Ekolodzy skarżą się do Komisji Europejskiej, chodzi o biomasę

Cztery organizacje ekologiczne skierowały do KE skargę na wspieranie w ramach polskiego systemu wsparcia dla OZE współspalania biomasy z węglem. Ich zdaniem, pomoc publiczna jest tu nadmierna. System wsparcia nie jest pomocą publiczną - replikuje resort gospodarki.

2014-07-16, 10:57

Ekolodzy skarżą się do Komisji Europejskiej, chodzi o biomasę

Autorzy skierowanej do Generalnej Dyrekcji ds. Konkurencji KE skargi - Greenpeace Polska, Polski Klub Ekologiczny, WWF i Client Earth - podnoszą w skardze, że polski system wspierania energii odnawialnej nigdy nie został notyfikowany w KE, a powinien - jako pomoc publiczna, angażująca publiczne środki.

Ile dopłaciliśmy do spalarni? Wersje są różne

W dodatku ekolodzy uważają, że wsparcie dla współspalania jest nadmierne. Jak wyliczyli, od 2005 r. z tytułu wsparcia współspalanie otrzymało ok. 7,5 mld zł, ale czysty zysk z instalacji wyniósł ok. 5 mld zł. Jak poinformowało Ministerstwo Gospodarki, z danych resortu wynika, że wysokość tego wsparcia wyniosła 6,8 mld zł, natomiast zysk na poziomie 5 mld zł jest "mocno przeszacowany".

Polacy łamią unijne prawo?

Zdaniem Marcina Stoczkiewicza z Client Earth, nawet zakładając, że polski system "zielonych certyfikatów" jest zgodny z rynkiem wewnętrznym i mógłby zostać notyfikowany, to w zakresie współspalania łamie unijne wytyczne pomocy. - Jednym z kluczowych warunków jest brak nadmiernego wsparcia - takiego, które przekracza to, co jest niezbędne dla osiągnięcia celu pomocy. Jak wynika z naszych obliczeń, doszło do nadmiernego wsparcia - powiedział Stoczkiewicz.
Składamy skargę po to, aby zakwestionować system wsparcia dla współspalania w obecnym kształcie, ale też dlatego, że rząd w projekcie ustawy o OZE zdecydował się funkcjonowanie tego systemu przedłużyć - dodał.

Rząd: to nie jest pomoc publiczna

 

Jak podkreśliło ministerstwo gospodarki, rząd konsekwentnie podtrzymuje stanowisko, że polski system wsparcia oparty na certyfikatach nie stanowi pomocy publicznej, a wprowadzając go w 2005 r. kierowano się m.in. orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości UE w tzw. sprawie PreussenElektra.

PAP, abo

REKLAMA

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej