more_horiz
Gospodarka

Ograniczenie tranzytu ciężarówek do Rosji i na Białoruś. Przewoźnicy "zdezorientowani"

Ostatnia aktualizacja: 14.03.2022 19:00
Polscy przewoźnicy drogowi są zaniepokojeni następstwami rosyjskiej agresji na Ukrainę. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych wydało oświadczenie w sprawie transportu towarów na wschód.
Obecnie za wschodnią granicą znajduje się kilka tysięcy polskich ciężarówek = podaje Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.
Obecnie za wschodnią granicą znajduje się kilka tysięcy polskich ciężarówek = podaje Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.Foto: shutterstock.com/Vitaliy Kyrychuk

Przed rosyjską agresją na Ukrainę 2 tys. polskich przewoźników drogowych woziło towary na Wschód - na Białoruś i do Rosji oraz dalej, m.in. do Kazachstanu czy Mongolii, innych krajów Azji Środkowej czy krajów kaukaskich. Można to przeliczyć na mniej więcej 15 tysięcy pojazdów, czyli szacunkowo 20 tysięcy kierowców i innych pracowników firm transportowych.

Spadek liczby przewozów

Po rozpoczęciu wojny, 24 lutego nastąpił ogromny spadek liczby tych przewozów. Firmy transportowe wykonujące przewozy w kierunkach wschodnich są, pośrednio, ofiarami rosyjskiej agresji. Ich los, los przedsiębiorców i tysięcy pracowników oraz ich rodzin, nie zależy dzisiaj od nich. ZMPD argumentuje, że polscy przewoźnicy nie poddali się pandemii, wozili towary nieprzerwanie, traktując swoją pracę nie tylko jako źródło dochodu, ale także jako pewnego rodzaju "misję". Dzisiaj, jak czytamy w oświadczeniu, "są zdezorientowani".

Apele o zamknięcie granic

- Wojna w naszym bezpośrednim sąsiedztwie również ich świat wywróciła do góry nogami. Przewoźnicy słyszą w mediach apele o zamknięcie granicy i wymiany towarowej, dowiadują się o blokowaniu ruchu ciężarówek na przejściach granicznych przez obywateli ukraińskich, a jednocześnie są pytani przez kontrahentów z całej Europy kiedy ich towar, objęty umowami przewozowymi i niebędący przedmiotem embarga, trafi do miejsc przeznaczenia. Zdają sobie sprawę z zagrożeń wynikających z obecnej sytuacji. Bardzo często podejmują ryzyko gdyż nie wiedzą, jak zapewnić wypłaty pracownikom oraz dokonać spłat rat leasingowych za ciężarówki - zwracają uwagę przewoźnicy.

Akcja pomocy Ukrainie

ZMPD szacuje, że obecnie za wschodnią granicą znajduje się kilka tysięcy polskich ciężarówek. Są wśród nich samochody wracające z tras na Daleki Wschód oraz przewożące towary nieobjęte embargiem a transportowane w ramach długoterminowych umów. Przede wszystkim z krajów Europy Zachodniej.

Czytaj także:

Władze statutowe ZMPD podjęły decyzję o uruchomieniu akcji pomocy Ukrainie. Do tych działań włączyła się cała branża. Są firmy, które większość swojego potencjału wykorzystują obecnie do przewozów humanitarnych. Trudno dziś oszacować wartość materialną tych działań. To przede wszystkim koszty paliwa i zatrudnienia kierowców. Nie to jest dzisiaj najważniejsze. Dobrze, że zwolnienie z opłat drogowych e-TOLL pomogło zredukować niewielką część kosztów przewozów humanitarnych. Wielu naszych członków przyjęło pod swój dach ukraińskie rodziny.

- Dzisiaj wszyscy z dużym niepokojem patrzymy na najbliższą przyszłość i zastanawiamy się, co będzie dalej - kończą swoje oświadczenie transportowcy.

Minister Adamczyk o zamknięciu wschodniej granicy

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk pytany w Polsat News o ewentualne zamknięcie polskiej wschodniej granicy z Białorusią i Rosją dla transportu stwierdził: że by było ono skuteczne "muszą zostać zamknięte również przejście graniczne na Litwie z Białorusią i Rosją, na Łotwie z Rosją.

- Musi być po prostu zamknięta cała wschodnia granica Unii Europejskiej. (...). I jest to decyzja Brukseli, że przewoźnicy nie pojadą na Wschód - powiedział Adamczyk.

Aleksander Pszoniak, PR24, akg