytania
Obserwuj w Google
Prezydent Ignacy Mościcki ze swoim chrześniakiem, Zbigniewem Fydą. 1928 r.

Prezydent Ignacy Mościcki ze swoim chrześniakiem, Zbigniewem Fydą. 1928 r./ Foto: NAC

Omówienie

  • Chrześniak prezydenta Ignacego Mościckiego musiał być siódmym synem w rodzinie polskiej i rzymsko-katolickiej. Warunków było więcej, ale w praktyce nie przestrzegano ich surowo.

  • Ojciec chrzestny gwarantował swoim podopiecznym książeczkę oszczędnościową z wkładem wynoszącym 50 zł. To najważniejszy, ale nie jedyny benefit.

  • Ignacy Mościcki został ojcem chrzestnym niemal 1000 dzieci. W III RP żyjący jeszcze chrześniacy domagali się od państwa polskiego prezydenckiej darowizny.

Ignacy Mościcki prezydentem Polski został tuż po zamachu majowym w 1926 roku, w którym władzę przejął obóz Józefa Piłsudskiego. Kilka tygodni po zaprzysiężeniu wyszedł z prospołeczną inicjatywą, mającą poprawić sytuację demograficzną młodego, rozwijającego się państwa. Prezydent, by zachęcić obywateli do posiadania licznego potomstwa (sam miał piątkę rodzeństwa i tyle samo dzieci), wyraził chęć bycia ojcem chrzestnym siódmego syna w rodzinie.

Prezydent, by zachęcić obywateli do posiadania licznego potomstwa (sam miał piątkę rodzeństwa i tyle samo dzieci), wyraził chęć bycia ojcem chrzestnym siódmego syna w rodzinie

Podobne rozwiązania znane były w Niemczech już w XIX wieku, a w Królestwie Prus nawet wcześniej. Inicjatywę tę przywrócono w państwie niemieckim w 1926 roku. W przeciwieństwie jednak do Polski, prezydent Republiki Weimarskiej (jak określano wówczas Niemcy) zostawał ojcem chrzestnym siódmego i następnego dziecka w rodzinie, bez podziału na płeć.

Kandydat na chrześniaka

By zostać chrześniakiem prezydenta Ignacego Mościckiego, dziecko musiało spełnić kilka warunków. A w zasadzie warunki te musieli spełnić jego rodzice. Chrześniak musiał być siódmym żyjącym synem w rodzinie. Rodzinę tworzyli rodzice związani sakramentalnym związkiem małżeńskim i ich dzieci. Nie mogło być mowy o rozwodach i związkach pozamałżeńskich, nie zaliczano również dzieci z nieprawego łoża.

Chrześniak musiał być siódmym żyjącym synem w rodzinie. Rodzinę tworzyli rodzice związani sakramentalnym związkiem małżeńskim i ich dzieci

Dopuszczano natomiast sytuację, gdy ktoś po owdowieniu ponownie wchodził w związek małżeński, z którego doczekiwał się kolejnego potomstwa. W takich wypadkach, by spełnić kryterium "siódmego syna", sumowano wszystkie dzieci z pierwszego i następnych małżeństw rodzica. Na przykład żyjący w woj. kieleckim Czesław Młynarczyk z pierwszego małżeństwa doczekał się jednego syna, natomiast z drugiego kolejnych sześciu, w tym urodzonego w 1936 roku prezydenckiego chrześniaka.

Warunków było więcej. Rodzice przede wszystkim musieli być wyznania rzymsko-katolickiego, narodowości polskiej i posiadać polskie obywatelstwo. Do tego nie mogli być karani, mieli cieszyć się nieposzlakowaną opinią i utrzymywać się z godziwej pracy. Nie wypadało bowiem, by prezydenta łączyło cokolwiek z ludźmi o szemranej reputacji.

Biurokratyczny proces

Cała procedura starań o honorowe ojcostwo chrzestne głowy państwa była bardzo rozbudowana, a przez to długotrwała. Od narodzin dziecka do chrztu upływało nieraz dużo czasu. Czasem rodzice musieli wstrzymać się z ochrzczeniem siódmego syna nawet kilkanaście miesięcy, co przy stosunkowo wysokiej śmiertelności niemowlaków niosło niebezpieczeństwo zgonu dziecka bez chrztu.

Rodzice o inicjatywie prezydenta dowiadywali się najczęściej od miejscowego księdza, czasem od urzędników, którzy szukali "siódmych synów" np. poprzez ogłoszenia w prasie. Zainteresowani pisali krótkie odręczne podanie adresowane do Kancelarii Cywilnej prezydenta. Stamtąd kierowano wniosek do odpowiedniego urzędu wojewódzkiego z prośbą o zebranie informacji na temat petenta i jego rodziny.

Zadanie to wykonywali urzędnicy niższego szczebla, czasem o opinię proszono miejscowych duchownych, a o przeprowadzenie wywiadu środowiskowego funkcjonariuszy policji. Zebrane informacje wojewoda wysyłał do Kancelarii Cywilnej i tam podejmowano decyzję na korzyść lub niekorzyść petenta. Czasem, gdy proces się wydłużał, zniecierpliwieni rodzice pisali listy ponaglające.

Rodzice o inicjatywie prezydenta dowiadywali się najczęściej od miejscowego księdza, czasem od urzędników, którzy szukali "siódmych synów" np. poprzez ogłoszenia w prasie

Nie tylko niekarani Polacy, czyli między teorią a praktyką

W teorii, żeby kandydat na chrześniaka i jego rodzina zostali zaszczyceni prezydenckim błogosławieństwem, musieli spełniać przedstawione wcześniej warunki. W praktyce różnie z tym bywało. W niektórych przypadkach Ignacy Mościcki został ojcem chrzestnym ósmego, dziewiątego lub dziesiątego syna w rodzinie, a w przypadku narodzin bliźniąt np. szóstego i siódmego.

Nie zawsze dbano również o kwestie narodowości i wyznania (w wieloetnicznej II RP Polacy stanowili ok. 2/3 mieszkańców). Prezydent akceptował prośby o zostanie ojcem chrzestnym napływające od rodzin ukraińskich, białoruskich czy "tutejszych", jak określało się wielu mieszkańców Kresów Wschodnich, od prawosławnych czy baptystów. Zachowało się nawet pozytywnie rozpatrzone podanie napisane w języku ukraińskim.

Wiele wniosków spływających do Kancelarii Cywilnej prezydenta zostało odrzuconych ze względu na złą reputację lub problemy z prawem rodziców dziecka. Czasem jednak przymykano oko również i na ten aspekt. Na przykład w 1938 roku zaakceptowano wniosek Jana Kosiora z woj. lubelskiego, który kilka lat wcześniej skazany został na 3 dni aresztu za "złośliwe dokuczanie" i na tydzień za defraudację leśną, ale generalnie ten ojciec siedmiu synów, jak notował w raporcie wojewoda, cieszył się obecnie dobrą opinią.

Prezydent RP Ignacy Mościcki w otoczeniu dzieci na Zamku Królewskim, 1936 r.

Prezydent RP Ignacy Mościcki w otoczeniu dzieci na Zamku Królewskim, 1936 r./ Foto: NAC

50 zł na dobry start

Honorowe ojcostwo chrzestne prezydenta było niewątpliwym wyróżnieniem dla całej rodziny. Poza tym chrześniak Ignacego Mościckiego i jego rodzeństwo mogli cieszyć się z ułatwień i zniżek np. na przejazdy koleją, w dostępie do opieki zdrowotnej czy edukacji na wyższych uczelniach oraz otrzymywali możliwość osobistych spotkań z ojcem chrzestnym.

Poza tym chrześniakowi zakładano konto w banku PKO z darowizną w wysokości 50 zł (miesięczna pensja nauczyciela wynosiła ok. 200 zł) oprocentowane w skali roku na 6%. Środki te przeznaczone na "samodzielny start w życiu" chrześniak mógł podjąć po uzyskaniu pełnoletniości.

Chrześniakowi zakładano konto w banku PKO z darowizną w wysokości 50 zł (miesięczna pensja nauczyciela wynosiła ok. 200 zł) oprocentowane w skali roku na 6%. Środki te przeznaczone na "samodzielny start w życiu" chrześniak mógł podjąć po uzyskaniu pełnoletniości

W czasie trwającego trzynaście lat programu prezydent Ignacy Mościcki został ojcem chrzestnym 912 chłopców (choć dr hab. Zdzisław Zarzycki na podstawie znanych numerów wydanych książeczek PKO wyliczył, że chrześniaków mogło być nawet 2729). Zaledwie kilkanaście razy prezydent osobiście brał udział w uroczystości, zazwyczaj zastępował go urzędnik lub inna godna tej funkcji osoba. Wówczas w metryce chrztu obok faktycznego ojca chrzestnego dopisywano nazwisko prezydenta z adnotacją "chrzestny honorowy". By uhonorować głowę państwa rodzice często dawali dziecku na pierwsze lub drugie imię Ignacy.

Prospołeczna inicjatywa została przerwana wraz z wybuchem II wojny światowej. W PRL-u programu nie kontynuowano. Po upadku komunizmu również, ale powołano wówczas do życia Krajowe Stowarzyszenie Chrześniaków Prezydenta II RP Ignacego Mościckiego.

Jednym z jego podstawowych celów jest wyegzekwowanie od państwa zrewaloryzowanej prezydenckiej darowizny. Jak dotąd próby te nie przyniosły powodzenia. Żyjącym jeszcze członkom stowarzyszenia pozostał jedynie zaszczyt z bycia prezydenckim chrześniakiem.

Źródło: PolskieRadio24.pl; Z. Zarzycki, Chrześniacy Prezydenta Mościckiego w świetle akt Kancelarii Cywilnej Prezydenta RP z lat 1926–1939, w: "Studia z prawa wyznaniowego", vol. 28, 2025.

Chcesz czytać nas częściej?

Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.

Tomasz Horsztyński

Tomasz Horsztyński

Tomasz Horsztyński jest redaktorem serwisu poświęconego tematyce historycznej. Z Polskim Radiem związany od 4 lat. Na portalu PolskieRadio24.pl przygotowuje materiały popularnonaukowe dotyczące przeszłości, ze szczególnym uwzględnieniem okresu Rzeczypospolitej szlacheckiej. Opracowuje i publikuje nagrania z Archiwum Polskiego Radia.