more_horiz

Eksperci: wojnę na Ukrainie widać w cenach żywności

Ostatnia aktualizacja: 15.04.2022 10:00
Rosnące ceny żywności to przed świętami kłopot konsumentów, także w Polsce. Państwa z uwagi na wojnę na Ukrainie mogą zacząć o żywność konkurować więc problem ten już teraz powinien być w orbicie zainteresowań UE - mówili goście audycji "Rządy Pieniądza": Agnieszka Durlik z Krajowej Izby Gospodarczej i dr Waldemar Kozioł z Wydziału Zarządzania UW.
Co trzeci Polak wyda mniej na Wielkanoc o 300 zł niż rok temu na świąteczne zakupy.
Co trzeci Polak wyda mniej na Wielkanoc o 300 zł niż rok temu na świąteczne zakupy.Foto: Shutterstock.com/Tupungatol

Według sondaży Polacy zamierzają na tegoroczne Święta Wielkanocne ograniczać swoje wydatki. U co trzeciego pytanego mają być one o ok. 300 zł niższe wydatki na Wielkanoc niż rok temu i wyniosą ok. 500 zł.

Ze względu na wysokie inflację i ceny zmienia się także koszyk zakupowy, w którym znajduje się mniej towarów w danym momencie bardziej luksusowych czy po prostu innych niż te niezbędne.

Przy tej okazji rodzi się kilka pytać jak np. to czy już na dłużej spadnie poziom konsumpcji, co będziemy kupować w pierwszej kolejności a z czego rezygnować czy też na ile naszych handlowców bądź wspierać zakupy przybyłych do Polski uchodźców z Ukrainy. O tych kwestiach w ostatnich przed Świętami Wielkanocnymi 2022 rozmawiali w "Rządach Pieniądza"ekonomiści.

Z uwagi na ceny ludzie mniej kupią na święta?

- Z wyhamowaniem zakupów na pewno będziemy mieć teraz do czynienia. Ograniczymy zakupy produktów spożywczych, ale to, że będziemy się zastanawiać jak kupić mniej może też oznaczać marnowanie mniejszej ilości jedzenia, z czym bardzo często mamy do czynienia już po świętach. Zakupy na pewno w tym roku będą rozsądniejsze - powiedziała Agnieszka Durlik.

Według niej będziemy ograniczać zakupy droższych produktów, trudniej dostępnych na wiosnę.

- Mieliśmy jeszcze kilka tygodni temu obawy, żeby nie pojawiały się zakupy na zapas, jak to było w pandemii, bo to nakręciłoby dodatkowo spiralę inflacji. Najwyraźniej jednak nie mamy z tym do czynienia. To też jest wynikiem obecnego kryzysu, w tym wzrostu rat kredytów, co ogranicza w domowych budżetach, ilość pieniądza do swobodnego wydania – analizowała Agnieszka Durlik.

Również dr Waldemar  Kozioł uznał, że dochód rozporządzalny Polaków jest i będzie coraz mniejszy przez najbliższe lata. I właśnie to już odczuwają gospodarstwa domowe, stąd te spadki zakupów.

- Analizy zakupowe Polaków, będą oparte o analizy bieżącego ich budżetów domowych, po odjęciu rosnących rat kredytowych. Musimy spodziewać się, że jeszcze jakiś czas ze względu na konflikt na Ukrainie, ceny żywności będą nadal rosły - stwierdził dr Waldemar Kozioł.

Jego zdaniem fakt, iż naszą wschodnią granicę przekroczyło już ponad 2,7 mln ukraińskich uchodźców, nie zmieni znacząco sytuacji na naszym rynku, także w handlu. Ekonomista podkreślił, że choć osób tych jest dużo, to ich możliwości zakupowe są stosunkowo niewielkie.

- Tu raczej istotny jest zorganizowany popyt, generowany przez organizacje społeczne, które wspierają uchodźców, ale to też nie jest tak duży impuls, aby obecnie miał wpływ na cały sektor handlu. Natomiast w miarę przedłużania się wojny, gdy uchodźcy będą znajdowali pracę w Polsce ich zdolność nabywcza będzie rosła. Wtedy będzie to realny impuls rozwojowy. Czy będzie to również impuls proinflacyjny, zależy od tego czy podaż będzie w stanie zaspokoić ten dodatkowy popyt – powiedział dr Waldemar Kozioł.

W opinii Agnieszki Durlik sytuacja może równie wyglądać w różnych regionach i miastach kraju. Np. do Warszawy przyjechali bowiem uchodźcy, którzy mogą wydawać więcej.

- W związku z tym jednak, że mamy dość trudną sytuację na rynku, może mieć  to negatywny skutek podażowy dotyczący właśnie żywności. Już odczuwamy ograniczenia jeśli chodzi np. o zakupy zbóż, których Ukraina i Rosja są dużymi eksporterami. Polska jest samowystarczalna pod tym kątem, ale braki na rynku globalnym mogą spowodować, że także dla polskich producentów żywności eksport stanie się coraz  bardzo atrakcyjny – mówiła Agnieszka Durlik.

Wskazała, że w takim wypadku możliwy byłby zakaz eksportu żywności z kraju ale przede wszystkim należy oczekiwać zniesienia limitów produkcji rolnej przez UE, która takie ograniczenia wprowadziła.

 

 

Audycję prowadziła Anna Grabowska, zapraszamy do jej wysłuchania.


Posłuchaj
24:00 Agnieszka Durlik z KIG i dr Waldemar Kozioł z UW oceniają sytuacje na rynku surowców ( "Rządy Pieniądza" Anna Grabowska PR24) Agnieszka Durlik z KIG i dr Waldemar Kozioł z UW oceniają sytuacje na rynku surowców ( "Rządy Pieniądza" Anna Grabowska PR24)

 

PR24/Anna Grabowska/sw


Zobacz także

Zobacz także