Problemy zaczęły się około 4 nad ranem. Jako pierwsi o problemie donieśli pasażerowie, którzy chcieli odjechać z Krakowa. Zaplanowane, poranne pociągi po prostu nie wjeżdżały na peron. Niedługo potem pojawiły się pierwsze informacje dotyczące opóźnień i odwoływania połączeń.
Co się stało?
Przestały działać elektroniczne urządzania sterowania ruchem kolejowym. A bez tych urządzeń prowadzenie pociągów jest niemożliwe ze względu na zagrożenie wypadkiem. Awarie dotknęły 19 takich lokalnych centrów rozsianych po całej Polsce – w województwach: śląskim, dolnośląskim, pomorskim i w Małopolsce. Wszystkie te stacje były zaopatrzone w sprzęt od jednego producenta, firmy Alstom. W sumie w sprzęt pochodzący z tej firmy jest w naszym kraju wyposażonych ponad 30 lokalnych centrów sterowania ruchem.
Na razie nie jest znana dokładna skala awarii, ale wiadomo, że pociągi mogą być opóźnione i odwoływane w całym kraju.
Skąd wzięły się problemy?
Od rana specjaliści próbują usunąć usterki i udrożnić ruch kolejowy. Jak mówił podczas porannej konferencji prasowej Mirosław Skubiszyński z zarządu PKP Polskich Linii Kolejowych, pracują nad tym zarówno ekipy producenta, jak i specjaliści z PKP PLK.
Jednym z podstawowych zadań jest utrzymanie ruchu specjalnych pociągów, które przewożą uchodźców z Ukrainy. Działania te są koordynowane przez Ministerstwo Infrastruktury oraz przez poszczególnych wojewodów. Priorytetem jest utrzymanie tego ruchu.
Czytaj także:
Przedstawiciele PKP PLK nie chcą na razie oficjalnie mówić o przyczynach awarii. Dodają jednak, że nie można wykluczyć ataku hakerskiego. Zaznaczają jednocześnie, że w tej chwili najważniejszym zadaniem jest przywrócenie ruchu kolejowego.
Czytaj także:
Czy to był atak hakerów?
Jest jednak kilka faktów, które przemawiają za celowym atakiem na polską sieć. Został zaatakowany system pochodzący od jednego producenta. Nieoficjalnie wiadomo, że do usterki doszło w jednym czasie, w różnych regionach kraju. Do tej pory w historii polskiej kolei nie doszło do awarii na taką skalę.
Co więcej, nasz kraj jest zaangażowany w przyjmowanie uchodźców z Ukrainy, a transport kolejowy jest kluczowy w przypadku dalszej podróży Ukraińców na zachód Europy. Z czasem będą się pojawiać nowe fakty w tej sprawie.
"Na chwilę obecną nie istnieje zagrożenie dla ruchu kolejowego. Sieć kolejowa jest bezpieczna. Problem nie dotyczy wyłącznie Polski i ma charakter globalny. Ruch pociągów będzie wracał do normy" - napisał na Twitterze minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.
Przed południem odbędzie się posiedzenie Zespołu ds. Incydentów Krytycznych. Poinformował o tym pełnomocnik rządu do spraw cyberbezpieczeństwa Janusz Cieszyński.
Według wcześniejszych informacji przekazywanych przez PKP PLK utrudnienia w ruchu kolejowym mogą potrwać nawet kilkanaście godzin.
PR24/IAR/Aleksander Pszoniak/sw