Tarcia wewnątrz koalicji. "Tusk mocno uderzył pięścią w stół"
Donald Tusk zagroził szefowej Polski 2050 Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz wyrzuceniem z koalicji, jeśli jej formacja poprze wniosek o wotum nieufności wobec ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski. - Pan premier musiał mocno uderzyć pięścią w stół, bo poziom zacietrzewienia obydwu pań - zresztą bardzo przeciętnych ministr - jest taki, że faktycznie grozi on funkcjonowaniu koalicji - podkreślił w Polskim Radiu 24 politolog prof. Piotr Mickiewicz.
2026-04-18, 14:02
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Pod koniec kwietnia Sejm będzie głosował nad wnioskiem w sprawie wotum nieufności wobec Pauliny Hennig-Kloski
- Zarówno przedstawiciele PSL, jak i Polski 2050, mówią o tym, że mogą taki wniosek poprzeć
- Premier Donald Tusk zagroził Polsce 2050 wyrzuceniem z koalicji rządzącej
W czwartek doszło do rozmowy premiera Donalda Tuska z minister Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, liderką Polski 2050. Po tym spotkaniu szef rządu podczas konferencji prasowej skierował do polityczki takie słowa: "albo jesteście w środku, albo na zewnątrz koalicji, jeśli zdacie test koalicyjnej lojalności i solidarności, będziemy dalej; jak nie, to się pożegnamy".
Zdaniem prof. Piotra Mickiewicza "premier musiał uderzyć pięścią w stół, bo poziom zacietrzewienia obydwu pań - zresztą bardzo przeciętnych ministr - jest taki, że faktycznie grozi on funkcjonowaniu koalicji". - Natomiast drugim czynnikiem, który skłonił Tuska do tak radykalnej reakcji jest doświadczenie związane z partią Razem. Było to pozwolenie na funkcjonowanie quasi opozycji w ramach koalicji, co spowodowało dosyć duże straty wizerunkowe i upadek kilku projektów. W związku z tym, w tym przypadku, premier bardzo mocno uderzył w stół - powiedział politolog.
Posłuchaj
Tarcia w koalicji. "Tusk ma poważny argument"
- A poza tym szef rządu ma bardzo poważny argument. Bo poziom poparcia obydwu ugrupowań posthołowniowych - Polski 2050 i klubu Centrum - jest tak niski, że osoby z tych formacji muszą znaleźć miejsca na listach Koalicji Obywatelskiej, bo inaczej nie wejdą do parlamentu. W związku z tym może zmusić osoby, dla których funkcjonowanie w parlamencie jest pewną drogą życiową, do opuszczenia tych dwóch zwaśnionych ze sobą pań i wypowiedzenia im lojalności - dodał ekspert.
Gościem Polskiego Radia 24 był także Artur Bartkiewicz z "Rzeczpospolitej". Jak zaznaczył, z informacji dziennikarzy wynika, że Paulina Hennig-Kloska obroni stanowisko szefowej resortu. - Natomiast ta niejednoznaczność Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz to oczywiście próba zbudowania swojego podmiotowego miejsca w polityce. To jest w ogóle jej pomysł na funkcjonowanie w koalicji. Byłby on świetny, gdyby Polska 2050 funkcjonowała dzisiaj w ramach Trzeciej Drogi i miała poparcie na poziomie 14 proc. - powiedział.
- Natomiast takie szantażowanie i próba grania, wręcz na przyszłości koalicji, przez partię z poparciem rzędu 1 proc., wydają się niezbyt skuteczne i chyba skazane na porażkę. Zwłaszcza, że sama Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie jest jakimś charyzmatycznym liderem - na tyle, że może być pewna, że pociągnie za sobą tłumy wyborców. Zresztą podobnie Paulina Hennig-Kloska - dodał Artur Bartkiewicz.
Czytaj także:
- Konflikt wokół TK eskaluje. Sędziowie kierują sprawę do prokuratury
- Krzyki w Sejmie. Posłowie PiS wyrzuceni z sali obrad
- Gorąco w Sejmie. Posłowie zdecydowali ws. kryptowalut
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Kamil Szewczyk
Opracowanie: Robert Bartosewicz