Wstrzymanie relokacji. "Iran głośnym dzwonkiem alarmowym"
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk przekazał, że Stany Zjednoczone utrzymają wysoką obecność wojskową w Polsce, ale w najbliższym czasie mają odbyć się rozmowy w tym zakresie z przedstawicielami rządów, a także generałami USA oraz Polski. Zdaniem eksperta ds. bezpieczeństwa i wojskowości jest to "gra na czas". - To jest ewidentnie komunikat mający troszeczkę uspokoić sytuację i dać czas na prowadzenie dalszych rozmów - mówił w Polskim Radiu 24 dr Przemysław Kwiatkowski.
2026-05-21, 20:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Stany Zjednoczone wstrzymały decyzję o wysłaniu do Polski amerykańskich żołnierzy
- MON przekazał, że zaangażowanie militarne USA w Polsce pozostanie na wysokim poziomie
- Jak podkreślił ekspert, istnieje ryzyko związane z wycofywaniem się wojsk USA z Europy
Wiceszef resortu obrony narodowej Cezary Tomczyk po rozmowach, które odbyły się w Waszyngtonie w efekcie informacji o wstrzymaniu relokacji 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski, podkreślił, że Stany Zjednoczone utrzymają wysoką obecność wojskową w naszym kraju. Szczegóły w tym zakresie mają być konsultowane między obiema stronami w ciągu najbliższych tygodni. Wiceminister dodał, że administracja USA dokonuje właśnie przeglądu sił europejskich, a doniesienia medialne o wycofywaniu amerykańskiej armii nie dotyczą Polski, a całej Europy.
Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że mówienie o zbliżających się dyskusjach polsko-amerykańskich jest "grą na czas". - Co oznacza ta wysoka obecność amerykańska? Jeżeli to będzie tysiąc żołnierzy, to będzie tak samo wysoka, jak w tym momencie, kiedy jest ich sześć tysięcy. To jest ewidentnie komunikat mający troszeczkę uspokoić sytuację i dać czas na prowadzenie dalszych rozmów. Polska strona ma o tyle argument, że realizujemy gigantyczne zakupy w Stanach Zjednoczonych, szacowane między 40 a 50 miliardów dolarów, ale trzeba to wykorzystywać na budowanie trwałych powiązań nie tylko na zasadzie sprzedaży tego sprzętu, ale też zdolności technologicznych, więc zobaczymy, jakie jeszcze są możliwości, żeby wywierać presję na stronę amerykańską - zaznaczył.
Posłuchaj
Amerykanie stwierdzą, że nie są nam potrzebni?
Ekspert odniósł się do faktu, że Polska wydaje na obronność ok. 5 proc. PKB, co jest wysokim wynikiem, ale jednocześnie budzi obawy o stosunek Amerykanów, którzy mogą stwierdzić, że w razie zagrożenia, będziemy w stanie poradzić sobie bez wsparcia zachodnich sojuszników. - Naczelny dowódca sił amerykańskich w ramach NATO powiedział na ostatniej konferencji prasowej po spotkaniu Komitetu Wojskowego NATO, że Polska - co później powtórzył amerykański wiceprezydent - jest w stanie obronić się sama. Oczywiście ze znaczącym wsparciem amerykańskim, ale generalnie kierunek jest taki, że ponieważ europejscy członkowie Sojuszu, w tym Polska jako lider, podnoszą swój poziom potencjału obronnego, to spada potrzeba amerykańskiej obecności - zwrócił uwagę.
Gość audycji dodał, że Amerykanie chcą maksymalizować własne korzyści z jednoczesnym minimalizowaniem ryzyka oraz kosztów. - Chcą, żeby państwa europejskie, a Polska tutaj jest prymusem, kupowały za miliardy dolarów sprzęt wojskowy, uzależniając się od dostawców amerykańskich, a nie rozbudowywały swoich własnych zdolności w zakresie, który dawałby nam bezpieczeństwo, nie w dniu jakiegoś konfliktu, tylko miesiąc, pół roku czy rok po jego wybuchu - wyjaśniał. - Głośnym dzwonkiem alarmowym jest sytuacja wokół Iranu, gdzie Stany Zjednoczone nie są w stanie, nie tyle wspomóc swoich sojuszników w regionie Zatoki Perskiej, ale również sami mają bardzo poważne problemy z zapewnieniem odtworzenia zużytych przez siebie zasobów militarnych - podsumował.
- Wstrzymana relokacja. Gen. Polko nie ma wątpliwości: zaniedbaliśmy
- Wojska USA w Polsce. Zwrot w sprawie? Konieczny: Europa spada na dalsze miejsce
- Szef MON o wojskach USA w Europie. "Mamy prawo oczekiwać solidarności"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Maciej Wolny
Opracowanie: Dominika Główka