Śmiertelne ryzyko na drogach. "Bezpieczeństwo zależy od nas wszystkich"
Ruszyła ogólnopolska kampania PZU "Mistrzu, pomyśl", która koncentruje się na uświadamianiu konsekwencji nieostrożnych zachowań oraz promowaniu bezpiecznych nawyków w ruchu drogowym. - Im więcej kampanii, nagłaśniania oraz działania na uczuciach i emocjach, tym lepiej, bo jest szansa, że ktoś się zreflektuje lub zastanowi, a bezpieczeństwo na dwóch kółkach, na czterech, czy jako pieszy zależy od nas wszystkich - mówił w Polskim Radiu 24 instruktor techniki jazdy Adam Knietowski.
2026-04-23, 20:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W 2025 roku na polskich drogach doszło do 20 925 wypadków drogowych, w których śmierć poniosło 1 660 osób
- Liczba wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym w 2025 roku zmalała w porównaniu do roku 2024 o 10,6 procent
- Jak podkreślił Knietowski, w Polsce powinny funkcjonować skuteczniejsze środki zapobiegawcze dla kierowców nieprzestrzegających przepisów
Kampania PZU "Mistrzu, pomyśl" jest skierowana do osób korzystających z jednośladów, a jej partnerem została polska Policja. W latach 2023-2025 w wypadkach drogowych spowodowanych przez rowerzystów, użytkowników hulajnóg elektrycznych oraz motocyklistów zginęło 638 osób. Akcja jest kontynuacją zeszłorocznej inicjatywy "Mistrzu, zwolnij" zaadresowanej do kierowców samochodów i mającej na celu ograniczenie nadmiernej prędkości na drogach.
Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że w mediach pojawia się zbyt wiele ostrej narracji i ataku na odbiorcę. - Wolimy wierzyć, że mówi się o niebezpieczeństwie czy o wypadkach wszystkich naokoło, a nas to nie dotyczy. Sprytniej, ale i uczciwie byłoby w różnej formie i formule, ale nadal odnosząc się do realnych zależności rodzinnych i działając na wyobraźnię oraz emocje - mówić prawdę. To sprawdza się na szkoleniach, które mamy okazję realizować, to taka polska "Wizja Zero", czyli działanie na świadomość. Pokazanie pewnych elementów faktycznie działa, kiedy zaczynamy widzieć w tym miejscu naszych bliskich albo samych siebie - zwrócił uwagę.
Posłuchaj
Konieczne zmiany?
Knietowski odniósł się również do powtarzających się przypadków prowadzenia pojazdów po spożyciu alkoholu. - Niestety najbardziej dotkliwe kary uderzają wtedy, gdy coś już się wydarzy, czyli po fakcie, a nie przed nim. Już przy samym złapaniu, wyjęciu z ruchu drogowego przez fenomenalne działania polskich służb w momencie, kiedy znajdują osoby pod wpływem, powinna być potężna, bezwzględna i bardzo dotkliwa kara. Absolutnie nie ma na to żadnego tłumaczenia. Wtedy być może medialny, nagłaśniany na okrągło ostracyzm społeczny, pokazywanie danych oraz twarzy tych ludzi spowodowałoby, że - może nie z dobrego sumienia - ale ktoś mógłby się kolejnym razem zastanowić - ocenił.
Ekspert przyznał, że w Polsce panuje pewnego rodzaju przyzwolenie społeczne na ignorowanie przepisów ruchu drogowego. - Jesteśmy jednym z nielicznych krajów w Europie, gdzie fotoradary są oznakowane podwójnie czy potrójnie i to już jest kuriozum. Niezwykłą rzeczą jest, że większości osób prawych, mądrych, kulturalnych oraz uczciwych jest jednak bliżej w różnych rozmowach do usprawiedliwiania i solidaryzowania się ze znajomymi, których upolował fotoradar albo mówienia, że policja była niedobra, ponieważ mnie złapali. Jak złapali? To ja przekroczyłem prędkość, to ja coś zrobiłem, więc powinienem się z tym absolutnie liczyć - podsumował.
- Zastępca komendanta zatrzymany po kolizji. Miał prawie 1,5 promila
- Przez rok blokował numer 112. Wykonywał 25 tysięcy połączeń miesięcznie
- Chciała spędzić majówkę w górach, straciła 1000 zł. Policja ostrzega Polaków
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Dominika Główka