Marynarze bojąc się, iż po powrocie do kraju nie otrzymają zaległych pieniędzy cały czas mieszkają na jednostce. Niszczejący statek stoi na nabrzeżu, a jego załogę cały czas wspomaga Duszpasterstwo Ludzi Morza. Dzięki niemu mają co jeść. Marazm, tęsknota i brak perspektyw na pomyślne załatwienie sprawy to dzień powszedni marynarzy. Jak długo może trwać taki stan? Nie wiadomo. Marynarze nie mają pieniędzy, by choć na chwilę pojechać do domu, spotkać się z rodziną. Ponadto paszporty niektórych z nich utraciły już ważność.
Reportaż Grażyny Wielowieyskiej został nagrany w 2004 roku, autorka postanowiła niedawno dowiedzieć się co stało się z jej bohaterami:
- W zeszłym tygodniu zadzwoniła do osoby, która pomagała mi 9 lat temu, żeby dowiedzieć się co stało się z marynarzami. Uzyskałam informacje, że w 2006 roku doszło do procesu, statek został przekazany stoczni i pocięty na złom. Jeśli chodzi o załogę, to jest bardzo mało informacji na ten temat, ale podobno pomału się wykruszała i w 2006 roku został tylko kapitan z pieskiem, który nie wiadomo w jaki sposób wrócił do Rosji – w PR24 opowiadała Grażyna Wielowieyska
PR24