Matka zmarłego geja. Partner jej syna. Nowy towarzysz partnera jej syna. Między tymi trzema postaciami rozgrywa się w spektaklu „Matki i synowie” dramat. Rzecz rozbija się o tolerancję dla homoseksualizmu.
–Ten utwór jest po to, by uświadomić, że w wielu stanach USA małżeństwa homoseksualne są normą. (…) On nie ma do niczego przekonać, a jedynie sprowokować do zajęcia stanowiska w sobie samym – mówiła Krystyna Janda.
– To głos w stronę Polaków, że powinniśmy o tych tematach mówić w sposób bardziej naturalny i otwarty i nie tworzyć z tego tematu tabu –dodał Paweł Ciołkosz.
Rozmawiała Katarzyna Oklińska.
Polskie Radio 24/dds/pj