more_horiz
Gospodarka

W Europie drastycznie rosną koszty utrzymania. Jutro decyzja EBC ws. stóp procentowych

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2022 11:55
Europejczycy, którzy już zmagają się z rosnącymi kosztami życia, muszą teraz stawić czoła jeszcze większemu wyzwaniu - związanemu z wojną na Ukrainie gwałtownemu wzrostowi cen paliw i żywności mogącemu wpłynąć na osłabienie kruchego ożywienia gospodarczego.
W Europie rosną koszty życia.
W Europie rosną koszty życia.Foto: Shutterstock/D-VISIONS

Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych doprowadził do największego w historii tygodniowego skoku cen benzyny na niektórych stacjach benzynowych w Europie. W niektórych przypadkach oznacza to cenę powyżej 2 euro za litr (8,25 USD/galon) paliwa bezołowiowego.

- Problemem nie jest cena, jaka będzie jutro, ale to, ile benzyna będzie kosztować za 15 dni. Myślę, że znacznie więcej. Czekają nas złe czasy - powiedział 76-letni emeryt z Madrytu Alejandro Oterino.

Wyzwanie dla EBC

Właśnie tę obawę, że ceny wymkną się spod kontroli, Europejski Bank Centralny musi rozwiać na czwartkowym posiedzeniu. Szefowa EBC Christine Lagarde będzie chciała udowodnić, że jest w stanie utrzymać w ryzach inflację w strefie euro, która już wcześniej, przed inwazją Rosji na Ukrainę, skoczyła do - wyższego niż oczekiwano - poziomu 5,8 proc.

- Istnieje naturalna presja na banki centralne, aby poprzez komunikację utrzymywać oczekiwania (inflacyjne) na niskim poziomie, ale jednocześnie ryzykują one utratą wiarygodności - powiedział Gunther Schnabl, profesor ekonomii na Uniwersytecie w Lipsku.

Lać do pełna?

W Portugalii - najbiedniejszym kraju Europy Zachodniej, gdzie 10 proc. ludności otrzymuje minimalną płacę w wysokości 705 euro - kierowcy w pośpiechu napełniają baki, zanim dojdzie do kolejnych podwyżek cen. Zatankowanie 50-litrowego samochodu z silnikiem diesla kosztuje 91 euro.

- Jeśli ceny będą nadal rosły, być może będę zmuszony korzystać z pomocy społecznej, aby jeść i pić - powiedział 56-letni kierowca Ubera Antonio Dias w Lizbonie. - Jeśli tak dalej pójdzie, nie będzie sensu dalej wykonywać tego typu pracy - powiedział, wzywając rząd do obniżenia podatków paliwowych, które obecnie wynoszą około 50 proc. ceny końcowej benzyny.

Skutki uboczne są już odczuwalne. Teresa Soares, która sprzedaje produkty spożywcze restauracjom w stolicy Portugalii, powiedziała, że nie ma alternatywy dla swojego samochodu, którym mogłaby realizować dostawy, więc musiałaby ponieść dodatkowe koszty związane z prowadzoną działalnością.

- Gdyby to był mój prywatny samochód, prawdopodobnie odstawiłabym go na bok i nie jeździła nim - powiedziała 53-letnia Soares.

Niemiecka organizacja motoryzacyjna ADAC oszacowała, że od 1 marca, w ciągu sześciu dni, ceny oleju napędowego wzrosły o 28 proc. Ceny oleju opałowego również rosną, ponieważ właściciele domów zwiększają zakupy oleju, który wciąż jest używany przez wielu Niemców do ogrzewania domów.

Wielu użytkowników obawia się wąskich gardeł w dostawach z powodu wojny między Rosją a Ukrainą i napełnia swoje zbiorniki (olejem opałowym) jeszcze w zimie, czego zwykle nie robią.


Ceny ropy naftowej mocno w górę. Źródło: PAP Ceny ropy naftowej mocno w górę. Źródło: PAP

Zaczęło się od oleju słonecznikowego

Na razie wzrost cen końcowych żywności jest mniej dramatyczny. Ponieważ jednak Ukraina i Rosja są eksporterami zboża, a Rosja jest głównym dostawcą nawozów, rosną obawy, że w miarę trwania wojny będzie to zwiększać presję inflacyjną.

Niektóre hiszpańskie supermarkety, w tym lider rynku Mercadona, ograniczyły sprzedaż oleju słonecznikowego, który w większości pochodzi z Ukrainy, po wykryciu zachowań, które organizacja ASEDAS, działająca w sektorze supermarketów, nazwała "nietypowymi zachowaniami konsumentów".

Hiszpańskie Ministerstwo Rolnictwa wezwało do zachowania spokoju i stwierdziło, że na razie nie ma żadnych niedoborów. Obecnie istnieje obawa, że uderzy to jeszcze mocniej w wydatki konsumpcyjne, zwłaszcza wśród gospodarstw domowych o niskich dochodach, które najgorzej radziły sobie podczas pandemii, kiedy to nie korzystały z urlopów lub doświadczały innych utrudnień w utrzymaniu.

Stagflacja jest realna

W Wielkiej Brytanii ośrodek analityczny Resolution Foundation oszacował, że konflikt doprowadzi do wzrostu inflacji, zmniejszając realny poziom dochodów typowych gospodarstw domowych o 4 proc. w ciągu najbliższego roku, co stanowi najostrzejszy spadek od prawie pół wieku.

Włoskie Ministerstwo Gospodarki w poniedziałkowym raporcie stwierdziło, że "gwałtowny wzrost cen energii i wynikający z niego wzrost inflacji stanowią poważne zagrożenie dla dobrobytu ekonomicznego obywateli".

Wszystko to sprawia, że pojawia się widmo "stagflacji", czyli połączenia inflacji i spowolnienia gospodarczego, które powszechnie kojarzy się z wczesnymi latami 70. ubiegłego wieku i z którym tak trudno poradzić sobie bankom centralnym i rządom. W obliczu tego konfliktu decydenci EBC spierają się, czy wstrzymać działania zmierzające do ograniczenia bezprecedensowej ilości bodźców, których użyto do wsparcia gospodarki euro w ciągu ostatniej dekady - okresu, w którym strefa euro powoli wychodziła z globalnej recesji, by po chwili znaleźć się w nowej zapaści wskutek pandemii.

Zdaniem Schnabla z Uniwersytetu w Lipsku, skoro rządy nieuchronnie będą musiały wpompować w gospodarkę więcej wsparcia, by pomóc najbardziej poszkodowanym, jedynym sposobem na uniknięcie błędnego koła większej inflacji jest kontynuowanie przez bank ścieżki zacieśniania.

- Z mojego punktu widzenia bardzo ważną konsekwencją polityczną jest powstrzymanie wydatków rządowych finansowanych przez bank centralny - powiedział. - A to będzie możliwe tylko w oparciu o bardzo powolny, ale naprawdę zdecydowany proces zacieśniania polityki pieniężnej.

Czytaj także:

PolskieRadio24.pl/ Reuters/ mib