Kosmiczna pula nagród w Roland Garros 2026. W tle rozczarowanie tenisistów
Organizatorzy Roland Garros 2026 podnieśli pulę nagród. Mimo astronomicznych kwot, w środowisku tenisowym panuje niezadowolenie, zawodnicy stosują nawet pewa formę bojkotu.
Iga Świątek/ Foto: Javier Garcia/Shutterstock/East News
Redakcja poleca
Pula nagród w Roland Garros. Tyle zarobią najlepsi
Tegoroczna edycja Roland Garros jet rekordowa pod względem finansowym – do podziału jest aż 61,7 mln euro. To o ponad 5 mln więcej niż przed rokiem. Organizatorzy French Open gwarantują, że zwycięzcy singla kobiet i mężczyzn otrzymają po 2,8 mln euro. Finaliści mogą liczyć na połowę tej kwoty, czyli 1,4 mln euro. Już sam awans do półfinału oznacza wypłatę 750 tys. euro.
Stawki w singlu prezentują się następująco:
- zwycięzca: 2,8 mln euro
- finalista: 1,4 mln euro
- półfinał: 750 tys. euro
- ćwierćfinał: 470 tys. euro
- 4. runda: 285 tys. euro
- 3. runda: 187 tys. euro
- 2. runda: 130 tys. euro
- 1. runda: 87 tys. euro
To oznacza, że nawet zawodnik odpadający już w pierwszym meczu wróci z Paryża z kwotą, o której w wielu innych turniejach można tylko marzyć. Szczególnie duży wzrost dotyczył kwalifikacji oraz pierwszych rund – organizatorzy podkreślają, że chcieli mocniej wesprzeć graczy spoza ścisłej czołówki.
Stawki w kwalifikacjach Roland Garros:
- porażka w 1. rundzie kwalifikacji – 24 tys. euro
- porażka w 2. rundzie kwalifikacji – 33 tys. euro
- porażka w 3. (ostatniej) rundzie kwalifikacji – 48 tys. euro
Choć kwalifikacje do Roland Garros składały się z trzech rund, organizatorzy nie wypłacali premii za każde pojedyncze zwycięstwo. Liczył się dopiero etap, na którym zawodnik zakończył rywalizację. To oznaczało, że tenisista, który wygra dwa mecze, ale przegra w decydującej rundzie eliminacji, otrzymuje 48 tys. euro. Z kolei wygranie wszystkich trzech spotkań i awans do głównej drabinki oznaczał wypłatę 87 tys. euro – nawet jeśli odpadnie od razu w pierwszej rundzie turnieju. Z tej zmiany skorzystała Maja Chwalińska, Polka przeszła w tym roku kwalifikacje i awansowała po raz pierwszy w karierze do drabinki głównej turnieju w Paryżu.
Sabalenka wspomniała o bojkocie . "To my tworzymy show"
Choć kwoty robią ogromne wrażenie, czołowi zawodnicy stwierdzili, że problem nie leży w samych sumach, lecz w proporcjach. Ich zdaniem organizatorzy Wielkich Szlemów dzielą się zyskami zbyt skromnie. Najmocniej wypowiedziała się Aryna Sabalenka, która zasugerowała nawet bojkot.
- To my tworzymy show. Bez nas nie byłoby turniejów, bez nas nie byłoby rozrywki. Uważam, że zasługujemy na lepsze wynagrodzenie – powiedziała liderka rankingu. Białorusinka dodała, że jeśli rozmowy z organizatorami nie przyniosą efektu, bojkot może stać się jedynym sposobem walki o prawa zawodników. Podobne głosy pojawiły się także ze strony Jannika Sinnera i Coco Gauff. Ostatecznie tenisiści zdecydowali się na protest podczas konferencji prasowych. Każde spotkanie z dziennikarzami trwa 15 minut.
To my tworzymy show. Bez nas nie byłoby turniejów, bez nas nie byłoby rozrywki. Uważam, że zasługujemy na lepsze wynagrodzenie.
Spór o pulę nagród
Problem dotyczy udziału zawodników w przychodach generowanych przez turniej. Według listu podpisanego przez czołowych tenisistów świata, przy przychodach przekraczających 400 mln euro (taka jest prognoza), gracze w sumie mają otrzymać mniej niż 15 proc. całkowitych wpływów. Domagają się jednak podniesienia tego wskaźnika do 22 proc., czyli poziomu zbliżonego do turniejów ATP i WTA 1000. 15 minutowe konferencje mają symbolizować te 15 procent wpływów.
Do protestu dołączyła też Iga Świątek. Dla Polki French Open to miejsce wyjątkowe. Triumfowała w Paryżu już czterokrotnie, a w tym roku jest wymieniana w gronie głównych faworytek. Jeśli sięgnie po kolejny tytuł, na jej konto wpłynie dokładnie 2,8 mln euro – około 12 mln zł.
Przy szacowanych przychodach przekraczających 400 mln euro w tym roku, udział wygranych wypłacanych zawodnikom prawdopodobnie pozostanie poniżej 15 proc., daleko od 22 proc., których domagamy się, aby zrównać turnieje Wielkiego Szlema z połączonymi turniejami ATP i WTA 1000 (...)
Źródło: PolskieRadio24.pl
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Aneta Hołówek jest dziennikarką i redaktorką specjalizującą się w tematyce sportowej. W mediach internetowych pracuje od 16 lat. Na portalu PolskieRadio24.pl przygotowuje materiały informacyjne, relacje oraz artykuły dotyczące najważniejszych wydarzeń ze świata sportu. W swojej karierze była także reporterką w TVP Sport oraz wydawcą w portalu PR24.pl.