Jak zauważył Przemysław Kwiecień - najlepiej byłoby "znaleźć jakiś mechanizm, który powiązałby tempo wzrostu wynagrodzeń dla takich grup jak nauczyciele z tempem wzrostu wynagrodzeń w sektorze prywatnym".
Dodał, ze skokowa podwyżka pensji dla nauczycieli nie byłaby jednak dobra a nagłe podniesienie płac w sektorze publicznym byłoby dla gospodarki niebezpieczne.
Zdaniem Agnieszki Durlik - groźba strajku paraliżuje edukację, ale z drugiej strony "rząd z pewnością nie ma pieniędzy" na to, aby wszystkie żądania ZNP zrealizować. Ma to związek z tym, że "podjął już inne zobowiązania o charakterze ogólnym" a do tego pojawiło się dużo wydatków w przyszłym roku.
Kamil Maliszewski zgodził się z opinią, że jeżeli by się zwiększyło nauczycielom pensum do średniej europejskiej (ok 22 godz.), wtedy w szkołach nie byłoby potrzebnych tylu nauczycieli, co obecnie i można by było pozostałym płacić więcej.
Anna Grabowska, ak, NRG