Zełenski chce udziału Europy. "Ukraińcy grają w osłabieniu"
Zakończyła się 62. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa, podczas której poruszano między innymi kwestie związane z Ukrainą. - Zełenski wydaje się być już troszeczkę zmęczony faktem, że w Europie jest bardzo dużo dyskusji. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa ma charakter mocno oparty na (...) ważeniu słów i mówieniu górnolotnych tekstów dla mediów, które później długo będą się przekładały na jakiekolwiek konkrety - mówił w Polskim Radiu 24 analityk ds. polityki wschodniej Bartosz Tesławski.
2026-02-16, 19:54
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W Niemczech odbyła się trzydniowa Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa
- Podczas szczytu, Zełenski w imieniu narodu ukraińskiego odebrał Nagrodę im. Ewalda von Kleista
- Jak podkreślił ekspert, dla prezydenta Ukrainy monachijskie rozmowy nie przyniosły konkretnych zmian
Za nami 62. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa. W stolicy Bawarii pojawiło się ponad 60 szefów państw oraz rządów, a także 450 przedstawicieli świata polityki, nauki i przemysłu zbrojeniowego. Kluczowymi kwestiami poruszonymi na szczycie była odporność przyjaźni transatlantyckiej oraz bezpieczeństwo Europy.
Wołodymyr Zełenski podczas spotkania podkreślił swoje niezadowolenie z faktu, że Europa nie bierze aktywnego udziału w rozmowach pokojowych. Przywódca stwierdził, że jest ona "praktycznie nieobecna przy stole rozmów", co uważa za "ogromny błąd".
- Dla niego ta konferencja raczej nie przyniosła żadnych konkretnych zmian, oprócz tego, że utwierdza go w tym, co on i sami Ukraińcy już pewnie od dawna wiedzą, czyli że w coraz większym stopniu ciężar obrony Ukrainy będzie spoczywał na Europie, a nie na Stanach Zjednoczonych - ocenił gość Polskiego Radia.
Posłuchaj
Nie ma miejsca dla Europy?
Zdaniem eksperta na ten moment nie ma szans, by Europa została włączona do prowadzonych przez Ukrainę, Stany Zjednoczone oraz Rosję rozmów pokojowych. - Trump chce utrzymywać ten proces pokojowy, Rosjanie są zachwyceni, bo mogą pojechać i powiedzieć, że chcą dostać Donbas, a Ukraińcy muszą tłumaczyć, dlaczego nie mają ochoty im go oddawać, co dla Amerykanów wydaje się niezrozumiałe, bo przecież wystarczy oddać Donbas i wojna się skończy. Na ten moment wprowadzenie czynnika europejskiego, czyli kogoś, kto dawałby do zrozumienia, że to jest nielogiczne i groźne z punktu widzenia bezpieczeństwa całego kontynentu (…) to jest głos, który Amerykanom i Rosjanom przy tym stole nie jest potrzebny, w związku z czym Ukraińcy niestety grają w osłabieniu - podkreślił.
W Monachium poruszono również temat członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej. Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas poinformowała, że to na pewno nie wydarzy się w roku 2027. - Dla ukraińskiej władzy to raczej nie jest zaskoczeniem, bo wszyscy zdają tam sobie sprawę, że proces wejścia do Wspólnoty to jest bardzo skomplikowana procedura - tłumaczył Tesławski.
- Demokratyczne wybory w Bangladeszu. "Przeszłość pokazuje, że może być rożnie"
- Motoryzacyjne "cacko" od Putina poszło w odstawkę. Kim woli Maybacha
- Trump poprze atak na Iran? Ujawniono kulisy rozmów z Netanjahu
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Jakub Kukła
Opracowanie: Dominika Główka