Rosja prze do Dunaju. Pułkownik: dlatego szaleńczo szturmuje Zaporoże
Rosja szaleńczo prze w stronę Dunaju, przez Zaporoże i Odessę. Ma nadzieję odciąć Ukrainę od morza, wywrzeć presję na Mołdawię i zakłócić handel w Europie, co silnie uderzy w Niemcy. Tak mówi ukraiński pułkownik Serhij Hrabski, objaśniając najbliższe plany wojenne Kremla. I to nie wszystko - Władimir Putin gromadzi swoje wojska równolegle w zupełnie innym regionie Europy, przy granicy NATO w Karelii.
2026-03-09, 14:20
Plany Rosji na wojnie przeciw Ukrainie. Kierunek jest jasny
- Rosja ma problemy z uzupełnieniem strat osobowych, które ponosi w walce z Ukrainą - mówi portalowi PolskieRadio24.pl ukraiński wojskowy, pułkownik Serhij Hrabski. Taki jest trend ostatnich zimowych miesięcy. Mimo tego Rosja z całą pewnością zamierza kontynuować agresję w Ukrainie. Ostrzy sobie zęby także na inne obszary, które chciałaby zobaczyć pod swoją dominacją - ocenia nasz rozmówca.
Ukraiński pułkownik Serhij Hrabski wyróżnia dwa obszary w Ukrainie, w których w tym roku Federacja Rosyjska spróbuje osiągnąć przewagę. - Pierwszy to kierunek doniecki. Dla Rosji to niezwykle ważne, by zdobyć ostatnie wysunięte placówki pod kontrolą Ukrainy, czyli Słowiańsk, Kramatorsk oraz okoliczne miasta i wsie. Rosjanie chcą dotrzeć do granic obwodów charkowskiego i donieckiego, by móc ogłosić to jako zwycięstwo społeczeństwu i partnerom - mówi nam wojskowy.
Kluczowy jest kierunek zaporoski
Pułkownik Hrabski wyjaśnia, że w wymiarze strategicznym najważniejszym zadaniem Rosji jest posunięcie się naprzód w kierunku obwodu zaporoskiego i zajęcie Zaporoża. Wojska Ukrainy doskonale to rozumieją.
Zdaniem pułkownika dojdzie do dalszej intensyfikacji działań ofensywnych w kierunku Doniecka i Hulajpola i walk o fortyfikacje ukraińskich sił obronnych w rejonie zaporoskim. - Ich utrata doprowadzi do pogorszenia sytuacji operacyjnej i da Rosji możliwość dalszego przesunięcia się w kierunku Zaporoża - wyjaśnia w rozmowie z nami.
Wojskowy dodaje, że wraz z utratą Hulajpola wzrośnie zagrożenie dla Orichiwa. Gdy dojdzie do przełamania wojsk rosyjskich, ten umocniony obszar obrony Ukrainy będzie w operacyjnym półokrążeniu, jego utrzymanie stanie się trudne.
- Hulajpole i Orichiw to wysunięte posterunki obrony regionu zaporoskiego. Dlatego, moim zdaniem, Federacja Rosyjska będzie atakować z dużą desperacją w tym rejonie - przewiduje pułkownik.
Mapa przygotowana przez specjalistów białego wywiadu działających jako Deep State Co chce zrobić Rosja po zdobyciu Zaporoża?
Według naszego rozmówcy kolejnym etapem planu Rosji jest przedarcie się na południe i odcięcie Ukrainy od morza. - W przypadku zdobycia Zaporoża, Federacja Rosyjska będzie mogła przenieść działania wojenne już na prawobrzeżną Ukrainę i rozwinąć ofensywę w kierunku Mikołajowa i Odessy. I na marginesie, Rosjanie nie ukrywają tego. Już sporządzili mapy, na których zarówno region odeski, jak i mikołajowski, są pokolorowane jako terytoria kontrolowane przez Rosję - mówi nam Serhij Hrabski.
Dodaje, że to poważnie zmieniłoby równowagę sił, ponieważ w przypadku utraty obwodu odeskiego i mikołajowskiego, Ukraina znajdzie się w niezwykle trudnej sytuacji - zostanie odcięta od morza.
Dostęp do Naddniestrza i nacisk na Mołdawię
- Odcięcie od morza wyrządzi katastrofalny cios w gospodarce Ukrainy. Ponadto, ze strategicznego punktu widzenia, Rosja uzyskuje wtedy bezpośredni dostęp do Naddniestrza oraz zyskuje narzędzie wpływu i presji na Mołdawię. A to, nawiasem mówiąc, poważnie wpłynie na sytuację w Europie. Trzeba zrozumieć, że gdy Rosja będzie miała dostęp do Delty Dunaju, to bardzo skomplikuje to sytuację w handlu międzynarodowym. Ponieważ Dunaj jest wykorzystywany jako środek komunikacji logistycznej i handlowej w interesie niemal wszystkich krajów Europy Wschodniej i Środkowej, w tym Niemiec. I dlatego Rosja tak szaleńczo tam się wyrywa - wskazuje pułkownik Hrabski.
Wojskowy dodaje, że w przypadku neutralizacji obecności Ukrainy na Morzu Czarnym, Federacja Rosyjska będzie próbować przywrócić zdolności Floty Czarnomorskiej, co w jej ocenie bardzo poważnie zmieni równowagę sił w basenie Morza Czarnego i pozwoli Moskwie konfrontować się z NATO z mocniejszych pozycji. - Teraz widać, jak ważny jest ten cel dla Rosji. Dlatego właśnie w mojej ocenie Rosja zrobi wszystko, co możliwe, by posunąć się naprzód w rejonie Zaporoża - wskazuje pułkownik Hrabski.
Deep state Rosja odtwarza bazę przy granicy NATO z Finlandią
Wojskowy zauważa, że Rosja gromadzi także swoje oddziały w Karelii. Pod koniec stycznia poinformowano, że Moskwa reaktywuje dawno opuszczony garnizon wojskowy w mieście Pietrozawodsk, niedaleko granicy z Finlandią, przygotowując to miejsce na przyjęcie nowo utworzonego 44. Korpusu Armijnego. Według fińskiej agencji prasowej Yle analitycy wojskowi uważają, że baza będzie pełnić funkcję strategicznego węzła dla 44. Korpusu Armijnego, który ma liczyć do 15 000 żołnierzy. Obecnie stacjonuje tam około 80 samolotów. Zdjęcia satelitarne pokazują oczyszczanie terenu i gromadzenie sprzętu wojskowego.
Ukraina wygrała kilka miesięcy dla Polski
Wojskowy nie przewiduje obecnie poważnych walk w okolicach Czernihowa, Sum, a nawet Charkowa. Ocenia, że Federacja Rosyjska jest niezdolna do prowadzenia działań wojennych na kilku kierunkach operacyjnych. I na otwarcie nowego, aktywnego odcinka frontu, po prostu nie ma wystarczających sił i środków.
- Oznacza to, że Ukraina ponownie wygrała co najmniej sześć miesięcy lub nawet dłużej dla krajów bałtyckich i Polski, by umożliwić im przygotowania się do odparcia możliwej agresji zbrojnej - podsumowuje Serhij Hrabski.
- Pierwsze uderzenie Rosji na NATO może być z Białorusi. Były wojskowy: ten kraj będzie pierwszym celem
- Nękanie SMS-ami i "kuszenie" polityków. Agentka Putina przed sądem
Z płk. Serhijem Hrabskim rozmawiała Agnieszka Kamińska, dziennikarka PolskieRadio24.pl