Zimowe igrzyska olimpijskie czas zacząć!
Rozpoczynające się wieczorem igrzyska olimpijskie wzbudzają wiele emocji i to nie tylko sportowych. Kibice liczą na wspaniałe widowisko. Czy wolimy igrzyska letnie od zimowych?
2014-02-07, 08:59
Sport czy polityka?
Organizacja Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi wzbudzała wiele kontrowersji. Czy ze względu na miejsce i na uwarunkowania polityczne emocje sportowe wybiją się na pierwszy plan?
- Myślę że tak, bo od niedawna jako nacja zaczęliśmy się liczyć w sportach zimowych – od poprzednich igrzysk, za sprawą Adama Małysza. Na igrzyskach w Vancouver zdobyliśmy sześć medali, to był rekord. Stąd oczekiwanie, że z Soczi Polacy wrócą z co najmniej takim wynikiem, jak nie lepszym. Oczywiście, że to jest duża presja, ale sportowcy żyją pod presją i są do tego przyzwyczajeni – mówił w PR24 profesor Krzysztof Jankowski, socjolog, kierownik Katedry Teorii Sportu, Sportów Wodnych i Zimowych AWF.
Igrzyska olimpijskie są dla ludzi czymś szczególnym, wydarzeniem dla zwykłego człowieka. Nawet jeśli sportowcy biją rekordy świata, wygrywają poważne zawody, to jednak igrzyska dają to coś szczególnego, to one są magiczne. Widać to w statystykach dotyczących śledzenia tego wydarzenia. Na ogół transmisjami sportowymi interesuje się około 50 proc. Polaków. W momencie gdy przychodzi czas igrzysk, to zainteresowanie wzrasta do około 70 proc., co pokazuje, że jest coś szczególnego w tej imprezie.
Wydaje się jednak, że to letnie igrzyska mają większe znaczenie, dłuższą tradycję, są bardziej popularne. Czy zimowe igrzyska olimpijskie mają szansę zyskać na wartości?
- Większe znaczenie zimowych igrzysk olimpijskich wynika stąd, że zaczęliśmy wreszcie być na nich widoczni. Startujemy od pierwszych igrzysk zimowych, medale zdobyte na nich to były rodzynki, dopiero Małysz sprawił, że zaczęliśmy jechać z określonymi oczekiwaniami. Stąd wzrost rangi zimowych olimpiad – tłumaczył Gość PR24.
Kto za to wszystko zapłaci?
Takie zwycięstwa polskich zawodników mogą być najlepszą zachętą do uprawiania sportu. Jednak złe przygotowanie polskiej infrastruktury i brak dotacji dla sportowców są w Polsce problemem. Czemu w Polsce trzeba bardziej liczyć na siebie, na swoich rodziców, niż na państwo?
- Na klubach sportowych zostało wymuszone coś na kształt działalności komercyjnej. Rodzic daje dziecko do klubu i jest oczekiwanie, że będzie ponosił koszty. To poważna inwestycja, która albo się zwróci, albo nie. Na ogół się nie zwraca, gdyż większość sportowców kończy na etapie wczesnej specjalizacji. Czy państwo powinno łożyć na sport wyczynowy? Rzadko kiedy państwo jest w stanie być sponsorem tego rodzaju, który zaspokoi wszystkie potrzeby – tłumaczył profesor Krzysztof Jankowski.
Na przygotowanie polskich sportowców na tegoroczne Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi wydano 3 mln 600 tysięcy złotych. To głównie koszt przelotu i strojów.
PR24/Anna Plutecka