Demokratyczne wybory w Bangladeszu. "Przeszłość pokazuje, że może być rożnie"

W Bangladeszu odbyły się demokratyczne wybory. Wygrała je Nacjonalistyczna Partia Bangladeszu (BNP), na której czele stoi Tarique Rahman. - Ten kraj potrzebuje i dobrej polityki zewnętrznej, i znakomitej polityki gospodarczej - powiedziała dr Małgorzata Bonikowska w Polskim Radiu 24.

2026-02-13, 20:33

Demokratyczne wybory w Bangladeszu. "Przeszłość pokazuje, że może być rożnie"
Demokratyczne wybory w Bangladeszu. Foto: MONIRUL ALAM/PAP

Najważniejsze informacje:

  • W 2024 w Bangladeszu wybuchły protesty przeciwko rządowi Sheikh Hasiny
  • Demokratyczne wybory wygrała partia Tarique’a Rahmana
  • Ta partia mimo wszystko uważana jest za partię umiarkowaną - powiedziała dr Małgorzata Bonikowska

W 2024 roku w Bangladeszu wybuchły masowe protesty przeciwko rządowi Sheikh Hasina, wywołane zarzutami o autorytarne rządy, ograniczanie opozycji i brak uczciwych wyborów. Demonstracje, organizowane głównie przez studentów i opozycyjną Bangladesh Nationalist Party, przerodziły się w starcia z siłami bezpieczeństwa, w których zginęły i zostały ranne setki osób. Pierwsze od 15 lat demokratyczne wybory, które odbyły się w lutym 2026 roku sprawiły, że Bangladesz stoi przed nową szansą.

W wyborach zdecydowane zwycięstwo odniosła opozycyjna partia Bangladesh Nationalist Party (BNP), zdobywając około dwóch trzecich mandatów w parlamencie. Na czele BNP stoi Tarique Rahman. Sytuację w Polskim Radiu 24 skomentowała dr Małgorzata Bonikowska.

- Tarique Rahman pochodzi z dynastii politycznej, podobnie jak obalona Sheik Hasina. Polityczka urodziła się rodzinie politycznej, jej ojciec był "założycielem" tego państwa. On również zaraz po zdobyciu władzy, poszedł w kierunku rządów autorytarnych. Sheik Hasina zrobiła bardzo podobnie. Wygrała w demokratycznych wyborach w 2008 roku, jednak kurs demokratyczny nie utrzymał się długo i polityczka poszła w kierunku autorytarnych rządów. Pod koniec tego kilkunastoletniego rządzenia pojawiały się takie wypaczenia, że można je było nazwać zbrodniami - tłumaczyła Bonikowska.

Posłuchaj

Dr Małgorzata Bonikowska gościnią Magdaleny Skajewskiej (Świat w powiększeniu) 25:31
+
Dodaj do playlisty

"Wszyscy mają nadzieję, że sytuacja pójdzie w tę stronę"

Gościni Polskiego Radia 24 nie ukrywała, że chociaż demokratyczne wybory to wielki sukces, to nie wie, jaka przyszłość czeka Bangladesz. Przypomniała, że partia, która zwyciężyła, w przeszłości była przesiąknięta korupcją i układami politycznymi.  - To są wielowątkowe powiązania - powiedziała. - Przeszłość Bangladeszu pokazuje, że różnie może być nawet po demokratycznych wyborach. Z drugiej strony to, że Tarique Rahman przez ostatnie kilkanaście lat był poza Bangladeszem, był w Wielkiej Brytanii, dobrze wróży. Ci, którzy go znają mówią, że przez ten czas zmienił się na lepsze - podkreśliła gościni Polskiego Radia 24. - Nasiąknął wzorcami, które nam są bliskie. Między innymi tym, że mamy w Bangladeszu parlament i konstytucję, a także limit kadencji premiera. Wszyscy mają nadzieję, że sytuacja pójdzie w tę stronę - stwierdziła.

Przypomniała, że partia BNP rządziła w przeszłości w Bangladeszu, ale mimo wszystko jej wygrana daje większą nadzieję na znormalizowanie sytuacji w kraju. - Ta partia mimo wszystko uważana jest za partię umiarkowaną. Alternatywą była wygrana partii islamistycznej. Tego się obawiały Indie - tłumaczyła.

Dr Bonikowska dodała, że obecnie Bangladesz potrzebuje polityków, którzy będą normalizować stosunki z innymi krajami. - Ten kraj potrzebuje i dobrej polityki zewnętrznej, i znakomitej polityki gospodarczej. To dla wszystkich mieszkańców tego kraju jest kluczowe, żeby możliwości, które ten kraj ma: na przykład przemysł tekstylny, a przede wszystkim pracowity naród zostały wykorzystane. Żeby ci wszyscy młodzi mieszkańcy Bangladeszu nie musieli wyjeżdżać za pracą za granicę - podsumowała.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Magdalena Skajewska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej